Fragment książki "Szklane smoki"

Autor: Sean McMullen

Ulewny deszcz strugami smagał ulice Alberinu, porywisty wiatr miotał przechodniami, lecz dwaj mężczyźni, którzy wyszli z pałacu, czuli ulgę, że są już na zewnątrz. Nie oglądając się za siebie, pospieszyli do bramy, ignorując strażnika, który jowialnie machnął w ich stronę butelką.

- Chciałbym zaznaczyć, że zwerbowanie jej do naszego przedsięwzięcia było twoim pomysłem, Talberanie - powiedział wyższy.

- Słyszałem, że jest ekscentryczna, ale to było już zbyt wiele

- odparł ten drugi.

- Służący w stringach z króliczego futerka, służące przebrane za satyry... A jak ona i jej goście byli ubrani! Gdybym tego nie zobaczył, nigdy bym nie uwierzył.

- Jesteś pewien, że jest najpotężniejszą czarodziejką w Scalticarze Północnym, Lavoltenie?

- Nie mam co do tego wątpliwości. Pani Wensomer Callientor jest także jedyną osobą w dziejach, która odmówiła poddania się rytuałowi wtajemniczenia trzynastego stopnia. Powiedziała, że "dwunasty stopień" brzmi elegancko, a "czternasty stopień" szlachetnie, ale "trzynasty stopień" nie ma w ogóle stylu, i odmówiła.

Burza nie zaszkodziła nocnemu życiu Alberinu, jedynie przeniosła je pod dachy. Muzyka, dym z fajek i śmiechy wylewały się z ciepłych, jasnych tawern, które mijali, a wiatr od czasu do czasu przynosił zapach świeżego pieczywa i pieczonego mięsa. Pijany młodzieniec szedł chwiejnie ulicą, z butelką w jednej ręce i cienkim fletem w drugiej. Talberan i Lavolten rozdzielili się, aby go wyminąć.


Chciałbym być w Alberinie, Ilekroć wiatr wieje mi w twarz.

Chłopcy są mile witani w Alberinie...

Skręcali już, gdy śpiew nagle się urwał. Zauważyli, że chłopak wpadł na stojący nieopodal wóz i runął do pełnego wody rynsztoka.

- Przecież już jest w Alberinie, dlaczego śpiewa, że chciałby tu być? - zapytał Lavolten.

- Pijacki bełkot, taki sam, jakim uraczyła nas ta czarodziejka. Daliśmy jej szansę rozkazywania wiatrom!

- A ona odrzekła, że woli raczej rozkazywać swoim gościom, aby wymieniali się partnerami co pół godziny!

- Mogłaby rządzić światem.

- A ona na to, że była już na zbyt wielu ucztach urządzanych przez władców, ale żadna nie była tak huczna jak te, które sama wydaje.

- Mogłaby być nieśmiertelna.

- A ona, że znała wielu nieśmiertelnych i wszyscy byli śmiertelnie nudni.

- Zastanawiam się, czego chce ta kobieta - rzucił w miotającą deszczem ciemność Lavolten, podnosząc z irytacją ręce do góry.

- Powiedziała nam, Lavoltenie. Pragnie poznać sekret, jak schudnąć, nie stosując gimnastyki ani diety.

- Czy ona nie rozumie, że daliśmy jej szansę zostania boginią?

- Powiedziała, że wszyscy bogowie mają piękne ciała i wąskie talie, więc podejrzewa, że wtedy trzeba stosować dietę i gimnastykę.

Skręcili w aleję. Kiedy zaczęli się wspinać po ceglanym murze, szpony przeświecały delikatną niebieską poświatą przez czubki ich butów i palce rękawiczek.

- Do kogo spróbujemy zwrócić się teraz? - zapytał Talberan w trakcie wspinaczki.

- Do kogoś starszego, kogoś, kto nie oczekuje już niczego od życia, chociaż zachował jeszcze ideały.

- Astential?

- Tak, wtajemniczony czternastego stopnia. Ma osiemdziesiąt jeden lat i nie interesują go rozkosze cielesne. Powinien szybko ulec pokusie.

- W przeciwieństwie do tej rozpasanej czarodziejki. Nadal nie mogę uwierzyć! Odrzuciła naszą ofertę, bo, jak powiedziała, nie znajduje w niej nic interesującego!

Wdrapali się na krawędź muru, a potem na dach, i to był ostatni moment ich ostatniego pobytu w Alberinie. Następnego dnia dekarz, który sprawdzał, co zatkało rynnę, znalazł dwa płaszcze wepchnięte w odpływ na dachu. Były zupełnie nowe i nosiły znak miejscowego krawca. W pobliżu leżały dwie sakiewki, a w każdej było po dwadzieścia srebrnych monet. Będąc praktycznym i rozsądnym człowiekiem, który nie ma w zwyczaju zaprzątać sobie głowy drobiazgami, zatrzymał srebro, zapakował płaszcze i sakiewki, aby później sprzedać je na targu, i pobrał od właściciela budynku opłatę za przeczyszczenie rynny. Ale do tego czasu Talberan i Lavolten byli już na innym kontynencie i odbywali owocne spotkanie z mądrym, potężnym i powściągliwym czarodziejem, który w godny podziwu sposób był pewien, że absolutnie nadaje się do sprawowania boskiej władzy.

Moonworlds #2 - Szklane smoki

Autor: Sean McMullen
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 6/2007
Tytuł oryginalny: Moonworlds: Glass Dragons
Rok wydania oryginału: 2004
Liczba stron: 480
Format: 140x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7469-529-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 36 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus