Sarah Waters "Złodziejka" - recenzja powieści

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Patrycja Ziemińska
22 września 2015

Ocena nieco rozmyta

Sarah Waters stworzyła nową niszę w brytyjskiej literaturze – historyczne powieści z homoseksualnym wątkiem. Szczególnie upodobała sobie epokę wiktoriańską oraz pierwszą połowę XX wieku. Przy tym nie można jej odmówić zarówno lekkiego pióra, jak i dbałości o historyczne fakty.

Złodziejka osadzona jest w XIX-wiecznym Londynie, w samym środku rewolucji przemysłowej. Opisując krótkie biografie Susan – wychowanej w domu drobnych złodziei i paserów nastolatki – oraz Maud – panienki z rezydencji na wsi – portretuje brytyjskie społeczeństwo tamtego okresu, dla nas tak egzotyczne i obce, jak niezwykłym dla naszych sarmackich dziadów był Kitaj. Susan zgadza się na wzięcie udziału w niebezpiecznej, ale intratnej intrydze – podstępnego doprowadzenia do zamążpójścia Maud, by jej mąż, oszust i szubrawiec, mógł przejąć majątek dziewczyny, a ją samą umieścić w ośrodku dla obłąkanych. W tym celu młoda złodziejka zostaje pokojówką Maud. Okazuje się jednak, że nie wszystko będzie takie proste.

Trochę smutne jest, że anglojęzyczna literatura wiktoriańska kojarzy nam się głównie z książkami pokroju Lalki Prusa czy Sezonową miłością Zapolskiej. Trudno się dziwić – historia polskiej literatury jest dość zawiła i ściśle powiązana z koncepcją mesjanizmu, co od dziesięcioleci wtłacza się do głów nieszczęsnej młodzieży. I mimo że Lalka to świetnie skonstruowana powieść obyczajowa podszyta pozytywistycznymi motywami, a  powieści Zapolskiej bywają całkiem przyjemne, to większość Polaków woli nie tykać ich nawet kijem. Waters może się z tymi książkami kojarzyć – w Złodziejce na przykład wiele miejsca poświęcono ubogiej społeczności Londynu, ówczesnemu pojmowaniu chorób psychicznych, społecznemu przyzwoleniu na – według nas dzisiaj – niecywilizowane traktowanie wykluczonych i niepełnosprawnych, stosunki rodzinne i służbowe Brytyjczyków. 

Jednocześnie drugie tyle miejsca autorka poświęciła obu bohaterkom – powieść podzielona jest niejako na trzy części. Jedna z nich operuje narracją z punktu widzenia Susan, druga – Maud. Trzecia, ostatnia, wraca do Susan, ale opowiada jej losy od momentu zakończenia intrygi Dżentelmena, ujmując w nich także Maud. Waters stara się pokazać wszystko z perspektywy osoby myślącej w kategoriach odpowiednich do epoki – więc ogólna narracja, niezależnie od tego, która z dziewcząt ją prowadzi, jest obiektywna i pozbawiona sentymentu. Autorka ożywia emocje jedynie przy opisie wydarzeń bezpośrednio dotyczących bohaterek.

Złodziejka sprawiła mi nieco kłopotu. Ciekawy wątek społeczny może naprawdę zainteresować, a autorka nie ma problemu z jego budową. Przychodzi jej to bardzo naturalnie, zapewne dzięki odpowiedniemu przygotowaniu historycznemu. Kilka niespodziewanych zwrotów akcji także zaplanowano bardzo dobrze. Jednak całokształt okazuje się dość przeciętny. Czytając, oczekiwałam jakiegoś efektu „wow”, który sprawi, że na ciekawym tle wyklaruje się równie ciekawa fabuła. Jednak ostatecznie pozostał niedosyt. Akcja toczy się spokojnie, wręcz leniwie, pozwalając na przyjemne kilka(naście) godzin lektury – w końcu 730 stron to nie w kij dmuchał – ale po wszystkim książka powędrowała na półkę bez większej refleksji. 

Podsumowując,nie jest źle, ale mogłoby być lepiej. Złodziejka jest bardzo przyjemna, świetnie przygotowana, ale ostatecznie nie budzi większych emocji. Fani literatury historyczno-obyczajowej z dobrze zarysowanym tłem społecznym będą zadowoleni, inni czytelnicy mogą spokojnie pominąć tę lekturę i sięgnąć po coś bliższego ich gustom.

Złodziejka

Autor: Sarah Waters
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 8/2015
Tytuł oryginalny: The Fingersmith
Wydawca oryginalny: Riverhead Books
Rok wydania oryginału: 2002
Liczba stron: 728
Format: 135x206mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788380690585
Cena z okładki: 48,00



blog comments powered by Disqus