Recenzja książki "Fałszywe lustra"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Magda Pudło
12 września 2010

Oto trzymamy w rękach drugą część dylogii „Labirynt odbić” w wydaniu Maga. Może się wydawać, że kontynuacja wątków z poprzedniej części była błędem – domknięte zakończenie, zło zostało pokonane, a Leonid i Vika żyją długo i szczęśliwie. Na pewno?

Nikt już nie tonie w Głębi. Lonia w przypływie mocy podarowanej przez Nieudacznika ustawia w deepprogramie automatyczny timer wyrzucający użytkowników z wirtualnego świata Deeptown. Nurkowie przestają być potrzebni. Zajmują się teraz zabezpieczeniami, zostają hakerami. Leonid popada w deep psychozę, zamyka się w wirtualnej rzeczywistości, gdzie pracuje jako... tragarz. Zdawałoby się, że sytuacja nie ulegnie już zmianie, a życie będzie toczyło się powoli i nudno... Jednak pewnego dnia w Głębi pojawia się broń trzeciej generacji – broń, która zabija naprawdę. Lonia podąża tym tropem i natrafia na Czarnego Nurka – jedynego, który po jego interwencji z pierwszej części nie utracił swoich zdolności i nadal jest wyjątkowy... Co z tego wyniknie?

Ryzykowny pomysł z kontynuacją świetnej powieści nie do końca się opłacił. Uniwersum Deeptown, tak zachwycające w pierwszej części, tutaj zostało nieco zepchnięte na drugi plan. Czyżby autor stwierdził, że w „Labiryncie” dowiedzieliśmy się wystarczająco wiele o wirtualnym świecie? Stara się zrekompensować to nieco zawiedzionym czytelnikom, prezentując o wiele więcej z realnego życia bohaterów. Po raz pierwszy spotykamy Lonię poza deepem – wędrującego po mieście, rozwiązującego rzeczywiste sprawy z dala od komputerów – chociaż nadal wszystko nierozerwalnie związane jest z elektronicznym światem, napędzanym wyobraźnią i kodem binarnym. Niestety, rozwiązanie to, choć całkiem satysfakcjonujące, nie zostało przeprowadzone w wystarczająco sprawny sposób.

Mówi się, że artysta ma wiele wspólnego z rzemieślnikiem. Łukjanienko wyraźnie pokazał, że jest to prawda. „Fałszywe lustra” bardziej niż następną powieść doskonałego twórcy przypominają kolejny utwór doskonałego „słowiarza” – krawca słów i zdań. Nie można powiedzieć, że nie jest to dobra powieść. Czyta się ją świetnie i szybko, chociaż nie ma większych problemów z oderwaniem się od lektury i zajęciem czymś innym – choćby drugą książką. Język jest, jak zwykle u tego rosyjskiego potentata fantastyki, bogaty i pełen ekspresji – tu zapewne należy się też głęboki ukłon tłumaczce, Ewie Skórskiej. A akcja szybka i pełna zwrotów, niezagmatwana, wciągająca...

Jeśli przeczytało się „Labirynt odbić”, to druga część obowiązkowo musi znaleźć się w naszym zeszycie lektur. Jeśli jest się fanem rosyjskiej fantastyki, nie ma mowy, żeby po tę dylogię nie sięgnąć. Jeśli lubi się dobrze skonstruowane powieści o fabule osadzonej w nietuzinkowych realiach – inne od całej masy zalewającego księgarnie science fiction o robotach walczących o władzę nad wszechświatem – „Fałszywe lustra” powinny wylądować na półce.

To nie jest w żadnym wypadku zła książka. Każdy, kto tak stwierdzi, powinien zostać oskarżony o literacką, fantastyczną herezję. Jest po prostu słabsza, bardziej przewidywalna, niż żądaliśmy od twórcy tej miary, co Siergiej Łukjanienko.

Labirynt odbić #2 - Fałszywe lustra (wyd. II)

Autor: Siergiej Łukjanienko
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2009
Liczba stron: 442
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7480-144-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,99 zł



blog comments powered by Disqus