Recenzja książki "Bakarat"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Acabar
6 marca 2011

Mamy osiemnasty wiek. Nastoletnia córka króla Hiszpanii zakochuje się w cyrkowcu i postanawia uciec z domu. Wynajmuje Bakarata – najsłynniejszego pirata pływającego po morzach wzdłuż północnych wybrzeży Europy. Chce zamieszkać w Gdańsku wraz z ukochanym. Sprawy jednak, jak zwykle, zaczynają się komplikować...

Tyle można powiedzieć o linii fabularnej „Bakaratu”. Jest oparta na bardzo prostym założeniu: księżniczka zakochuje się w piracie i przeżywają razem przygody. Pirat okazuje się być raczej szlachetnym rycerzem niż morskim bandytą, a zbuntowana nastolatka pozostaje kochaną córeczką superpotężnego tatusia. Jednak im bardziej staramy się wczytać w książkę, tym jest... gorzej.

Autor stara się skomplikować tę prostą fabułę poprzez wprowadzanie historii pobocznych. Dowiadujemy się wiele o życiu i przeszłości Bakarata, jego kompanów z okrętu i przyjaciół z Gdańska. Z kolei prawie nic nie wiadomo o realiach tamtych czasów – zupełnie, jakby ten wiek XVIII został wybrany losowo, jako pasujący do czasów okrętów pirackich, Hiszpania dlatego, że była bardziej egzotyczna od Wielkiej Brytanii, a sami piraci stali się motywem przewodnim, bo akurat byli modni, a w kinach leciał film z Jackiem Sparrowem.

Na płaszczyźnie językowej „Bakarat” podobnie kuleje. Od pierwszej strony dialogi wyraźnie są sztuczne i sztywne, a język, jakim zostały napisane, wywołuje u czytelnika na przemian szeroki, radosny uśmiech albo grymas niesmaku. Podobnie, jeśli nie gorzej, rzecz ma się z narracją. Autor zdaje się nie rozróżniać języka pisanego i mówionego, wiec całość – dialogi i opisy – są pisane identycznie. Wiele w tym patosu, niezamierzonej śmieszności i niespójności logicznych.

Autora można bronić. Miał pomysł na chwytliwą historię romantyczną osadzoną w atrakcyjnym uniwersum. To jego druga powieść – napisana po niemal dwunastoletniej przerwie. Dodatkowo, chociaż pisze po polsku, mieszka od lat w USA, więc nasza ojczysta mowa nieco mogła się już zatrzeć w jego pamięci – stąd sztuczności i niezamierzone śmieszności. Jednak mimo to obronić powieści się nie da, a już na pewno nie jej redaktorów. Zabrakło pracy z pisarzem, zabrakło zdecydowanych cięć i zmian w książce. Światło dzienne ujrzała po prostu kolejna kiepska powieść.

Pisać każdy może, ale nie każdy powinien. To właśnie jeden z tych przypadków. Stanowczo odradza się kupno „Bakaratu”, chyba że Czytelnik naprawdę nie ma już na co wydawać pieniędzy... albo bardzo nie lubi osoby, której tę książkę da w prezencie.

Bakarat

Autor: Ronald Śliwiński
Wydawnictwo: Novae Res
Miejsce wydania: Gdynia
Wydanie polskie: 2010
Liczba stron: 426
Format: 145x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788361194064
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł



blog comments powered by Disqus