Recenzja książki "Ręka mistrza"

Autor: Edyta Muł-Pałka
5 stycznia 2009

„Duma Key”, o dość niefortunnym polskim tytule „Ręka Mistrza”, umieszczonym na chyba nieco zbyt mrocznej okładce (dla porównania polecam obejrzenie trailera amerykańskiego wydania), to najnowsza powieść Stephena Kinga, a zarazem kolejna, w której znaleźć można silne echa wypadku, jakiemu autor uległ kilka lat temu.

Bohaterem-narratorem jest Edgar Freemantle, właściciel dużej firmy budowlanej z Minnesoty, który w wyniku wypadku samochodowego traci prawą rękę. Osamotniony, ogłupiony wypadkiem, porzucony przez żonę, ulega namowom lekarza i wynajmuje na rok urokliwy dom na jednej z wysp Florydy, małej i wyjątkowo malowniczej Duma Key. Tam powoli tworzy siebie na nowo, a przy tym odkrywa w sobie niezwykły talent malarski. Poznaje też sąsiadów: starszą panią Eastlake, właścicielkę wyspy i znajdujących sie na niej posiadłości, oraz opiekującego się nią byłego prawnika, Wiremana.

Nastrój grozy buduje narracja prowadzona przez głównego bohatera, tzw. narratora wszechwiedzącego, umieszczonego gdzieś w bliższej lub dalszej przyszłości, znającego przebieg wszystkich wydarzeń i każdą tajemnicę. Narrator dawkuje tę wiedzę pomału, niekiedy wręcz cynicznie, na tyle jednak wprost, że nawet niewyrobiony czytelnik powieści grozy powinien się domyśleć, że nie wszystkie postaci, które zdążył lub zdąży polubić, przetrwają do końca powieści. Zabieg ten pozwala na utrzymanie stanu niepewności i zainteresowania w zasadzie od początku do końca książki.

Z obrazów Edgara z czasem, poza wyjątkowością stylu i formy, dostrzeżoną m.in. przez lokalną Galerię Sztuki, powoli wyłania sie także schowana w mrokach niepamięci historia wyspy i zamieszkującej ją rodziny. Jak nietrudno się domyśleć, wspomnienia i duchy przeszłości zaczynają pojawiać się nie tylko na obrazach, ale i wchodzą do rzeczywistości utworu, zmuszając bohaterów do konfrontacji, a właściwie walki ze światem nadprzyrodzonym, gdzie wytwory chorej wyobraźni egzystują razem z mrocznymi lalkami, topielcami i pradawną, straszną Siłą.

Warto jednak zwrócić uwagę, że „Ręka Mistrza” to tak naprawdę całkiem niezła powieść psychologiczna, ubrana w dekoracje horroru. Odosobnienie bohatera na wyspie, mogącej uchodzić za najpiękniejsze miejsce na świecie, skłania do przyjrzenia się sobie, do analizy życia i uczuć. To opowieść o ścieraniu się życia ze śmiercią, wspomnień z prawdą o rzeczywistości (ale czym jest ta prawda?), rzeczy widocznych z niewidocznymi. Obecny w utworze nastrój grozy potęguje tylko wymowę pytań implikowanych wręcz w treści: czym jest rzeczywistość? dlaczego przemijamy? gdzie się podziała przeszłość? kim jest człowiek? czy jest coś poza tym, co możemy dostrzec "szkiełkiem i okiem"?

Powieść może się miejscami wydawać przydługa, rzeczywiście trudno sie oprzeć niekiedy wrażeniu nadmiaru stron. Jednak to ciekawa książka dla dojrzałego czytelnika, która może być świetną, refleksyjną lekturą na mroźne, zimowe wieczory. O ile ma się odwagę po nią sięgnąć.

Ręka mistrza

Autor: Stephen King
Tłumaczenie: Michał Juszkiewicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2008
Tytuł oryginalny: Duma Key
Rok wydania oryginału: 2008
Liczba stron: 640
Format: 140x200 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-7469-836-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 39 zł


blog comments powered by Disqus