Recenzja książki "Mars"

Autor: Girwan
Korekta: Bool
13 czerwca 2009

Mars. Czerwona Planeta. Odległy glob, któremu poświęcono książki, filmy, a on nadal ukrywa przed nami swoje tajemnice. Nic więc dziwnego, że wciąż jest natchnieniem wielu pisarzy, którzy próbują przedstawić swoją wizję życia na czwartej planecie w naszym układzie słonecznym.

Również polski pisarz, Rafał Kosik, poświęcił swoją uwagę czerwonej planecie. Książka nosząca tytuł „Mars” składa się z trzech części. Pierwsza z nich, zajmująca zaledwie kilkanaście stron, przedstawia obraz budowy stacji, której zadaniem jest przystosowanie Marsa do życia. Odpowiednie konstrukcje mają za 300 lat pozwolić osadnikom na życie podobne do tego, jakie wiedzie się na Ziemi. Już na wstępie mamy zasygnalizowaną tajemnicę, która związana jest z czerwonym globem. Na planecie, która jeszcze wymaga noszenia skafandra, pojawia się dwoje tajemniczych dzieci.

Kolejna część przenosi nas o 300 lat do przodu. Mars zamieszkany jest przez 4 miliardy ludzi. Ma własny parlament, wciąż jednak jest zależny od Ziemi. Wciąż też na jego powierzchnię przybywają nowi emigranci. Mało kto jednak wie, że terraformowanie się nie powiodło. Tlenu ubywa, a ludzi przybywa. Jeden z senatorów w tajemnicy przed innymi członkami parlamentu postanawia zwiększyć szansę na przeżycie ludzkości poprzez sprowadzenie komety. I tu zderzamy się z pierwszym pokazanym nam przez autora problemem. Nawet w przyszłości dla dużych korporacji profity są ważniejsze od życia ludzkiego. Posuną się one do ostatecznych środków, byle zrealizować swój cel – zysk. Tak było, tak jest, i, jak pokazuje nam pisarz, tak będzie. Konsekwentnie też autor realizuje tajemniczy wątek związany z dwójką pojawiających się dzieci, który przeplata się z wydarzeniami tej części.

Trzecia, ostatnia część to wizja umierającej cywilizacji na Marsie. Tym razem minęło raptem 30 lat, a jednak tlenu jest zbyt mało, by oddychać bez wspomagania. Za to technika posunęła się niezwykle do przodu. Kosik pokazuje nam fantastyczną przyszłość, w której każdy z ludzi wyposażony jest we wszczep pozwalający na zdalne podłączenie do wszechobecnej sieci. Podłączenie, które niesie ze sobą zarówno plusy, jak i minusy. Autor przekazuje nam ostrzeżenie przed bezgranicznym zaufaniem do techniki. Pokazuje ją jednocześnie szczegółowo i ciekawie, a co najważniejsze dość realistycznie. Być może jest on wizjonerem, który na wzór Leonarda da Vinci prezentuje coś, co za kilkaset lat będzie normą.

Książka jest ciekawa. Napisana prosto, nie razi socjotechnicznym bełkotem, którym wielu fantastycznych pisarzy lubi się popisywać przy okazji opisu nowych technologii. Kreując przyszłość, Kosik pokazuje, że pośpiech, nadmierna ufność w technologię i w końcu pogoń za zyskiem prowadzą do zagłady. Muszę przyznać, że pomysł, który narodził się w wyobraźni pisarza, został bardzo dobrze wykorzystany. Ciekawa fabuła, choć nie razi mnogością wątków pobocznych, wciąga czytelnika, przenosząc go na powierzchnię Czerwonego Globu. Mamy tajemnicę, miłość i to coś, co powoduje, że od książki trudno jest się oderwać. Prawdziwym majstersztykiem, jest niespodziewana końcówka, w której dowiadujemy się, że Mars jest tak naprawdę… przeczytajcie sami a dowiecie się, jaki pomysł na zakończenie miał autor.

Mars (wyd. II)

Autor: Rafał Kosik
Wydawnictwo: Powergraph
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 6/2009
Liczba stron: 416
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-61187-09-7
Wydanie: II
Cena z okładki: 29,00 zł


blog comments powered by Disqus