Robert Kirkman, Jay Bonansinga - "The Walking Dead: Żywe trupy. Upadek Gubernatora. Część druga" - recenzja książki


Koniec końców

The Walking Dead: Żywe trupy. Upadek Gubernatora. Część druga to bardzo długi tytuł. Każdy jego człon odnosi się do pewnego poziomu całości. The Walking Dead to oczywiście sygnatura zapoczątkowanej przez komiks marki, której sławę przyniosła serialowa adaptacja i która doczekała się wreszcie literackiej realizacji. Ta rozpoczęła się serią Żywe trupy, która w pierwotnym zamiarze była trylogią, składającą się z powieści Droga do Woodbury, Narodziny Gubernatora i Upadek Gubernatora. Z czasem okazało się, że wydawcy anglojęzycznego oryginału (polskie SQN poszło tylko ich śladem) postanowili ostatnią powieść rozbić na dwie części. Część druga kończy więc pierwszą serię Żywych trupów, koncentrującą się na postaci Gubernatora.

Koniec to logiczny, ponieważ nie będzie wielkim spoilerem wspomnienie, że Gubernator ostatecznie umiera. Nie od razu, oczywiście, bo na początku drugiej części Upadku dochodzi do siebie i planuje szeroko zakrojoną zemstę na swoich oponentach. Przechodzi jednak samego siebie, daje się ponieść emocjom. Choć przez długi czas doskonale manipuluje mieszkańcami Woodbury, karmiąc ich kłamstwami i półprawdami, żerując na ich strachu i bezradności, to w końcu przeliczy się w swej ocenie sytuacji i poniesie przykre konsekwencje.

Fabularnie druga część Upadku nie przynosi odbiorcy wielu zaskoczeń, choć pełna jest zwrotów akcji. Wiemy, jak to wszystko się potoczy i zakończy, lecz wiedza ta nie przeszkadza w lekturze. Śmierć jest wszechobecna w uniwersum The Walking Dead: giną żywi, giną raz już martwi: żywi zabijają zombie, zombie zabijają żywych i żywi zabijają żywych (w tym kontekście dość ciekawie jawi się ewenement, że zombie nie zabijają zombie). A zatem wszystko pozostaje kwestią okoliczności. Częściej zadajemy sobie pytanie "jak?" niż "czy?". Jesteśmy przecież w postapokaliptycznym świecie.

Finał historii o Gubernatorze to dobra okazja, by zastanowić się nad kształtem całej serii. Jeśli idzie o kreację postaci, z pewnością bliżej jej do komiksu niż do serialu. Gubernator jest zły do szpiku kości, a nie zaś jedynie trochę kontrowersyjny. To prawdziwy badass i jego śmierć daje wytchnienie nie tylko bohaterom, ale i czytelnikowi. To, co robią Kirkman i Bonansinga pogłębiając psychikę bohaterów, to naprawdę dobra literacko robota. Żywe trupy nie wprowadzają aż tylu rozwinięć i alternacji wobec pierwowzoru, by były cenne pod tym względem, jednak z uwagi na medium mają szansę zbudować pełniejszy obraz psychologiczny postaci i wykorzystują tę możliwość. Na przeciwnej szali położyć należy upodobanie do opisów scen gore. Nie chodzi jedynie o to, że napawają obrzydzeniem – bo takie właśnie mają być, to ich niewątpliwy sukces. Problem polega na tym, że liczba i powtarzalność tych scen prowadzą prostą drogą do nudy. Na ile sposobów można opisać wnętrzności? Z pewnością na wiele, ale przy czterech książkach wypełnionych zombiakami każdemu  skończy się inwencja. Bądź cierpliwość – w zależności od tego, czy jest się autorem, czy odbiorcą dzieła.

Kiedy Gubernator umiera, "numerem jeden" zostaje dotychczasowy "numer dwa". Na czele Woodbury staje Lilly. I to właśnie wokół niej koncentruje się narracja kolejnej serii książek ze świata The Walking Dead, którą 14 października rozpoczęła powieść pod tytułem Descent. Chyba nikt nie myślał, że na jednej serii się skończy?

Żywe trupy #3 - Upadek Gubernatora cz. 2

Autor: Jay Bonansinga, Robert Kirkman
Okładka: Robert Sienicki
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2014
Tytuł oryginalny: Walking Dead: The Fall of the Governor
Rok wydania oryginału: 2013
Liczba stron: 296
Format: 140x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788379242696
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł


blog comments powered by Disqus