Czarodziejem nie każdy może być - recenzja książki "Złodziej magii"


Wątek dzieciaka bez przyszłości, żyjącego w slumsach bez grosza przy duszy, przewinął się przez fantastykę wiele razy. Dziesięciokroć częściej przewijał się on wzbogacony o motyw owianej tajemnicą przyszłości, w której nasz ulicznik najprawdopodobniej zdoła uratować świat lub przynajmniej miasto. O ile ten wątek wykorzystany zostanie dobrze, to na książkę, mimo wtórności, narzekać się nie powinno. Niestety, autorka „Złodzieja magii” dostarcza nam kolejną schematyczną aż do bólu powieść.

Taka biografia jest udziałem Conna – zwykłego złodziejaszka, wiodącego swój marny żywot na ulicy. Chłopak nie widział bynajmniej szans na odmianę swojego nędznego losu, aż do czasu, gdy pewnego wieczoru spróbował dokonać z pozoru banalnej kradzieży. Jak się okazało, ukradł kamień magii pewnego czarodzieja. W normalnych okolicznościach sam dotyk przedmiotu powinien zabić złodzieja na miejscu, Conn jednak przeżył, zaś zdumiony mag przygarnął go pod swe skrzydła.

Początek jest jeszcze znośny. Nie ukrywam jednak, że im bardziej się zagłębiamy w lekturę, tym bardziej mnożą się kolejne absurdy, jakimi raczy nas autorka. Owszem, grupa docelowa czytelników to dzieci, ale nie usprawiedliwia to wręcz idiotycznego zachowania bohaterów (zabawne, z jaką łatwością Conn dał omamić się czarodziejowi, który mógł nie mieć wobec niego do końca dobrych zamiarów). Niestety, muszę zaryzykować stwierdzenie, że autorka poszła na łatwiznę, uważając, że wiek czytelnika sprawia, iż ten nie będzie przywiązywał wagi do szczegółów. Rzeczywiście, może dziesięciolatek nie zwróci uwagi na patos sytuacji, który wręcz bije ze „Złodzieja magii”. Mimo wszystko nawet on powinien zauważyć, jak dużą infantylnością emanuje książka.

Tłumacz (lub autorka) wyraźnie zapomina w pewnych momentach, że tytuł ten cały czas jest adresowany do wyjątkowo młodego czytelnika. Można jedynie mieć nadzieję, że niektóre słowa w tekście, takie jak "adosynkracja" (czymkolwiek ona jest), są tu tylko pomyłką. Podobnie jest z opisem śmierci matki Conna – historia połamania kobiecie nóg przez wynajętych zbirów, nawet opisana w wielkim skrócie, nie jest najlepszym pomysłem.

Prawdopodobnie każdy posiadający nieco stażu czytelniczego i wyrosły już z wieku wczesnej podstawówki będzie się czuł skrępowany lekturą tej infantylnej książki. Wyraźnie widać żenująco słaby poziom powieści, która jest wręcz skopiowaną wersją historii, jakie ukazały się już dawno temu. Trudno polecić ją komukolwiek – dla tej grupy wiekowej można znaleźć dużo ciekawszych i bardziej innowacyjnych książek.

Złodziej magii #1 - Złodziej magii

Autor: Sarah Prineas
Tłumaczenie: Ewa Bobocińska
Wydawnictwo: Jaguar
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2010
Tytuł oryginalny: The Magic Thief
Rok wydania oryginału: 2008
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788376860220
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł



blog comments powered by Disqus