S. D. Stuart "Minecrft Przygody #1. Herobrine powstaje"


Ciekawe zjawisko socjologiczne

Na półkach księgarni bez problemu znajdziemy całe serie fantasy osadzone w światach Warhammera, Diablo czy Assassin’s Creed. Teraz, najwyraźniej, przyszła pora na nową generację – zarówno gier, jak i graczy. Wydawnictwo Arkady wypuszcza na rynek serię Minecraft Przygody, przeznaczoną dla nieco młodszych fanów komputerowej budowlanki.

Herobrine powstaje jest pierwszą częścią czekającego czytelników serialu. Nieduża, licząca zaledwie 78 stron książka przeznaczona jest głównie dla młodego czytelnika. Bohaterami są bliźniacy Josh i Andre, wielcy fani Minecrafta. Ich ojciec pracuje w bliżej niedookreślonym instytucie badawczym, gdzie chłopcy mają dostęp do superkomputera. Oczywiście wykorzystują go, by grać w ulubioną grę. Jednak po wejściu na tajemniczy serwer, którego koordynaty dostali od nieznajomego gracza, Josh zostaje uwięziony w wirtualnej rzeczywistości, a Andre nie może go odłączyć. Chłopiec spotyka na serwerze mitycznego Herobrine’a.

Najciekawsze w Herobrine powstaje jest samo zaistnienie książki (a i całej serii, bo wygląda na to, że kolejne części będą się ze sobą ściśle łączyć, niemal jak odcinki serialu) jest eksploatowanie zarówno popularności tej ″dziwnej″ gry, jak i mitologii, w którą obrosła. Minecraft wydaje się już nie być tylko grą, ale i zjawiskiem, jak swego czasu Tibia czy World of Warcraft.

Autor, (rocznik 1969, piszący wcześniej już historie osadzone m.in. w świecie Czarnoksiężnika z Oz), sięgnął po popularną wśród graczy opowieść o postaci Herobrine’a – ponoć ducha brata twórcy gry, unieśmiertelnionego w Minecrafcie. Jego postać ma wyglądać jak Steve – domyślna postać, w którą wciela się gracz. Różni się od niego jarzącymi się jasno oczami i, ponoć, może wyczyniać istne cuda. Porusza się jak niektóre z mobów (grup potworów w grze), jego obecność zwiastują znaki, jak brak liści na drzewach czy pojawiające się przypadkowo wieże. Jak zawsze podkreślają twórcy gry, w kodzie nie ma najmniejszego śladu takiej postaci, a całość jest tak zwaną creepypastą – historią stworzoną przez internautów, mającą straszyć innych, jak na przykład Slenderman.

S. D. Stuart sięgnął po ten właśnie popularny mit i na nim wybudował nieskomplikowaną, przeznaczoną dla młodszego czytelnika historię. Książka przeznaczona jest wyraźnie dla odbiorców w wieku późnej podstawówki lub wczesnego gimnazjum – bohaterowie to dziesięciolatkowie, format wydania z kolei – niska cena, duży druk – daje niezłą podpowiedź, do kogo kierowane jest wydanie. To też ciekawy eksperyment. Powieści z epickich światów gier fantasy czytają raczej odbiorcy starsi. Czy Minecraft Przygody się przyjmie? Zobaczymy. Oceny na zagranicznych portalach zdają się wieszczyć serii sukces.

Oczywiście są tu pewne wady. Prosta fabuła Herobrine powstaje niekoniecznie przypadnie do gustu dorosłemu czytelnikowi. Rodzą się też pytania co do podstaw świata przedstawionego - na przykład dlaczego ojciec chłopców, zamiast zmarnować kilkanaście minut na odwiezienie ich ze szkoły do domu, woli zabrać ich ze sobą do laboratorium i pozwolić bawić się prototypem superkomputera? Cóż, może w kolejnych częściach będzie to bardziej poukładane.

Minecraft. Przygody #1 - Herobrine powstaje

Autor: S.D. Stuart
Wydawnictwo: Arkady
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2014
Tytuł oryginalny: A Minecraft Adventure: Herobrine Rises
Rok wydania oryginału: 2013
Liczba stron: 80
Format: 125x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788321348810
Wydanie: I
Cena z okładki: 14,90 zł



blog comments powered by Disqus