Recenzja książki "Za garść czerwońców"

Autor: Wojciech Kobza
Korekta: Bool
1 sierpnia 2009

Pierwszy tom cyklu „W służbie Ich Królewskich Mości” to nowa propozycja wydawnictwa SuperNowa. Osadzenie akcji w wieku siedemnastym, czyli okresie największego rozkwitu państwa szlacheckiego, sprawia, iż czytelnik od razu myśli o Jacku Komudzie i jego dokonaniach na tym polu. Lecz tym razem przyjdzie nam zetknąć się z czymś, co o wiele bardziej przypomina twórczość innego Jacka, a mianowicie Piekary, dokładniej – jego serię opowiadań o Mordimerze Madderdinie. Dlaczego?

Opowieści detektywistyczne dziejące się nie współcześnie, a przeniesione w realia danych epok czy nawet w inne światy, są zawsze ciekawym kąskiem dla czytelnika. Tym razem dostajemy do rąk właśnie tego typu książkę. Mamy tam głównego bohatera o niejasnej przeszłości, służącego jako śledczy w sprawach wyznaczanych przez kancelarię królewską. Akcja wszystkich trzech rozdziałów, a właściwie opowiadań, rozgrywa się w przełomowym momencie historycznym, gdy umiera Władysław IV Waza, a miejsce na tronie oczekuje na jego następcę. Rok 1647 jest też z innych powodów interesujący...

Księga pierwsza, zatytułowana „Prawo Krwi”, pozwala nam na zapoznanie się z Joachimem Hirszem i jego pomocnikami, których jest trzech. Są to wachmistrz Tomasz Mroczek oraz dwóch sympatycznych kozaków, Hańcza i Bikrut. Odnajdują oni na brzegu Wisły martwą kobietę. Być może to nic nowego dla nich, ale owa kobieta to żadna ladacznica, a... Będą musieli się natrudzić i pokonać opór wielu postawionych wysoko ludzi, by dotrzeć do prawdy.

Księga druga – „Cherem” – przenosi bohatera w pobliże Warszawy, by tam skonfrontować go z dziwną sprawą okaleczeń i morderstw dokonywanych na grupce szlachciców, którzy brali udział w gwałcie na pewnej żydówce. Hirsz musi zdążyć, nim polska elita da upust strachowi i złości w miasteczku zamieszkałym tylko przez starozakonnych. Nie ma wiele czasu, a tropy mnożą się i plączą.

Księga trzecia – „Noc łowców” – kolejny raz zmienia scenerię, w której porusza się bohater. Tym razem będzie to Gdańsk zimą. Hirszowi przyjdzie tam nie tylko stawić czoła odwetom za zdemaskowanie kilku szpiegów jeszcze w Warszawie, ale też stanąć naprzeciw zła, o istnieniu którego nawet nie myślał. Wszystko to będzie się odbywało w tym samym czasie i Hirsz będzie się musiał mocno napocić, by ujść z życiem.

Postaci głównego bohatera i jego pomocników bardzo przywodzą na myśl bohaterów Piekary z jego cyklu o Licencjonowanym Inkwizytorze. Choć niby inny świat i na pozór innymi sprawami zajmują się obaj główni bohaterowie, tak naprawdę, gdyby ich wymienić pomiędzy rzeczywistościami, w których żyją, czytelnik nie znalazłby różnicy. Nie zarzucam bynajmniej autorowi plagiatu, ale mógłby wykazać się odrobinę większą kreatywnością przy tworzeniu postaci, szczególnie pomocników, którzy ocierają się niemal o kalkę swych odpowiedników z opowiadań Piekary.

Autor nie skupia się tak bardzo na pokazaniu kolorytu tamtych czasów, jak zdarza się to Komudzie, a po prostu idzie z powieścią dalej, co sprawia, iż tych dwóch pisarzy trudno porównywać ze sobą. Liczy się to Robertowi Forysiowi na plus.

Same historie i postać Joachima Hirsza, pomimo podobieństw wyżej wymienionych, to ciekawa propozycja do przeczytania. Fani Mordimera poczują się jak u siebie w domu, a nowych czytelników na pewno zainteresują wątki magiczne i sposób ich przedstawienia. Szczerze polecam fanom lektur przyjemnych i lekkich...

W służbie Ich Królewskich Mości #1 - Za garść czerwońców

Autor: Robert Foryś
Wydawnictwo: SuperNOWA
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 4/2009
Liczba stron: 372
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7578-018-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus