Recenzja książki "Teleznowela"

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Acabar
24 listopada 2010

Historia literatury od dawna już zna dzieła traktujące o pisaniu. Powieści o powstawaniu powieści. W rzeczywistości XXI wieku nie byłyby one niczym nowym, tyle że upadek czytelnictwa wyrugował proces twórczy ze świadomości obecnego społeczeństwa. Bo przed jakimi dylematami staje J.K. Rowling czy S. Meyer? Pozostawmy to pytanie retorycznym. Dlatego, aby uprawdopodobnić głównego bohatera swojej debiutanckiej powieści, Rafał Skarżycki czyni go nie powieściopisarzem, a scenarzystą, autorem scenariusza nowej tele(z)noweli.

Bohater ma na imię Miłosz, jest trzydziestolatkiem mieszkającym w Warszawie i stojącym u progu zawodowej kariery. Pisze scenariusze, a przynajmniej dąży do tego, by je pisać, zajmując się w międzyczasie różnego rodzaju zleceniami, odpowiednimi bardziej dla copywriterów. Równocześnie próbuje ułożyć sobie związek z Agatą, chociaż trudno mu dzielić czas i uwagę na kreowanie rzeczywistości ekranowej i uczestniczenie w rzeczywistości życia codziennego. Im bardziej rozwija się jego kariera, im bardziej rozumie potrzeby i oczekiwania producentów, tym mniej ma zrozumienia dla potrzeb i oczekiwań Agaty.

Jak w telenoweli, tak i w tej powieści wszystko jest "jak z życia wzięte". Treść mami czytelnika doskonałą niefikcyjnością, realizmem łudzącym, że nie mamy do czynienia ze zmyśleniem, lecz historią prawdziwą, z prawdziwymi ludźmi mającymi prawdziwe problemy i rozterki, prawdziwe miłości i prawdziwe zdrady.

Konwencję realizmu w tradycyjnym rozumieniu łamie tu jednak forma. Obok typowej narracji i dialogów mamy tu mozaikę form niepowieściowych: fragmenty e-maili, scenariuszy, wywiadów. Na pierwszy rzut oka dystansuje to czytelnika do świata przedstawionego, ale czy współcześnie nie egzystujemy właśnie w takim świecie, po części tekstowym i coraz bardziej pokawałkowanym?

Język powieści należy do najmniej udanych stron "Teleznoweli". Autor sili się na ton komiczny, rozbudowuje zdania, by niemal na każdym kroku zaskoczyć czytelnika dowcipną uwagą. Efekt łatwo przewidzieć: po kilkunastu stronach czytelnik dokładnie tego się spodziewa, a każdy akapit spełnia te jego przewidywania. Z kilkoma chlubnymi wyjątkami, komentarze narratora nie są zresztą wcale tak zabawne, co jeszcze bardziej potęguje irytację, jaka się z tym wiąże. Do tego narrator stara się sprawiać wrażenie wszechwiedzącego: jest w stanie skomentować każdą dziedzinę ludzkiej działalności. W efekcie czasem myli szwajcarskiego psychoanalityka z gitarzystą AC/DC (s. 185).

W "Teleznoweli" znajdziemy wiele elementów typowych dla współczesnej młodej prozy. Świat trzydziestoletnich karierowiczów odnajdziemy bez trudu w innych pozycjach z wydawniczych nowości. Sposób opowiadania również jest wtórny, sięganie do techniki kolażu form pojawia się  często. Konstrukcja ironiczno-cyniczno-dowcipnego narratora w tym wypadku jest nawet mniej udana niż zazwyczaj. Jak więc czyta się książkę? Całkiem dobrze. Mimo pewnych potknięć i rażącej wtórności, "Teleznowela" została napisana tak, że fabuła wciąga czytelnika, kolejne strony przerzuca się z chęcią i bez zmęczenia. Dostajemy tu produkt oparty na znanych, sprawdzonych – ale przecież z jakiegoś powodu tak często stosowanych – chwytach, który, nie będąc innowacyjnym, jest dobrym, rzetelnie spełniającym obowiązujące obecnie wzorce, czytadłem.

Teleznowela

Autor: Rafał Skarżycki
Okładka: Agata Nowicka
Wydawnictwo: ProzaMi
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 10/2009
Liczba stron: 200
Format: 135x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-928657-2-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 26 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus