Recenzja książki "Wojna balonowa"

Autor: Greg K1ler
21 czerwca 2006

Zwyczajowo wypada mi zacząć recenzję od narzekania. Co to się porobiło teraz w literaturze, że wszyscy lecą na sukcesie jednej książki i wydają raz po raz kolejne tomy? Człowiek musi potem recenzować pozycje podobne do siebie jak dwie krople wody. Nuuuuda powiadam. Znaczy się dla Czytelnika tekstu podobnego do tego, który widzicie przed sobą. Jeżeli jeszcze Was nie zniechęciłem, to czytajcie dalej, bo nie do samej książki mam uraz.

Szczególnym rodzajem wielotomowych sag są trylogie. Tak będzie też w przypadku "Pogodnika Trzeciej Kategorii" Romka Pawlaka. Cechy szczególne: w pierwszym tomie przedstawia się postaci, dużo się dzieje, w drugim z kolei nie dzieje się nic szczególnie ważnego, a w trzecim wszystko albo zgrabnie się kończy, albo wręcz fatalnie. Zakładając prawdziwość powyższego twierdzenia, można by właściwie w tym miejscu zakończyć. Bez przesady jednak, na łatwiznę to każdy może pójść.

O ile "Czarem i smokiem" skupiał się na osobie Pogodnika, to teraz autor szczególny nacisk położył na smoka, jego pochodzenie i marzenia. Sympatyczna bestia, jak każdy w pewnym wieku, pragnie się związać z przedstawicielem płci odmiennej. Bardzo doskwiera mu samotność, nie do końca przyjmuje do wiadomości, że jest ostatni w swoim gatunku. Gdy tylko okazuje się, iż może to być nieprawdą, zaczyna kombinować. I to, jak na łuskoskórych przystało, przebiegle, efektywnie, a do tego dyskretnie. No, do pewnego stopnia i czasu. Kiedy w mieście Fert zaczynają się dziać niezwykłe rzeczy, trudno ich nie powiązać z parą specyficznych przyjaciół. A to coś znika, a to się pojawia w najmniej oczekiwanym miejscu. Cyrk na kółkach.

Rosselin jest jak wiadomo marnym magiem. "Wojna balonowa" robi z niego naukowca, a powiedziałbym nawet, że inżyniera. Tytułowy wehikuł nie jest może jego wynalazkiem, ale adaptacja na potrzeby własne wyszła mu nad wyraz udanie. By zrealizować plany, uratować skórę trzeba się czasami odnieść do zaawansowanej techniki. Nie samą magią człowiek żyje w ferteńskim świecie.

Będę powoli kończył, gdyż każde dodatkowe zdanie byłoby tylko powtórzeniem recenzji poprzedniego tomu. Książkę czyta się oczywiście świetnie. Może niewiele z niej tak naprawdę wynika, ale nie żałuję ani chwili przy niej spędzonej. To po prostu gawęda o dwóch takich co ukradli Księżyc, rozrywka na letnie wieczory na balkonie z piwkiem przy boku. Nie nazwę tego zjadaniem własnego ogona, jako że autor obiecał mi tylko trzy tomy. Wszystko zatem w ramach literackiej przyzwoitości. Następną partię materiału też połknę z przyjemnością.

P.S. Ale tego smoka co dmucha w żagle, a statek beztrosko płynie w dal, to ci Romku nie daruję ;-). I nie zasłaniaj mi się tu konwencją Monthy Pythona.

Pogodnik trzeciej kategorii #2 - Wojna balonowa

Autor: Romuald Pawlak
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 5/2006
Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki
Liczba stron: 328
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-89011-87-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 9,99 zł


blog comments powered by Disqus