"Łowca złodziei" - recenzja książki

Autor: Monika "Katriona" Doerre
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
6 kwietnia 2013

 

Kiedy uczeń nie przerasta mistrza
 
Złodziej to jedna z najpopularniejszych klas postaci, jaką można spotkać w grach, filmach oraz książkach należących do gatunku fantasy. Jest sprytny, cichy i niezwykle precyzyjny, potrafi otworzyć każdy zamek i wykraść nawet najlepiej strzeżone precjoza. Egzystuje na styku dwóch światów, ponieważ przez to, że żyje z okradania innych, trudno przyporządkować go do kategorii dobrych i honorowych bohaterów. Ta niejednoznaczność stanowi jego atut, dzięki niej postać nabiera kolorytu. Najzagorzalszym przeciwnikiem złodzieja jest łowca, który nie spocznie dopóty, dopóki nie złowi poszukiwanej zwierzyny. Co się stanie, kiedy dojdzie do starcia między tymi dwiema postaciami?
 
Młody złodziej, Berren, pragnie tylko jednego – otrzymać możliwość szybkiego wzbogacenia się. Kiedy na swojej drodze spotyka łowcę – myśląc, że ten musi dosłownie spać na pieniądzach – postanawia okraść delikwenta. Gdy udaje mu się dokonać niemożliwego, nie wie, że za swoją zuchwałość przyjdzie mu zapłacić wysoką cenę – pogromca odnajduje bowiem chłopca i wykupuje go od jego opiekuna w celu uczynienia z niego pogromcy złodziei. 
 
Jeżeli chodzi o postacie, jedynie Syannis, czyli łowca, wyróżnia się z tłumu plastikowych oraz bardzo płytkich bohaterów, i to tylko dlatego, że reszta jest prawie niezauważalna. Berren to denerwująca kukiełka, która została pozbawiona jakiejkolwiek osobowości – wszystko, co robi, okazuje się sztuczne i nieprawdziwe. Z tego młodego mężczyzny nie biją żadne emocje, jest z nich po prostu wyprany. Autor starał się nadać mu jakikolwiek rys, jednak nie udało się – przez całą powieść protagonista snuje się niczym cień, nie wnosi nic ciekawego do książki, nie daje się polubić. Jego mistrz wypada o wiele lepiej – jest bardziej dopracowany, jednak brakuje mu "tego czegoś". Można uznać, że to poprawnie stworzona postać, która przemawia do czytelnika, ale nie wzbudza w nim większych emocji. 
 
Świat przedstawiony również nie został dostatecznie dopracowany. Autor wspomina o różnych miejscach, religii, jednak na wspominaniu się kończy – nie rozbudowuje stworzonego przez siebie otoczenia; zarysowuje je, ale nie wypełnia kolorami. Można to porównać do szkicu rysunku – mamy lekki zarys, ale brak wyrazistych konturów czy barw, które ożywiłyby obraz. 
 
Głównym motywem przewijającym się przez książkę jest relacja mistrz-uczeń. W serii Zwiadowcy Johna Flanagana czy też w cyklu Josepha Delaneya Kroniki Wardstone został on bardzo mocno uwypuklony, a więź łącząca mentora z wychowankiem wydaje się tam rzeczywista. W książce Łowca złodziei nie jest ona tak silna, jak w przytoczonych pozycjach, brak jej realizmu. Owszem, jesteśmy świadkami nauk, jakie Syannis próbuje wpoić swojemu uczniowi, jednak ich relacje okazują się sztuczne. W pewnym momencie nie pozostaje nic innego, jak współczuć łowcy złodziei – Berren to wyjątkowo nieposłuszny wychowanek.
 
Nieudany okazał się również inny wątek – miłosny. Bohater zaczyna darzyć uczuciem wychowankę łowcy, Lillisę. Młodzieńcza miłość powinna być pełna pasji i namiętności, jednak ta przedstawiona w książce nie ma żadnej iskry, nie wywołuje żadnego uczucia. Po prostu jest i gdzieś tam się leniwie snuje. 
 
Największą zaletą powieści jest za to tajemnica, która wciąga czytelnika w stworzoną przez autora grę. Syannis to bardzo intrygująca postać – nie wiadomo, skąd pochodzi i kim był przed rozpoczęciem polowania na złodziei. Przez większą część książki autor porusza temat przeszłości protagonisty, jednak nie wyjaśnia go do końca, dzięki czemu powieść zaczyna ciekawić i absorbować.
 
Prawda jednak jest taka, że Łowca złodziei nie zachwyca. Zamiast porywać i wywoływać wypieki na twarzy czytelnika, przeważnie płynie ociężale i momentami usypia. Gdyby tchnąć w tę książkę więcej życia – rozbudować świat czy pogłębić warstwę psychologiczną postaci – byłoby ciekawiej. A tak jest po prostu średnio. Nie można powiedzieć, że to zła pozycja, niemniej nie wyróżnia się niczym specjalnym, nie posiada choć jednego elementu, który wyniósłby ją na piedestał. A szkoda, bo pomysł był ciekawy.

Łowca złodziei

Autor: Stephen Deas
Tłumaczenie: Agnieszka Sylwanowicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2012
Tytuł oryginalny: The Thief-Taker's Apprentice
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 320
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788378390800
Wydanie: I
Cena z okładki: 34 zł


blog comments powered by Disqus