Recenzja książki "Szklane Smoki"

Autor: Girwan
Korekta: Bool, Przemek Szymczak
19 czerwca 2009

Smoki to nieodłączny symbol fantasy. Towarzyszą prawie każdemu dziełu należącemu do tego gatunku, czy to literackiemu, czy to filmowemu, o grach komputerowych nie wspominając. Były smoki dobre i złe, były czarne, czerwone, zielone, srebrne i oczywiście złote. Dopóki jednak Sean McMullen nie napisał swojej powieści, szklane smoki nie były nikomu znane. Czym są te stwory? Przyjrzyjmy się książce wspomnianego autora, noszącej tytuł „Szklane Smoki”.

Dobre fantasy to przede wszystkim klimat, ciekawa fabuła i szybka akcja. Z tych trzech punktów dobry klimat, czyli cała prezentująca nam świat otoczka wokół fabuły, jest najważniejsza. Trzeba przyznać, że omawiany tytuł może się pochwalić spełnieniem tego warunku. Jest to miedzy innymi zasługa autora, który postanowił pokazać nam fantasy inne od wcześniej znanych. Mamy tu oczywiście rycerzy, mamy czarodziejów, ale mamy również bojowniczkę o prawa proletariatu, która próbuje namówić chłopów do zrzucenia jarzma imperialistycznych możnowładców. Całość pełna humoru, wzbogacona o wątek miłosny, okraszona seksem, oferuje różnorodny świat, który wciąga czytelnika w wir wydarzeń.

Fabuła jest prosta. Grupa, a w zasadzie mała, pięciotysięczna armia czarodziejów postanawia odbudować starodawną maszynę eteryczną. Teoretycznie jest to realizowane w celu powstrzymania szalejących żywiołów, które pustoszą świat. Okazuje się jednak, że powołane do życia urządzenie oferuje tworzącym je magom również inne możliwości. Każdy z nich otrzymuje olbrzymią moc niszczenia, a że każdy komuś kiedyś się naraził… Świat czeka zagłada i tylko para śmiałków może powstrzymać kataklizm. Są to dwaj przyjaciele z przypadku: Wallas, wrobiony w morderstwo króla eks-szambelan, oraz Andry, prosty człowiek z zasadami.

McMullen wspaniale wymieszał kilka światów, przeplatając ze sobą rzeczywistość i krainę zmarłych. Jeśli dodamy do tego klimat fantasy, akcję rodem z utworu z gatunku Płaszcza i Szpady oraz rewolucyjne hasła wykrzykiwane przez adeptów magii, otrzymamy wesołe dzieło, przy którym czytelnik na pewno się nie zanudzi.

Nie jest to jednak tytuł, który można tylko chwalić. Pomimo kilku zręcznych posunięć, jakie zastosował autor, nie obyło się bez elementów nudnych, które zniechęcają czytelnika. Fabuła, pomimo wtrącenia dowcipnych dialogów, momentami ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem.

Nie jest to dzieło wybitne, ale moim zdaniem warto po nie sięgnąć choćby po to, by zobaczyć, że gatunek fantasy może wybiegać poza ramy narzucone przez powszechnie uznanych autorów.

Moonworlds #2 - Szklane smoki

Autor: Sean McMullen
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 6/2007
Tytuł oryginalny: Moonworlds: Glass Dragons
Rok wydania oryginału: 2004
Liczba stron: 480
Format: 140x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7469-529-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 36 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus