Recenzja - "Czas Marsa"

Autor: Greg K1ler
3 października 2005

Jakiś czas temu redakcyjny kolega prezentował na łamach GNP sztandarową pozycję z zakresu eksploracji kosmosu. Tak się składa, że biblia marsjanofilów wyszła spod pióra (no, może klawiatury) tego samego autora - Roberta Zubrina. "Czas Marsa", bo o nim mowa, z miejsca stał się amerykańskim, a potem światowym bestsellerem, zdobywając uznanie fachowców i zwykłych zapaleńców. Trzeba dodać, że uznanie jak najbardziej zasłużone. W mojej opinii, czas, jaki poświęciłem na wyszukanie, a następnie lekturę, bynajmniej nie można uznać za stracony.

Jak mocno w dalszych badaniach przestrzeni kosmicznej utwierdzona jest czwarta od słońca planeta, pisałem już w osobnym cyklu artykułów. Nie chciałbym się tutaj powtarzać. Powiem tyle, iż całe ich źródło to właśnie myśli, praca, marzenia autora tej oto książki. Zubrin pokazuje bardzo ważną rzecz - że to wszystko, co wydaje się być jakąś fantastycznonaukową mrzonką, jest możliwe. I to tu, teraz, zaraz, gdy tylko... no właśnie, w chwili, kiedy do głosu dojdzie rozsądek.

Podstawowe pytanie: dlaczego na marsjańskiej pustyni do dziś nie wylądował żaden załogowy pojazd? Dlaczego nie ma zakrojonego na szeroką skalę planu eksploracji?

Stara zasada znajduje tu potwierdzenie - jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno są to pieniądze. W tym przypadku nie jest to nawet ich brak, ale raczej pazerność prominentów. Budżetu NASA nie można uznać za szczególnie wielki, przynajmniej w porównaniu do innych wydatków Stanów Zjednoczonych. Dlatego też każdy pododdział tej agendy w chwili, gdy tylko pojawia się stosowna okazja na fundusze, stara się "skubnąć" coś dla siebie. Tak też stało się kilka lat temu w przypadku projektowania marsjańskiej ekspedycji. W tak zwanym "Raporcie 90-dniowym" zawarto pomysł wysłania na powierzchnię Marsa statku klasy Battlestar Galactica. Wyceniono go na około 450 mld dolarów, co jest oczywiście kwotą horrendalnie śmieszną. A dlaczego? Bo każda cząstka Narodowej Agencji Kosmicznej musiała mieć w tym finansowy udział, a już zwłaszcza te kompletnie nieprzydatne.

O powyższym procederze, a także wielu innych, nam wydających się śmiesznymi, autor mówi bez ogródek. Książka w dużej mierze obrazoburcza; mimo iż głównym jej tematem jest kolonizacja i poznawanie Czerwonej Planety, to dużo miejsca poświęca się w niej sytuacji w nauce. Konszachtom, układom, animozjom, temu wszystkiemu co nie pozwala na sprawne i szybkie przeprowadzenie jakże potrzebnych badań. Na pewno jest to jedna z publikacji, która znajduje się na "czarnej liście" NASA, a sam autor wśród osobistości niektórych kadencji uchodzi za persona non grata. Aż trudno uwierzyć, że zdrowy rozsądek i solidne naukowe argumenty mogą zostać odesłane na tak daleki plan. A fachowości Zubrinowi odmówić nie można, obecnie piastuje najwyższe stanowiska w firmie Pioneer Astronautics (prezydent), przewodniczy Mars Society. Posiada wykształcenie wyższe w dziedzinach: matematyka, astronautyka i aeronautyka, a także inżynieria nuklearna.

Powyższą kompetentność łatwo można odnaleźć w "Czasie Marsa". Każdy rozdział tej pracy to swoiste kompendium na dany temat. Można tu odnaleźć wszystko, co tylko da się powiązać z eksploracją, od ogółu do szczegółu, uwzględniając najmniejsze detale, które niemniej jednak w odpowiednim czasie uzyskują wysoki priorytet. Ot, przykładem może tu być problem umieszczania na Czerwonej Planecie hermetycznych kopuł mieszkalnych, materiałów na nie i logistycznego aspektu całej sprawy. Do najśmieszniejszych omawianych kwestii zaliczam określenie wysokości ogrodzenia dla ewentualnych kóz hodowanych w specjalnych zagrodach.

Pozycja jest niestety niedostępna normalną drogą. Ja swój egzemplarz zdobyłem na aukcji Allegro co proponuję czytelnikom GNP. Chętni do sprzedaży swojego egzemplarza zdarzają się wcale nierzadko i można się całkiem tanio zaopatrzyć w tą książkę z rodzaju musisz-mnie-mieć. Radzę też klikać na internetowej stronie Prószyńskiego - a nuż nakład zostanie wznowiony (ostatnio w roku 1998).

Temat Marsa - miodny i ciekawy, wręcz podstawowy we współczesnej nauce - jeszcze nieraz będzie gościł na łamach naszych stron. Każdemu, kto choć trochę interesuje się tym zagadnieniem, polecam ze szczerego serca. Lepszej, bardziej konkretnej i sprawniej napisanej książki z tego zakresu nie znajdziecie. Te dwie pozycje, "Czas Marsa" i "Narodziny cywilizacji kosmicznej", potrafią zmienić światopogląd. Płynie z nich ważny dla inżyniera morał: potęga ludzkiego umysłu jest zaiste wielka, ale to w jaki sposób ją wykorzystasz, zależy już tylko od ciebie.

Czas Marsa

Autor: Richard Wagner, Robert Zubrin
Tłumaczenie: Leszek Kallas
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/1997
Tytuł oryginalny: The Case for Mars
Seria wydawnicza: Na ścieżkach nauki
Liczba stron: 424
Format: 140x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-7180-037-1
Cena z okładki: 18,50 zł


blog comments powered by Disqus