Recenzja książki "Władca mórz"

Autor: Krzysztof "K2K" Kanas
21 listopada 2006

Władca Mórz Siergieja Siniakina może puszyć się ładną okładką, nawiązującą do treści utworu, reklamować się znanym autorem, porównywanym z Andrzejem Pilipiukiem, ale nie zmienia to faktu, że jest to książka przeciętna. Jeżeli ktoś usilnie szuka czegoś dowcipnego i związanego z Rosją, to może się zadowolić tą pozycją.

Opowiadania dobrane są trochę bezładnie. A to raz lądujemy na Marsie, by posłuchać opowieści lub krętactw dzielnych kosmonautów, a to znajdujemy się w łodzi podwodnej w czasach Piotra I. Pomimo tego można zauważyć pewne punkty wspólne. W prawie wszystkich tekstach mamy do czynienia z lekkim, gawędziarskim, nie do końca poważnym stylem. Wyjątkiem jest Feniks, prezentujący historię człowieka, który dzięki możliwości replikowania swojego ciała i pamięci eksterminuje rosyjskich mafiosów. To jedno z ciekawszych opowiadań, choć pomysł nie nowy.

Tytuł tomiku zaczerpnięto z opowiadania - minipowieści, traktującego o przygodach dwóch dzielnych braci w służbie Piotra I. Tam gawęda, nieznacznie ubarwiona na potrzeby stylizacji, w pełni rozwinęła skrzydła. Pomimo że jest to jeden z najdłuższych tekstów, to czyta się go łatwo, szybko i przyjemnie.

Gdzie indziej możemy przeczytać o końcu świata w małej rosyjskiej miejscowości. Czas Apokalipsy pokazuje jak różni ludzie z własnymi problemami chcą zdążyć przed sądem ostatecznym. Pojawia się przy tym wiele śmiesznych sytuacji. Osobiście nie przypadło mi to opowiadanie do gustu ze względu na zbytnio "filozoficzno-komiczny" charakter. Gdybym jeszcze znał mniej więcej rosyjskie nastroje, sytuację na prowincji, może śmiałbym się częściej... Ostatnia opowieść, Nudny wieczór na Marsie, przeznaczona jest dla kogoś, kto potrafi potraktować naukę z przymrużeniem oka (dość dużym) i chce pośmiać się z niespotykanych historii podboju kosmosu.

Wydanie książki jest całkiem niezłe, do czego powoli wszystkie wydawnictwa zaczynają nas przyzwyczajać. Miękka okładka z ładną ilustracją, a w środku około 400 stron tekstu. Brak jakichkolwiek grafik trochę smuci, lecz nie przeszkadza.

Ogólnie pozycja nie zachwyca, ale też nie rozczarowuje. Średnie opowiadania są kompensowane tymi lepszymi i całość wypada nieco powyżej przeciętnej. Jeżeli nadal się zastanawiacie, czy kupić Władcę mórz czy Pilipiuka, myślę, że ten drugi będzie lepszym wyborem. No chyba, że bardzo lubicie Rosję i jej klimat.

Władca mórz

Autor: Siergiej Siniakin
Wydawnictwo: Solaris
Miejsce wydania: Stawiguda
Liczba stron: 364
Oprawa: miękka
ISBN: 83-89951-26-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus