Recenzja książki "Kiedy Bóg zasypia"

Autor: Jimmy
19 lipca 2007

Osią fabularną najnowszej powieści Rafał Dębskiego, Kiedy Bóg zasypia, jest okres walki o władzę w Polsce pomiędzy panowaniem Mieszka II Lamberta a Kazimierza Odnowiciela. Tym którzy nie uważali na lekcjach historii przypomnijmy co nieco. Po panowaniu Bolesława Chrobrego, bezsprzecznie okresie wielkiej świetności, pozostały tylko wspomnienia. Jego syn Mieszko nie był tak znakomitym władcą i nie sprzyjała mu sytuacja tak w kraju jak i za granicą. Nieudane wojny i brak łupów, sprawiał że na i tak już ciemiężone społeczeństwo spadły duże koszty utrzymania wojska. Dwaj bracia króla aktywnie próbowali odebrać mu tron, a kraj nękali na wszystkich granicach książę Rusi Jarosław Mądry, czeski Brzetysław i król niemiecki Konrad. Efektem tych wszystkich niepokojów była utrata korony i ucieczka z kraju w roku 1031. Więziony i okaleczony przez Brzetysława Mieszko, powrócił co prawda do Polski już rok później, ale nie podjął żadnych konkretnych działań aby poprawić sytuację w kraju i ponoć stracił zapał do rządzenia. W roku 1034 zmarł i na nowo rozgorzała walka o tron, między jego potomstwem, odsuwanym od rządzenia Kazimierzem i domniemanym nieślubnym, pierworodnym synem. Nałożyły się na to dążenia do uzyskania swobody przez możnowładców, takich jak cześnik Masław na Mazowszu i pożądliwe spojrzenia rzucane na Polskę przez sąsiednich kraje. Największym problemem stało się jednak wzmocnienie środowisk pogańskich (m.in. za krótkiego panowania Bezpryma w latach 1031-1032), które uznały ten niespokojny okres za doskonały moment do wyrugowania młodego jeszcze chrześcijaństwa z ziem Piastów i powrót "starego porządku". Do kulminacji tych tendencji doszło w latach 1037-38 kiedy to najpierw wybuchło pogańskie powstanie ludowe (chłopi byli słabiej schrystianizowani, a i duchowni chrześcijańscy jawili się im jako symbole wyzysku) a później najazdu łupieżczego dokonali Czesi.

Czasy pierwszych Piastów z pewnością nie są okresem najlepiej poznanym przez historyków, ani szczególnie obecnym w powszechnej świadomości (wystarczy przeciwstawić im choćby doskonale znaną i lubianą "sienkiewiczowską" Polskę szlachecką XV-XVI wieku). Ktoś mógłby powiedzieć, że dzięki temu właśnie autor poczyna sobie dość swobodnie i realia historyczne wykorzystuje do zaprezentowania historii czysto fantastycznej. Bo u Dębskiego katalizatorem wszystkich wydarzeń nie są ludzkie namiętności i dążenia czy polityczne gierki i uwarunkowania. W tej historii za wszystkie sznurki pociągają żercy - wychodzący z ukrycia potężni kapłani pogańskich bóstw, takich jak Weles, Dażbóg, Swarożyc czy Świętowit. Do chaosu doprowadzają oni knowaniami, zdradą ale przede wszystkim magią. Na kartach powieści ożywają bowiem potężne pogańskie czary, zapomniane bóstwa dokonują bezpośrednich ingerencji, a z grobów i dzikich ostępów leśnych, wychodzą takie stwory jak strzygi, wilkołaki, wąpierze czy dziwożony. To za ich sprawą chrześcijańscy rycerze, broniący nowej wiary i próbujący zaprowadzić spokój i porządek w kraju, są rozbijani i brutalnie masakrowani. Pożoga i przemoc ogarnia cały kraj, a niektórzy ludzie nie ustępują okrutnością demonom. I jedynie relikwie św. Wojciecha, największy skarb polskiego kościoła, oraz świadomość że gdzieś w Niemczech ukrywa się Piastowicz Kazimierz (a potęga królewskiej krwi jest olbrzymia - nie tylko w magicznych rytuałach odgrywa szczególną rolę, ale też podnoszący karki chłopi wciąż noszą skryty szacunek do "wyżej urodzonych") dodają sił polskim rycerzom.

