Recenzja książki "Rycerz ciemności"

Autor: Anna Kołodziejska
Korekta: Bool
24 września 2011

Sherrilyn Kenyon potrafi zaskoczyć i robi to, skubana, z pełną premedytacją, swawolnie żonglując gatunkami literackimi. Jedno jej oblicze zdołaliśmy już poznać. Jako autorka cieszących się niesłabnącą popularnością opowieści wampirycznych wszelkiej maści, zasłynęła nietuzinkową kreacją bohaterów balansujących swą naturą na granicy światów, postaci przeżywających miłosne rozterki i powodowane nimi dylematy tożsamościowe. Rozpoczęta „Mieczem ciemności” trylogia „Władcy Avalonu” jest niczym królik wyciągnięty z magicznego cylindra prestidigitatora. Pełne zaskoczenie. A jaka lektura!

Tym razem wampiry i inne stworzenia ciemności poszły w kąt, bowiem czołowy wątek drugiej części cyklu oscyluje wokół rycerskich legend arturiańskich z nieodłącznymi im rycerzami Okrągłego Stołu oraz postaciami wyłaniającymi się wprost ze świata magii, wiedźmami czy elfami. W powieści aż roi się od różnorakich charakterów, przeważnie złych, wśród nich jednak najważniejszym jest Varian, gdyż to jego osobowość usytuowana jest na krawędzi i rozdarta ciągłym wyborem między dobrem a złem.

Syn Lancelota i elfki Narishki – zażartej przeciwniczki Strażników Świętego Graala – skazany jest na wieczne bezdroże moralne. Mając za rodziców dwie ścierające się siły, sam na zawsze pozostanie więźniem własnych dylematów. Gdy nasila się fala zbrodni członków bractwa oddanego Graalowi, Varian musi wystąpić jako poskromiciel bezlitosnych stworzeń pałających mordem w imię swej pani Morgeny. Na jego drodze jednak staje Merewyn, niegdyś piękna, teraz zamieniona skinieniem zemsty Narishki w brzydką i odpychającą kobietę. To spotkanie nie tylko pomiesza szyki w wyprawie potomka Lancelota, ale odmieni również zamysły innych, pewnych siebie adwersarzy, rozgrywających naczelnymi pionkami na szachownicy Avalonu.

Sherrilyn Kenyon swoją powieścią daje w kość. W dwójnasób. Po pierwsze stwarza niesamowity klimat, z lekka Tolkienowski, gdzie aura rycerskości delikatnie łączy się z oparami świata fantasy. To sprawia, że fabuła wręcz porywa odbiorcę, całkowicie absorbując jego uwagę. Zapewne u wielu czytelników symptomem tego będzie stan totalnego zaczytania i raczej mało prawdopodobne, by cokolwiek wyrwało ich z tego letargu aż do momentu zakończenia książki. Drugim, równie istotnym elementem rzutującym na pozytywny odbiór „Rycerza ciemności” są bohaterowie, ukształtowani niesztampowo, być może nie całkowicie wyrwani ze schematu, ale na tle istniejącej dotąd literatury z tego gatunku oryginalni i stanowiący ciekawą mieszankę charakterów.

Po takiej lekturze trudno utrzymać w ryzach wyobraźnię złaknioną kolejnej części opowieści o przygodach postaci ze świata powołanego do życia piórem Kenyon.  W trakcie oczekiwania, w formie antraktu, warto odgrzebać z patyny kurzu starego dobrego Tolkiena czy Wolfe, by skonfrontować protoplastów z ich literackim potomstwem. Tymczasem, miłej lektury i… cierpliwości, Drogi Czytelniku!

Rycerz ciemności

Autor: Sherrilyn Kenyon
Wydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 4/2011
Liczba stron: 328
Format: 130x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324139507
Wydanie: I
Cena z okładki: 6,99 zł


blog comments powered by Disqus