Jay Bonansinga "Żywe trupy. Zejście" - recenzja książki

Autor: Adam Tobojka
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
27 lutego 2016

Udana reanimacja

Sukces Walking Dead pozostaje dla mnie tajemnicą. Nie neguję wartości serii jako tworu popkulturowego – sam z przyjemnością śledzę kolejne losy Ricka i spółki na ekranie telewizyjnym, czytam komiks Kirkmana, gram w przygodówki od Telltalle. Nie potrafię pojąć, jak wykorzystująca niemal każdą kliszę związaną z zombie i niewnosząca praktycznie nic nowego do gatunku marka stała się dominującą wśród fanów żywych trupów.

Być może jest to zasługa świetnie napisanych postaci. Stworzeni przez Kirkmana bohaterowie, mimo że wpisują się niemal w każdy archetyp “ocalałego z zombie-apokalipsy”, to ludzie z krwi i kości, posiadający własne marzenia, cele, żądze i ambicje. Tyczy się to zarówno postaci z komiksu, serialu, jak i z książkowej serii, której ostatnia część - Żywe Trupy. Zejście debiutowała niedawno na naszym rynku wydawniczym.

Powieść kontynuuje historię ocalałych po śmierci Gubernatora mieszkańców Woodbury, starających się zrzucić jarzmo przeszłości i odbudować zniszczone pożarem miasto. Akcja skupia się wokół Lilly Caul – nowoobranej przywódczyni małej społeczności. Postać powinna być znana fanom serii – pojawiała się w komiksach i wcześniejszych książkach, jednak ich znajomość nie jest wymagana do lektury Zejścia.

Przed główną bohaterką stoi niełatwe zadanie. W stronę jej miasta zbliża się największa horda żywych trupów, jaką kiedykolwiek zaobserwowano. W Woodbury pojawiają się też nowi mieszkańcy – wspólnota religijna pod przywództwem charyzmatycznego pastora. Aby przetrwać, nowi i starzy mieszkańcy muszą sobie zaufać i zacząć współpracować.

Fabuła Zejścia jest niestety przewidywalna i do bólu wręcz schematyczna. Fani gatunku z łatwością będą w stanie przewidzieć, co stanie się za chwilę i jak będzie wyglądał następny zwrot akcji. Autor, Jay Bonansinga, nie starał się nikogo zaskoczyć, stawiając na sprawdzone schematy. Ale to nie w oryginalności tkwi siła książki. Głównym motorem napędowym są postacie i zachodzące między nimi relacje. Główna bohaterka, uginająca się pod ciężarem obowiązków, jakie na nią spadły; rodzina pojawiająca się w Woodbury, niepewna przyszłości i poszukująca schronienia po latach tułaczki; duszpasterz, który w krótkim czasie zdobywa zaufanie wszystkich poza jednym mieszkańców miasta. Interakcje postaci śledzi się z zaciekawieniem, wyczuwając wiszące w powietrzu napięcie i nadciągający konflikt. Bonansinga świetnie realizuje wizję społeczności, która, z pozoru bezpieczna i szczęśliwa, w każdej chwili spodziewa się zagrożenia – zarówno tego zza ogrodzenia, jak i powstałego wskutek tarć wewnątrz grupy.

Nie zawodzą także sceny z nieumarłymi. Opisy stada, powoli zbliżającego się do Woodbury, nawet u fana zombie są w stanie wzbudzić dreszcze. Autor nie stroni od obrazowego ukazania przemocy, barwnie – i krwawo! – opisując zgony kolejnych bohaterów. Bo to, że nie wszyscy dotrwają do zakończenia historii, wiemy jeszcze przed rozpoczęciem lektury.

Oczywiście nie obyło się bez zgrzytów. Irytować potrafią pewne rozwiązania fabularne, z założenia mające trzymać czytelnika w napięciu, jednak w rzeczywistości niepotrzebnie tylko rozwlekające akcję. Wspomniana wcześniej przewidywalność sprawia, że finał powieści niczym nie zaskakuje. Dialogi czasem popadają w dłużyznę, nie wnosząc do historii nic nowego. Wszystkie wymienione wady nie psują jednak obcowania  książką.

Po lekturze Walking Dead. Zejście można pokusić się o stwierdzenie, że książka jest wierną adaptacją stylu serialu. Czasami się wlecze, czasem przynudzi dialogiem, czasem zirytuje brakiem logiki. Wszytko to jednak równoważy – a nawet przebija – świetnymi postaciami pierwszoplanowymi i porywającą akcją. Czyni to z niej twór może i nie wybitny, ale wart polecenia. Dla fanów uniwersum – pozycja obowiązkowa.

Żywe trupy #4 - Zejście

Autor: Jay Bonansinga
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2015
Tytuł oryginalny: The Walking Dead: Descent
Rok wydania oryginału: 2013
Liczba stron: 336
Format: 140x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788379243501
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł


blog comments powered by Disqus