Myli się jednak ten kto po wspomnianym wyżej sztafażu sądzi że napisał Dębski horror fantasy (horror, bo wymienione potwory nie są nimi tylko z nazwy - cała powieść przesiąknięta jest brutalnością i okropieństwami, gdzie sceny wbijania na pal, odgryzania członków, pożerania dzieci czy rozkładających się ciał nie należą do rzadkości). Oczywiście to też jest istotny element i na tym poziomie jest Kiedy Bóg zasypia powieścią co najmniej dobrą. Jednak prawdziwą zaletą tej książki są historyczne realia, bo wbrew pozorom, mimo elementów fantastyki, autor ściśle trzyma się tego co znamy z historycznych opracowań lub hipotez. Nie tylko zastaje i zostawia Polskę w takim stanie jak w podręczniku historii, ale też całą treść wypełnia wydarzeniami które naprawdę miały miejsce, a bohaterami czyni postacie autentyczne. Najlepszym przykładem są bodaj opisy zniszczonych katedr w Poznaniu i Gnieźnie, powtarzające prawie dosłownie przekazy Galla Anonima czy oparta na hipotezach (uznawanych przez wielu historyków za trafne) postać Bolesława Zapomnianego. Daje to w efekcie powieść historyczną, tyle że uzupełnioną o fantastyczne rekwizyty oraz intrygującą fabułę i wartką akcję. Co nie przeszkadza zresztą w wiarygodnym poznawaniu za pomocą tej powieści historii Polski. Więcej nawet, rozmyte zakończenie oraz niemożność rozróżnienia historycznych faktów od literackiej fikcji (chyba nawet nie każdy historyk potrafiłby, bez odwoływania się do literatury, dokonać takiego rozróżnienia odnośnie wszystkich postaci, których jest sporo, czy wydarzeń), wyzwalają autentyczną chęć dowiedzenia się więcej o przedstawionym okresie. Nie wyobrażam sobie czytelnika, który po lekturze nie chciałby się dowiedzieć czy to wszystko prawda, albo poznać jak doszło do tego że mimo takiego upadku, przez kolejne 200 lat mieliśmy władców z rodu Piasta, a w Polsce na dobre zapanowało chrześcijaństwo. Owocuje to oczywiście sięgnięciem po literaturę historyczną (i trzeba tu zauważyć, że zwykły podręcznik nie wystarcza), co jest chyba najlepszą nagrodę za ogromną pracę autora i za co należą się mu gromkie brawa.

Niestety owa historyczność niesie za sobą też pewną wadę - wspomniane wcześniej "niedokończenie" historii. Autorowi niestety zabrakło inwencji jak zakończyć wszystkie wątki w taki sposób, aby pozostawić czytelnika w sytuacji znanej z kart podręczników. Efektem jest urwanie historii i swego rodzaju deus ex machina w postaci powrotu Kazimierza Odnowiciela jako namiastka happy endu - jest to posunięcie wysoce niewłaściwe w beletrystyce i pasowałoby raczej do suchego opracowania historycznego. Pomniejszymi błędami są nudny wątek miłosny (co gorsza nie mający związku z główną linią fabularną) i pewien niedostatek w budowaniu postaci, które, pomijając może tych największych łotrów, nie różnią się zbytnio między sobą.

Powyższe uchybienia nie odbierają jednak w żadnym stopniu przyjemności z lektury, którą Dębski zapewnia tak na poziomie fabuły jak i języka (warto wyróżnić sprawne i nie nachalne używanie archaizmów). Sprawia to że Kiedy Bóg zasypia jest lekturą ze wszech miar godną polecenia: i dla miłośników historii, i dla tych, którzy szukają dobrej powieści fantasy. Oczywiście o ile nie przeraża ich wizja gwałconej ojczyzny, bezczeszczonego chrześcijaństwa i nie boją się snów o strzygach pożerających kwiat polskiej rycerstwa...

Kiedy Bóg zasypia

Autor: Rafał Dębski
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 5/2007
Seria wydawnicza: Tryby fantazji
Liczba stron: 400
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-60505-43-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 28,99 zł


blog comments powered by Disqus