Bunkry są wśród nas – recenzja książki "Fortyfikacje III Rzeszy"

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Dawid "Fenrir" Wiktorski
16 października 2011

O fortyfikacjach w naszym kraju mówi się (wreszcie!) ostatnimi laty coraz więcej. Można je zwiedzać, ukazuje się sporo książek na ich temat… Wszystko to jednak ma zwykle charakter doraźny, pasjonacki. Dlatego też opublikowanie przez DW Rebis książki „Fortyfikacje Trzeciej Rzeszy” J.E. i H.W. Kaufmannów to wydarzenie istotne, które świadczy o tym, że i w tym temacie „idzie nowe”. I dobrze!

Opracowanie znanego, amerykańskiego małżeństwa Kaufmannów, opatrzone znakomitymi ilustracjami współpracującego z nimi od lat naszego „speca do bunkrów”, Roberta Jurgi, to dzieło – można swobodnie użyć tego słowa – pod wieloma względami nowatorskie. Przynajmniej, jeśli chodzi o publikacje na temat architektury obronnej wydane dotychczas w Polsce.

Można by, na przykład, zastanawiać się, po co autorzy piszący o fortyfikacjach, tak szeroko rysują kontekst układów politycznych i gospodarczych czy rozwoju innego rodzaju uzbrojenia, ale to oczywiste. W historiografii wojskowej bardzo częsty jest grzech specjalizacji – koncentracji na jednym rodzaju broni (jednym modelu) w oderwaniu od innych. Tymczasem one wszystkie, w tym może nawet zwłaszcza budowle obronne – kosztowne i rozległe inwestycje na długie lata – stanowią system naczyń połączonych, wzajemnie zależnych. U Kaufmannów widać to znakomicie, kiedy przedstawiają zasady i ograniczenia, jakim podlega ewolucja konstrukcji i doktryny budowy oraz wykorzystania twierdz, fortów czy rejonów umocnionych na przestrzeni kilku dekad. Widać wyraźnie, jakie modyfikacje wprowadzano w nich w procesie dostosowania do współczesnego im uzbrojenia i taktyki pola walki, a także spraw czasem zupełnie prozaicznych, ot, choćby możliwości finansowych budowniczych.

Kaufmannowie zatem bardziej piszą żywą historię pewnego wycinka historii militarnej, niż rysują kolejny wystudiowany, lecz oderwany od kontekstu szkic techniczny. Prezentują przy tym wszystkie najważniejsze zjawiska i konstrukcje stosowane w architekturze (i nie tylko) obronnej użytkowanej przez III Rzeszę przed i podczas II wojny światowej. To ważne dopowiedzenie, gdyż w zakres tak ujętego tematu wchodzą nie tylko budowle powstałe w czasie panowania w Niemczech Adolfa Hitlera, ale też sporo wcześniej. Dawne twierdze pruskie, forty II Rzeszy, rozmaite umocnienia czy przedmościa z przełomu XIX i XX wieku, często adoptowane i rozbudowane pełniły, także swą niekiedy nader istotną rolę, szczególnie po załamaniu się mrzonek o Tysiącletniej Rzeszy.

Nie znaczy to jednak, że w książce tej braknie tego, co dla każdego „bunkrowca” stanowi esencję, a więc opisów technicznych, danych liczbowych, stosownych dat, nazwisk, itp. Przeciwnie, jest ich całe mnóstwo, z tym że, o ile w monografiach pojedynczych dzieł są one zwykle podawane liniowo, tutaj często przeplatają się z kontekstem innych wydarzeń czy też powstających w tym samym czasie konstrukcji. Oczywiście, osobne bloki poświecono najistotniejszym rejonom umocnionym, w tym największemu, „ukochanemu” przez Amerykanów, bo przez nich przełamywanemu Wałowi Atlantyckiemu oraz umocnieniom frontu zachodniego i północnego. Pojawiają się tu także wzmianki o fortyfikacjach nawet dość egzotycznych, np. w Afryce, ruchomych (pociągi pancerne) czy o doraźnych rozwiązaniach „wiązanych”, w typie punktów obronnych opartych na wieżach czołgu Pantera.

Co natomiast ze wschodem? Otóż, za sprawą znakomitej pracy polskiego tłumacza (Sławomir Kędzierski) oraz redaktora (wspomniany już Robert Jurga) wydatnie poszerzone zostały w książce te najistotniejsze wątki, które z pewnością zainteresują polskiego czytelnika. Umieścili oni także sporo przypisów i komentarzy przybliżających dodatkowo omawianą materię.

No dobrze, ale skoro mówimy o fortyfikacjach, to czemu nieodmiennie powraca wciąż ta III Rzesza? Przynajmniej z trzech powodów. Po pierwsze, zdefiniowany jej istnieniem wycinek czasu i przestrzeni zasadniczo ułatwia głębsze wniknięcie w pewien określony etap dziejów budowli obronnych w ramach konkretnej doktryny, ukierunkowanej na jasno sprecyzowane cele. Po drugie, myśl techniczna hitlerowskich Niemiec, choć służąca chorym rojeniom, jest do dziś zdumiewającym przykładem nowatorstwa, myślenia perspektywicznego i upartego dążenia do technicznej doskonałości. Jej pokłosie – ogromne, rozrzucone praktycznie po całej Europie, w różnych warunkach terenowych, służące rozmaitym celom i, co równie ważne, wciąż dostępne tak dla turystów, jak i badaczy – daje, jak żadne inne, możliwość prześledzenia dróg i etapów rozwoju poszczególnych założeń. Po trzecie wreszcie, po upadku Hitlera mamy do czynienia z etapem skończonym (istnieje przynajmniej pewna, uzasadniona nadzieja w tym względzie…), co zupełnie swobodnie pozwala zamknąć temat, pozostawiając innym przyglądanie się szerszym, choćby powojennym reperkusjom.

Otrzymaliśmy zatem książkę niezwykłą, ważną, znakomicie opracowaną, choć… niełatwą. Dane techniczne, nazwiska, daty wraz z gęstą oprawą ilustracyjną – mapy, zdjęcia, przekroje oraz szczegółowe opisy obiektów przełomowych dla architectura militaris – tworzą prawdziwą skarbnicę wiedzy, której nie sposób nawet ogarnąć „na raz”. Ogromne skupisko zawartych tu informacji może nieco przestraszyć czytelnika początkującego, a na pewno zdumieć wszystkich sceptyków przekonanych, że „bunkry to tylko taka szajba”. Natomiast dla każdego, kto chce zrozumieć to zagadnienie, rozszerzyć i usystematyzować wiedzę, jest to lektura obowiązkowa. Warto, bo przecież mało gdzie w Polsce (ale również w innych miejscach Europy, po których z upodobaniem podróżujemy) nie wyzierają spod ziemi posępni betonowi świadkowie historii. Dzięki „Fortyfikacjom III Rzeszy” zimne, dotychczas milczące mury zaczynają żyć…

Fortyfikacje Trzeciej Rzeszy

Autor: Robert M. Jurga, H. W. Kaufmann, J. E. Kaufmann
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 8/2011
Liczba stron: 536
Format: 150x225 mm
ISBN-13: 9788375101102
Wydanie: I
Cena z okładki: 59,90 zł



blog comments powered by Disqus