Recenzja książki "Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi"

Autor: Greg K1ler

Tak, teraz mogę sobie to powiedzieć otwarcie - to była najtrudniejsza książka do oceny w całej mojej, nazwijmy to górnolotnie, "karierze" recenzenckiej. Bo i jak ktoś o wyrobionym już raczej dorosłym guście ma ocenić obiektywnie (oksymoron!?) powieść dla naszych milusińskich. Na całe szczęście nie było tak źle, autora zasługa to wielka.

Gdy usłyszałem o tej pozycji po raz pierwszy, mruknąłem do siebie: "Rafał to jednak jest wariat. Porywa się z motyką na słońce tak, jak i Andrzej Pilipiuk. Kto w obecnych czasach pisze dla dzieci? Cokolwiek...". Bo prawda jest taka: literatura dla dzieci nie jest w naszym środowisku trendy czy też stajlisz. Kilka razy przeprowadzano próby skrzyknięcia grupki pisarzy w tym jakże szczytnym i wybiegającym w przyszłość celu i... nic. Zero. Null. Odzew godny co najwyżej napiętnowania, choć szkoda chyba nawet strzępić języka. Autorzy wolą kulturę wysoką (!?). Robi się z tego niemała brednia: getto w getcie. Paranoja!

Dość już tych żali. Za przystępną cenę trafia w nasze ręce piękne wydanie hardcover z ogromną ilością stron (prawie 500). I co od razu rzuca się w oczy - ta książka została wydana w starym stylu i nie tylko jeśli chodzi o kwestię edytorską. Na wewnętrznej części okładki znaleźć można ilustracje spreparowane przez samego autora. Opowiadają o różnych szczegółach związanych z fabułą, miejscem akcji i genialnymi wynalazkami głównych bohaterów. Jakże przypomina to książki typu "Wakacje Mikołajka" bądź "Sposób na Alcybiadesa". Od razu też powracają z pamięci obrazki Bohdana Butenki. Łezka się w oku kręci. Czcionka nie za duża, nie za mała, w sam raz dla tych, którzy z lekturą będą mieć do czynienia. Mnie osobiście zupełnie nie przeszkadzała. Aha, jeszcze jedno. W tekście znalazłem jedną jedyną literówkę. Wróciłem wzrokiem i okazało się, że to jednak ja źle przeczytałem. Była ona zamierzona.

"Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi" to moim zdaniem taka nasza swojska odpowiedź na amerykański hit - "Spy Kids". Czytając ją trudno uniknąć takich właśnie skojarzeń. Różnica polega na tym, że tu opowiadana jest niezwykła historia zwykłych gimnazjalistów. Przygody same spadają z nieba, trzeba tylko umieć dać się im ponieść. Tak zauważa jedno z dzieci, gdy uświadamia sobie, że reszta jego kolegów nie wie nawet ile ciekawych rzeczy przeszło im koło nosa. I nie wynika to bynajmniej z tego, iż tytułowa trójka jest trochę bardziej zakręcona.

Rodzice bohaterów to w dużej mierze wynalazcy. Ludzie obdarzeni przez naturę ciekawością świata. To wyraźnie odbija się na potomkach. Mają wyraźne problemy z biologią czy też geografią, ale niestraszny im na przykład układ sterowania szkolnym dzwonkiem czy cybernetyczne mechanizmy. W ogóle inwencji i robotyki jest w tej powieści mnóstwo. Niektóre z pomysłów są szczególnie rozbrajające: przyrząd do wyciągania iks przed nawias albo maszyna do gaszenia zapałek. Tak tworzy się klimat, bo pomimo tego, że ich przydatność jest żadna, tak właśnie działali oświeceniowi myśliciele i techniczni rewolucjoniści. Ważne było sprawdzenie własnych umiejętności, zmierzenie się z siłami natury. Rafał wyraźnie daje wiarę możliwościom człowieka, byłby zapewne dobrym naukowcem. Większej ilości gadżetów nie zdradzę, gdyż stanowią siłę napędową książki i każdy spoiler byłby dużą stratą dla czytelnika.

Powieść jest nowoczesna. Korzysta z nowinek technicznych i socjologicznych. Dziecko znajdzie w niej nawiązania do polskiej rzeczywistości, tej za oknem. Będzie mogło samemu porównać, sprawdzić czy rzeczywiście wydarzenia niezwykłe są na wyciągnięcie ręki. Kosik, przykładowo, śmieje się z wiejskiego tuningu (postać pana Sobolaka, dresiarza z przedmieść), pokazuje jak teraz bawią się młodzi, co jest dla nich ważne, a o czym zapominają. Wcale nie trzeba wycieczki do Hogwartu, lepiej zobaczyć magię w realnym świecie.

Z początku główna oś fabularna potraktowana jest po macoszemu, ale okazuje się, że wszystko co młodzi zmalują ma odniesienie w dalszych fragmentach. Dużo jest smaczków i wytrychów: coś - przedmiot, miejsce, zdarzenie, uśmiech, gest - okazuje się kluczowe w najmniej oczekiwanym momencie. Bardzo ciekawe i dość dobrze przemyślane.

Książka wpisuje się w nowoczesne trendy, polecam ją każdemu rodzicowi do zakupu dla podopiecznych. Widać, że literatura dziecięca zmienia się, ale dalej czerpie pełnymi garściami z dokonań poprzedników. "Felix, Net i Nika" posiada wszystkie najlepsze cechy przodków, a jednocześnie wiele nowości. Mało w niej taniego moralizatorstwa, a jeśli już to jest ono nienachalne. Kiedyś pisało się o duchach w zamkach, szczękających kajdanach i wyprawach do lasu pod namiot. Teraz nie trzeba już nawet wychodzić poza własne, magiczne podwórko. Jedyny minus jaki trzeba tu wstawić - Rafał nie tknął przez tą pozycję swojej nowej, "dorosłej" powieści. Wg sprawdzonych informacji prace nad nią już się jednak rozpoczęły. Polecam!

Felix, Net i Nika #1 - Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi

Autor: Rafał Kosik
Wydawnictwo: Powergraph
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2004
Liczba stron: 376
Format: 140x210 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 83-921466-0-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 33,90 zł


blog comments powered by Disqus