Stephen Baxter, Terry Pratchett "Długi Mars" - recenzja książki

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
5 marca 2015

Ziemia to za mało

Seria książek science-fiction autorstwa Terry'ego Pratchetta i Stephena Baxtera, zapoczątkowana w 2012 roku (u nas w 2013, nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka) tomem Długa Ziemia, rozkręciła się na dobre. Z całym wachlarzem znaczeń tego określenia: od epickiego rozmachu, przez nowe elementy, aż po wtórność pewnych rozwiązań.

Długa wojna (druga część serii) kończyła się tuż przed ekologiczną katastrofą Ziemi Podstawowej, która nastąpiła w wyniku erupcji Yellowstone. W Długim Marsie obserwujemy już skutki kataklizmu: praktycznie całkowite wyjałowienie Ziemi Podstawowej i masową emigrację do ziem równoległych. W trakcie trwania ekologicznego, ekonomicznego i społecznego chaosu trzy nowe wyprawy ruszają w drogę.

Sally Linsay zostaje zwerbowana przez swojego ojca, wynalazcę krokera, do załogi ekspedycji na Marsa. A w zasadzie na cały szereg wykrocznych Marsów, które są teraz łatwiej dostępne dzięki jokerowi Szczeliny. Na kolejnych wersjach Czerwonej Planety (która nie zawsze okazuje się czerwona) szukają śladów inteligentnego życia. W tym czasie Maggie Kauffman przejmuje dowództwo nad kolejną rządową wyprawą w dalekie Ziemie, przekraczając kolejne miliony światów. Szybko orientuje się, że wiezie pasażera „na gapę”, którym jest sam multimilioner Black. Pani kapitan nie ma pojęcia, ile ukrytych celów ma jej misja. Z kolei ostatni z wielkich bohaterów Długiej Ziemi - Joshua Valiente - otrzymuje nieco inne zadanie. Choć też musi ruszyć w podróż, to jego cel jest bardziej określony i zdecydowanie bliższy: Lobsang namawia Joshuę na poszukiwania Następnych, superinteligentnych postludzi.

Akcja powieści przeskakuje co chwilę do jednej z tych trzech wypraw. Podobnie jak w poprzednich tomach, tempo jest tak duże, że trudno odłożyć książkę. Powieść wciąga zupełnie, choć zdecydowanie brak jej uroku Długiej Ziemi, która sprawiała wrażenie doskonałego studium społecznych konsekwencji wolności. Skutki, jakie przyniósł prosty wynalazek Willisa Linsaya, wydawały się rozbrzmiewać na każdej płaszczyźnie: ekonomicznej, politycznej, ekologicznej, socjologicznej, naukowej. System wartości mieszkańców Ameryki (przemiany dotyczyły całego świata, jednak powieści zawsze skupiają się na Amerykanach, mimo że pisane są przez Brytyjczyków) uległ przeobrażeniu, a jego nowy kształt ciekawił. Długa Ziemia była powieścią utopijną, ale jej kontynuacje odchodziły od tego gatunku, zostawiając społeczne projekty na rzecz fantastycznonaukowej akcji.

Sam zarys fabuły też nie jest szczególnie ciekawy, przede wszystkim zaś jest wtórny. Wyprawy przez kolejne światy równoległe? Nic w tym nowego. Tyle, że teraz docierają dalej, więc mogą odkryć więcej. Pomysły takie jak cywilizacja superkrabów albo kwasowy świat są interesujące, jednak sama formuła uległa chyba wyczerpaniu. Nawet jeśli z Ziemi przeniesie się ją na Marsa. Zwłaszcza, że pewnego rodzaju zjawiska na równoległych Ziemiach sprawiają wrażenie pretekstów do naukowych wywodów członków ekspedycji. I faktycznie, podpowiedzi intuicji w tej kwestii zostają potwierdzone na samym końcu, gdzie autorzy przyznają się do czerpania z Nauki Świata Dysku - mieszanki literatury popularnonaukowej z fantasy, którą tworzy Pratchett we współpracy z Ianem Stewartem i Jackiem Cohenem.

Cykl Długiej Ziemi zapowiadany był wcześniej jako trylogia. Okazało się, że po Długim Marsie ukaże się jeszcze przynajmniej jedna część. Ale po świetnej inauguracji, kolejne odsłony przynoszą już tylko rozczarowanie. Czy czwarty tom wpisze się w tę tendencję? Po lekturze tomu trzeciego wydaje się, że tak. Niestety.

Długi Mars

Autor: Stephen Baxter, Terry Pratchett
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydanie polskie: 1/2015
Liczba stron: 368
Format: 142 x 202 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788379611218
Wydanie: I
Cena z okładki: 32,00 zł


blog comments powered by Disqus