Robert J. Szmidt "Apokalipsa według Pana Jana” - recenzja książki

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Agata 'Aninreh' Włodarczyk
20 października 2014

Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat!

                           Marszałek Józef Piłsudski

Apokalipsa według Pana Jana Roberta J. Szmidta to bardzo niedoceniana książka. Na forach i blogach o niej raczej cicho – a liczy już sobie ponad dekadę – kolejne wznowienia przemykają bez echa. A jednak ciągle można znaleźć ją na półkach księgarń, a i kolejne, trzecie już wydanie świadczy o ogromnym potencjale tej powieści. Bo widzicie, nurt postapo w Polsce nie zaczął się z wydaniem Metra 2033 ani nie ograniczał się do braci Strugackich. W 2003 roku Robert J. Szmidt napisał świetną książkę – kontynuację równie dobrego opowiadania - o Polsce po nuklearnej katastrofie. Książkę o tyle wyróżniającą się na tle podobnych, że realistycznie podchodzącej do zagadnienia wojny atomowej i jej skutków. Do tego sięgającej do najlepszych tradycji fantastyki militarnej, obnażającej strach przed wojną totalną – dość realny w obliczu ówczesnej sytuacji politycznej, wyjątkowo zaognionej na Bliskim Wschodzie i w USA – oraz przed atomem jako takim.

Sama książka składa się z kilku cząstek – poniekąd opowiadań, ale połączonych dość ściśle i tworzących zgrabną całość. Mamy kilka postaci przewodnich, pojawiających się w każdym fragmencie/opowiadaniu, obserwowanych w sumie od godzin przed wybuchem nuklearnej wojny. Najjaśniej błyszczy w tej plejadzie tytułowy Pan Jan. Jan Sobieszczuk, nowy Piłsudski: rządzący silną ręką, bezwzględny, z wizją i jasno określonym celem, a przy tym diablo inteligentny, o żelaznych nerwach. Jest typowym antybohaterem – do celu dąży po trupach, spiskuje, knuje, zdradza (także własny rząd). Trudno go polubić. Ale Szmidtowi udało się stworzyć postać, do której czytelnik, mimo antypatii, czuje szacunek.

Bohaterowie są realistyczni i wiarygodni, a Polska po atomowej burzy – boleśnie zwyczajna. Nie uświadczymy mutantów, tajemniczych organizacji, rządowych czy korporacyjnych spisków. Szmidt wykonał świetną robotę, trawersując twarde, naukowe dane, popularne 10 lat temu literackie motywy militarne, a także sięgając po – nawet dzisiaj nie zdezaktualizowane – ekonomiczne i społeczne lęki. Doprawił to kapką psychologicznych tez i zaserwował w niezłym, postapokaliptycznym stylu. Co bardziej uparci czytelnicy doszukają się w Apokalipsie według Pana Jana nawiązań do literackich tradycji z czasów polskiego Dwudziestolecia Międzywojennego, pokolenia zafascynowanego postępem technologicznym i zszokowanego niedawną pierwszą wojną światową, wprowadzającą po raz pierwszy do świadomości społeczeństwa pojęcie "wojny totalnej" i nowego sposobu masowej eksterminacji żołnierzy i cywili.

Co ciekawe, powieść dzisiaj może robić większe wrażenie, niż jeszcze rok temu. Cały nuklearny bajzel zaczął się tam bowiem od dramatycznej sytuacji na Bliskim Wschodzie i polskiej inwazji (niejako "przy okazji") na... Ukrainę. A ci z nas, którzy śledzą programy informacyjne, wiedzą, że Syria to niesamowity punkt zapalny, który – po długotrwałym konflikcie wewnętrznym – zaognił się po zajęciu go przez Państwo Islamskie. Izrael – chociaż się nie przyznaje – oraz Iran są w posiadaniu materiałów wystarczających do stworzenia broni nuklearnej (o ile już jej nie stworzyły). Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że Irak również posiada broń masowej zagłady. Jednocześnie trwająca od kilku miesięcy ofensywa sił rosyjskich na zachód także nie napawa optymizmem... Jest to o tyle interesujące – z literackiego punktu widzenia – że Apokalipsa według Pana Jana nabiera dzięki temu zupełnie nowej wymowy. Tak jak kilka lat temu podobnie pisano o niej w obliczu konfliktu USA-Irak.

Podsumowując – bardzo ostrożnie – Apokalipsa.... według Szmidta to świetnie skrojona powieść z pogranicza postapo, fantastyki militarystycznej i dark future. Realne zagrożenie, brak fabularnych fajerwerków, silny główny bohater – bo protagonistą nazwać go trudno – oraz dawka humoru (nie tylko czarnego), a do tego doświadczony autor, potrafiący operować słowem, sprawiają, że to bez wątpienia wartościowy nabytek w każdej porządnej biblioteczce. Dobre, bardzo dobre, definitywnie warte uwagi.

Apokalipsa według Pana Jana

Autor: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 3/2013
Liczba stron: 344
Format: 130x200 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788375109726
Wydanie: III
Cena z okładki: 29,90 zł



blog comments powered by Disqus