Recenzja książki "Próżniowędrowiec"

Autor: Girwan
Korekta: Bool, Przemek Szymczak
19 czerwca 2009

„Próźniowędrowiec” to trzeci tom cyklu „Moonworlds” Seana McMullena. Autor kontynuuje swoją zabawę z mieszaniem różnych fantastycznych elementów w świecie fantasy. Tym razem do znanego nam z „Podróży Mrocznego Wędrowcy” i „Szklanych Smoków” świata trafiają najeźdźcy z kosmosu.

W trzecim tomie serii pisarz wzorował się na „Wojnie światów” H.G. Wellsa z 1898 roku. Odkrywamy to w pierwszych rozdziałach powieści, gdy na powierzchnię planety trafiają dziwne obiekty. Wkrótce potem nowi przybysze, wykorzystując nieznaną technologię, masakrują mieszkańców i konstruują dziwne trójnożne pojazdy, przy pomocy których zaczynają siać terror. Na ich drodze stają nowi bohaterowie: Danolarian, strażnik dróg, który ukrywa swoją prawdziwą tożsamość, i Riellen, orędowniczka równości i sprawiedliwości, wygłaszająca na każdym rogu przemówienia zachęcające do walki z imperialistycznymi możnowładcami. Resztę walecznego zespołu stanowią: Roval, topiący w alkoholu swoje smutki związane z nieudanym związkiem z Terikel (która stała się Szklanym Smokiem we wcześniejszym tomie), i w końcu Wallas, człowiek zamieniony w kota.

„Próżniowędrowiec” zachowuje wartką, dynamiczną akcję znaną nam z poprzednich części. Świat ratowany jest przez głównego bohatera, który nie ma żadnych nadzwyczajnych mocy. Nie jest chodzącym w świetle dnia wampirem Laronem, nie jest też magiem. Jedyne, czym dysponuje, to inteligencja. Postacie mają swoje własne, indywidualne cechy charakteru. Wallas w ciele kota potrafi być irytujący, a była cesarzowa Wensomer – rozbrajająco szczera. Praktycznie każda obecna w książce persona ma swoją osobowość, za co należy się autorowi plus.

Akcja osadzona na kontynencie Scalticar szczegółowo pokazuje nam geografię ziem, jakie najechali Lupanie. Pozwala to głębiej wniknąć w wymyślony przez McMullena świat, który jak zwykle jest dopracowany do ostatnich szczegółów. Jednak oprócz walk o przetrwanie mamy również zwykłe prozaiczne elementy codziennego życia, czego przykładem jest koncert na dudach, jaki Danolarian zagrał zachodzącemu słońcu, czy ćwiczebne płomienne przemowy wygłaszane przez Riellen do owiec.

Ciekawym aspektem, na który autor zwraca uwagę, jest słabość władzy. Potężni możnowładcy w postaci baronów czy nawet regenta rządzącego krajem, nie są w stanie stawić czoła najeźdźcom. Autor wykorzystuje to do wplecenia w fabułę wielu zabawnych zdarzeń, które czynią powieść jeszcze atrakcyjniejszą. Jeden z baronów, pomimo ostrzeżeń o strasznej broni termicznej, postanawia frontalnie zaatakować Obcych. Książę wysyła bohaterów na samobójczą misję, po czym, mimo jej fiaska, chwali się zwycięstwem. Regent wydaje oświadczenie, że Lupanie nie istnieją, choć wiadomo, że zniszczyli kilka miast. Sytuacja zmusza więc bohaterów do wzięcia spraw w swoje ręce.

Autor udowadnia, że trzymając się starych motywów, mając dobry pomysł, można stworzyć coś nowego i jednocześnie atrakcyjnego. Pokazuje nam, że człowiek, który styka się z czymś nieznanym, potrafi się zmienić, zachowując jednocześnie swoją tożsamość. Czytelnik dowiaduje się również, że drobne zdarzenia ułożone w odpowiedni ciąg potrafią doprowadzić do olbrzymich zmian. W tym przypadku najazd z kosmosu staje się przyczynkiem do powstania nowego systemu politycznego.

„Szklane Smoki”, będące drugim tomem serii, nie zachwyciły mnie. „Próżniowędrowiec” w dużym stopniu zmienił moje nastawienie. Z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę każdemu, kto lubi dobrą, zabawną lekturę. Co prawda czytanie jej bez znajomości poprzednich tomów może wywołać pewne zagubienie (bo kim jest przewoźniczka? kim jest smocza Terikel? co zrobił Wallas, że został zamieniony w kota?), wciąż jednak wpleciony przez autora humor będzie bawił, a przedstawiona historia zmusi do pewnych refleksji. W jednej z końcowych scen McMullen sugeruje nam kontynuację serii. Czy tym razem będzie to Wehikuł czasu? Chętnie się o tym przekonam.

Moonworlds #3 - Próżniowędrowiec

Autor: Sean McMullen
Tłumaczenie: Agnieszka Sylwanowicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 8/2008
Tytuł oryginalny: Moonworlds: Voidfarer
Rok wydania oryginału: 2006
Liczba stron: 376
Format: 140x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7469-823-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 36 zł


blog comments powered by Disqus