"Ateizm urojony" Sławomira Zatwardnickiego - recenzja książki

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Bartek 'barneej' Szpojda
17 grudnia 2013

Nic nowego

Wpływ Internetu na literaturę nie jest jeszcze do końca zbadany. Wiemy, że w obrębie Globalnej Wioski wyłoniły się nowe gatunki literackie, ale też nowe sposoby i formaty publikacji, nowe drogi dystrybucji i tak dalej. Wydaje się, że Internet wpłynął na literaturę jeszcze na jeden, zwykle pomijany sposób: podkreślając jej dialogowość. Od początku wolnego dostępu do zasobów sieci i możliwości jej współtworzenia, ludzie uwielbiali oferowane przezeń komunikacyjne możliwości. Z czasem wydawało się, że nie chodzi tak bardzo o temat czy zajmowane stanowisko, ile o akt komunikacji. Internauci byli jak starsi ludzie, którym nic nie dolega, ale i tak idą do lekarza, by ten fakt zakomunikować. Chodziło tylko o to, by się wygadać. Wypisać.

Komunikacyjność Internetu chętnie zaprzęgano do szerzenia mniej lub bardziej słusznych idei i poglądów. Zwykle z małym powodzeniem. Wciąż rozgadanie działało bardziej niż edukacja. Tematy się zmieniały, choć w umiarkowanym tempie. Eutanazja, aborcja – to były gorące zagadnienia sprzed dziesięciu lat. Później homoseksualizm i prawa mniejszości seksualnych w ogóle. Można by stworzyć wykres historycznie zmiennego zainteresowania konkretnymi zagadnieniami w sieci. Wśród najnowszych znalazłby się pewnie wegetarianizm i może kwestia napływu ludności muzułmańskiej.

Czemu o tym piszę? Ponieważ Czytelnik, któremu znane są tego typu sieciowe "dyskusje", doskonale zrozumie charakter książki Sławomira Zatwardnickiego, Ateizm urojony. To właśnie głos na tym poziomie, dotyczący kwestii wiary w Boga. Otóż dyskusja pomiędzy chrześcijanami a ateistami jest stara jak Internet. Nigdy może nie była na topie, ale pobrzmiewa z drugiego planu całkiem wyraźnie i od dawna. Powtarzana, prowadzona na wszelkie możliwe sposoby, testująca wszelkie warianty, stała się już dawno nieciekawa. Obie strony nie tyle rozmawiają, ile przerzucają się tymi samymi, utartymi hasełkami, przytaczanymi do znudzenia argumentami, których logicznej czy merytorycznej zasadności nikomu już nie chce się badać. "Rozmowy" o (nie)wierze uległy daleko idącej konwencjonalizacji.

Punktem wyjścia dla Ateizmu urojonego jest popularna książka Richarda Dawkinsa, Bóg urojony, czytana, omawiana i krytykowana od wielu lat. Być może była ona nośna, z pewnością zaś kontrowersyjna, w pewnych aspektach może nawet stymulująca czy inspirująca – pięć lat temu. Od tego czasu sam Dawkins skompromitował się już wiele razy, nie tylko w ocenie chrześcijan, ale nawet "nowych" ateistów. Pozostaje ikoną tego ruchu, lecz realny wpływ ma tylko na ludzi dopiero w temat wkraczających. Tekst Zatwardnickiego pokazuje jednak, że Dawkins nadal staje "kością w gardle" chrześcijanom, którzy nie potrafią przejść obok jego publikacji obojętnie.

Głównym założeniem Zatwardnickiego jest to, że dyskurs ateistyczny podszyty jest wiarą. Że argumenty niewierzących mają często charakter teologiczny, choć autor Ateizmu urojonego nie artykułuje tak nakreślonego stanowiska wprost. Traktuje on ateistów jako obrażalskich ludzi, którzy wcale nie chcą odwracać się od religii, lecz pragną zamanifestować swoją postawę jedynie po to, by w obszarze religii pozostać. To bardzo dobry, bardzo trafny argument. Niestety w praktyce Zatwardnicki przyjmuje postawę całkiem podobną Dawkinsowej. Daje się wciągnąć w słowne przepychanki, intelektualistyczną ekwilibrystykę, której przyglądanie się rodzi raczej rozczarowanie niż utwierdzenie w racjach którejkolwiek ze stron. Autor wlazł między wrony i zaczyna krakać w identyczny sposób, nawet jeśli wypływa on z innych zgoła założeń.

Największym minusem Ateizmu urojonego jest jego zamknięta forma. Z pewnością więcej osiągnąłby autor, gdyby swoje teksty publikował w Internecie. Mógłby wtedy liczyć na jakiś oddźwięk, na odpowiedź ze strony ateistów. Jego wpisy cieszyłyby się dużą ilością odsłon i komentarzy. W formie książki, zamkniętej na integrację z czytelnikiem, stają się jedynie samozadowalającymi, z konieczności jałowymi przepychankami z często źle odczytywanymi, wyolbrzymianymi lub sprowadzonymi do absurdów argumentami ateistów.

Ateizm urojony

Autor: Sławomir Zatwardnicki
Wydawnictwo: M
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 10/2013
Liczba stron: 228
Format: 140x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375956412
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,90 zł


blog comments powered by Disqus