Recenzja książki "Samolubny gen"

Autor: Henryk Tur
Korekta: Dawid "Fenrir" Wiktorski
3 grudnia 2011

Pierwsze wydanie tej książki miało miejsce w 1976 roku i, jak wiadomo, świat od tamtych lat mocno się zmienił. Jako że autor porusza tu sprawy związane z genetyką i DNA, mogłoby się wydawać, że pozycja ta jest zdezaktualizowana, jednak nic bardziej mylnego. Z okazji trzeciego wydania (w 2006 roku) autor dodał nową przedmowę, a że w książce zawarto także przedmowy do dwóch poprzednich wydań, widać, że treść była na bieżąco sprawdzana przez Dawkinsa pod kątem aktualności. Dopisane zostały także końcowe rozdziały. Ale na podstawie tylko tego, co zostało napisane w ’76, autor mógłby z satysfakcją stwierdzić: a nie mówiłem?

Książka traktuje o najbardziej istotnej dla każdego organizmu rzeczy – genach. To podstawowe elementy każdego istoty żywej, „cegiełki” biologicznej formy życia, decydujące zarówno o jej cechach, jak i zachowaniu. „Teoria samolubnego genu” to teoria darwinowska. Dawkins ukazuje w jasny sposób, że tak naprawdę każdy organizm żywy jest jak wirus. Wirus za podstawowe zadanie ma replikację w największej możliwej ilości, aby przekazywać swoje geny coraz dalej. To, jak zostają one zmieniane w toku ewolucji i adaptacji do zmiennych warunków, Dawkins opisywał lata później we „Wspinaczce na szczyty nieprawdopodobieństwa”. Właśnie geny decydują o altruizmie bądź egoizmie nie tylko jednostek, ale również całych grup organizmów. Wszystko jest chłodną kalkulacją bilansu korzyści i strat. Jeśli współpraca zwiększy szanse prawdopodobieństwa na przetrwanie genów, wówczas pojawia się przyjaźń, miłość, kooperacja, etc. Jeśli jednak altruizm szanse te zmniejsza, wówczas mamy do czynienia z egoizmem.
Jednak człowiek skłonny jest do altruistycznych poświęceń, nawet narażając własne geny na zniszczenie (np. poświęca życie, aby ratować bliskich). Czy jesteśmy zatem niewolnikami tych podstawowych cegiełek naszego organizmu, czy też tak naprawdę mamy wolną wolę? Czy jesteśmy tak naprawdę automatami, wykonującymi zaprogramowane czynności, którym zdaje się tylko, że robią to, co same chcą?

Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, Dawkins bierze nas na wyprawę do świata ukrytego przed ludzkim wzrokiem, do świata komórek, replikatorów, helis i genów. Sporo czasu spędzimy także w królestwie flory i fauny, obserwując na przykładach różnych gatunków ewolucje, zachowania, zmiany w genach, mutacje. Dlaczego jedne gatunki zwierząt trzymają się razem, a inne prowadzą samotniczy tryb życia? Dlaczego niektóre zachowanie międzygatunkowe (np. podkładanie jaj) są akceptowalne, inne zaś narażają jedną ze stron na pewną śmierć? Przeczytajcie, a dowiecie się. I gdy skończycie lekturę, z pewnością inaczej spojrzycie na otaczający świat.

Jeśli chodzi o język, jakim napisana jest książka, nie można powiedzieć, aby Dawkins zaliczał się do błyskotliwych popularyzatorów nauki, których czyta się jednym tchem. Wręcz przeciwnie – ze względu na tematykę książka napisana jest w sposób, który zmusza do powolnej lektury, uważnego zapamiętywania ważnych faktów i nazw. Jednak, jak głosi stara maksyma, „rzeczy trudne są ciekawe”. Dlatego też polecam każdemu choćby spróbować znaleźć na stronicach książki wyjaśnienie, czym jest tytułowy „Samolubny gen”.

Samolubny gen

Autor: Richard Dawkins
Tłumaczenie: Marek Skoneczny
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydanie polskie: 3/2010
Tytuł oryginalny: The Selfish Gene
Seria wydawnicza: Na ścieżkach nauki
Liczba stron: 344
Format: 142 x 202 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788376483658
Cena z okładki: 34 zł


blog comments powered by Disqus