Recenzja książki "Krótkie dni i noce"

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
2 września 2011

Z ilu słów powinna składać się literacka miniatura? Z tysiąca? Dwóch tysięcy? A może pięciuset? Cóż, jeśli krótka forma ma szczęście być drabblem, to dokładnie ze… stu. Ni mniej, ni więcej. Ile treści można zawrzeć w stu słowach? A ile w trzystu trzydziestu trzech zestawach stu słów? Jeśli jesteście tego ciekawi, to koniecznie powinniście zapoznać się z „Krótkimi dniami i nocami” Rafała Kulety. W tej intrygującej pozycji znajdziecie bowiem aż tyle i tylko tyle: trzysta trzydzieści trzy drabble, a każdy nie większy nad sto słów (czyli mniej niż jedną szóstą niniejszej recenzji, która przecież też nie jest długa – prawda?).

Rafał Kuleta to krajowy specjalista w miniaturyzacji. Gdyby nasi inżynierowie potrafili czynić takie cuda z silnikami, jak on z opowiadaniami, to Japończycy mogliby nam co najwyżej kapcie przynosić. „Krótkie dni i noce” to wspaniały pokaz elokwencji i niesamowitej wyobraźni. Zawarte w nim drabble bywają zastanawiające, a częściej przerażające niczym ostre okruchy horrorów. W praktyce, znaleźć jednolitą klasyfikację gatunkową choćby dla połowy tych szortów jest czystą niemożliwością. Pewną ciekawostką jest fakt, że niektóre z nich można podczepić pod bizarro fiction, nowy i świeży subgatunek, który właśnie stawia w Polsce pierwsze kroki, a Rafał Kuleta znajduje się w gronie jego pionierów (jego teksty, nie tak krótkie, ale nadal zwięzłe i mocne, znalazły się w opublikowanym niedawno zbiorku „Bizarro dla początkujących”, który można uznać za pierwszą pozycję wydaną stricte jako bizarro). Jeśli przyjdzie do definiowania, czym bizarro jest, to Rafał Kuleta będzie miał w tym temacie wiele do powiedzenia. A równie wiele powiedzą jego drabble – niektóre są tak zakręcone i zwariowane, że nowy subgatunek zdaje się spadać prosto z nieba, właśnie ku pomocy w takich przypadkach.
 
„Krótkie dni i noce” nie są antologią wyrównaną – to jest, niestety, najpoważniejsza jej słabość. Obok szortów naprawdę świetnych, błyskotliwych i doskonale przemyślanych, nawet średnio uważny czytelnik wyłowi sporą porcję przypadków wątpliwych. Odnieść można wrażenie, że ilość przerosła formę, statystyka i cel w postaci trzech trójek, przesłoniły konstruktywną selekcję. Z drugiej strony, przy tak nietuzinkowym materiale trudno jest o jednolitą wykładnię jakości. Pewnie nawet autor nie jest w stanie ocenić swoich drabbli i można przyjąć, że jest to niejako wrodzona słabość tej formy. Dodać jeszcze należy, że ideą drabbli nie jest rzucić czytelnika na kolana Bóg jeden wie jak przemyślną pointą, nie są to klasyczne przypowieści ani ezopowe bajki. Wręcz przeciwnie: drabble to w gruncie rzeczy scenki, wyrwane z kontekstu migawki filmu, których podsumowanie znajduje się poza kadrem, a więc w… czytelniczej głowie. Kuleta jest wierny tej zasadzie… na ogół.
 
Warto poświęcić odrobinę miejsca na krótką charakterystykę wydania. „Krótkie dni i noce” doczekały się pięknej oprawy. Grube tomiszcze robi wrażenie zarówno papierem, jak i graficznymi dodatkami – przygotowane zostało ze smakiem i wyczuciem. Niby drobiazg, ale przy tak niezwykłej formie literackiej, zyskuje on dodatkowe znaczenie. Wynika to z faktu, że drabble należy smakować powoli – zdecydowanie odradza się ich konsumpcję w skali hurtowej. Pięć dziennie to dość, by załapać klimat. Pięćdziesiąt na dobę starczy, by skutecznie ów klimat uronić. Każda z miniaturek to niewielka ikona, czasami kunsztowna, czasami grubo ciosana – ale każda zasługuje na uwagę, może nawet na analizę i interpretację. Lektura drabbli może być zabawą, podobnie jak w przypadku haiku – zresztą, skoro o tym mowa, japońskie siedemnastosylabowce są ich całkiem bliskimi krewnymi (choć drabble trudno określić mianem poezji).
 
Dla wielbicieli minimalizmu „Krótkie dni i noce” są propozycją idealną – osoby lubiące zabawę słowem (lub setką słów) będą równie szczęśliwe, a może nawet bardziej. Dodajmy do tego jeszcze fakt, że Kuleta praktycznie nie ma konkurencji na polskim rynku. Zdominował drabble, a dzięki „Krótkim dniom i nocom” nikt już nie zwątpi w jego królewskie prerogatywy. Summa summarum, pozycja ta jest interesującą ciekawostką, zwłaszcza dla czytelników cierpliwych, niekoniecznie zaś wielbicieli fabularnych kruszynek.
 

Krótkie dni i noce

Autor: Rafał Kuleta
Wydawnictwo: Novae Res
Miejsce wydania: Gdynia
Wydanie polskie: 7/2011
Liczba stron: 360
Format: 150x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788377221723
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,50 zł



blog comments powered by Disqus