Recenzja książki "Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa"

Autor: Greg K1ler

Kiedy proponowałem Rafałowi patronat Gildii nad drugą częścią przygód niesamowitych dzieciaków, nie widziałem jej jeszcze na oczy. Nie obawiałem się jednak blamażu w oczach czytelników Gildii Literatury, gdyż pomny na wcześniejsze dokonania literackie Kosika, spokojnie mogłem przewidywać tylko najlepsze. Nie pomyliłem się i nie mówię tego tylko dlatego, by zareklamować książkę. „Teoretycznie Możliwa Katastrofa” to po prostu kawał dobrej roboty. A dzieciaki, wierzcie lub nie, widziałem na własne oczy, kochają ją!

Dość powiedzieć, że gdy moja dziewczyna, zazwyczaj omijająca rzeczy dla najmłodszych i fantastykę szerokim łukiem, rzuciła na nią okiem i powiedziała: „Śmieszne! Zupełnie dla dzieci. Ale czyta się naprawdę dobrze!” Oczywiście nie oddałem wtedy „Felixa, Neta i Niki…” w jej ręce, bo tyle bym książkę widział. Została u mnie i umiliła mi trudne skądinąd studenckie życie (znaczy się lektura - bez skojarzeń).

O ile część pierwsza była zaplanowana jako ciąg opowiadań, z których, koniec końców, coś wynika, to tutaj sytuacja jest zgoła inna. Historia rozwija się stopniowo, oferując kolejne wskazówki, tajemnica powoli zaczyna przybierać na sile przyciągania.

Ledwo trójka przyjaciół rozprawiła się z Mortenem, a tu już w szkolnych zakamarkach czyha gigantyczna rosiczka, a muchy podchmielone turbonawozem latają po korytarzach. Po tym, jak Felix wraca z weekendu u taty naukowca, który bada jakąś arcytajną sprawę nad polskim morzem, sytuacja zaczyna się komplikować. Pojawiają się zjawy, z początku nie wzbudzając większego zainteresowania. Jak to napisał jeden z internautów, po około 250 stronie zaczyna się robić strasznie. Dziwne zbiegi okoliczności zmieniają się w świetną zagadkę, a w końcu w przygodę życia. Istoty, których nie widać, a które SĄ – tajemnicza obecność – klimat jest, bez dwóch zdań. A co dopiero dla młodszych!

Mówiłem już o tym przy okazji poprzedniego tomu, ale jest to warte powtórzenia. „Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa” to nie książka typu: Euzebiusz podciągnął hajdawery i zaczął kontemplować dobre czasy na Litwie. Obfituje w nowoczesne słownictwo (i klimaty). Z postaciami naprawdę można się identyfikować, gdyż chodzą w martensach, mają problemy na lekcjach, nauczyciele nie są kryształowi, a pieniędzy brakuje. Słowem: nie żaden tam Flash Gordon czy Cyprian Kamil Norwid. Ułatwi to odbiór i zapewne każe dzieciom wracać do ulubionych momentów.

Rafał jako człowiek z nastawieniem naukowym nie stroni od wymyślania najdziwniejszych maszynerii, teorii. Niektóre z jego pomysłów przypomniały mi złote czasy science fiction, za co mu niniejszym dziękuję.

Gdy recenzent już nie wie, co napisać albo kompletnie nie zna tematu, mówi: niestety, nic więcej nie powiem, ponieważ każdy spojler umniejszy przyjemność płynącą z czytania. A co ja mam poradzić, kiedy to czysta prawda? Czytajcie Kosika, fundujcie milusińskim inteligentną, edukującą rozrywkę. Przede wszystkim bawcie się przy tym, bo takie są założenia i dobrze, że są autorzy, którzy umożliwiają ich wypełnianie.

P.S. Gdyby tylko jeszcze Felix oprócz czytania Science Fiction przeglądał gildiowe strony, to już na pewno książka byłaby na czasie (puszczam oko).

Felix, Net i Nika #2 - Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa

Autor: Rafał Kosik
Wydawnictwo: Powergraph
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2005
Liczba stron: 536
Format: 140x210 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 83-921466-2-X
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł


blog comments powered by Disqus