Recenzja książki "Pod kopułą"

Autor: Bartosz Czartoryski
Korekta: Bool
23 czerwca 2010

Stephen King swój wstęp do jednej z książek francuskiego pisarza, Michela Houellebecqua, zatytułował „Poduszka Lovecrafta”, zastanawiając się w nim, co też się straszliwego w umyśle Samotnika z Providence narodziło, gdy spoczywał w swoim własnym łóżku. Czytając dywagacje jednego utalentowanego prozaika na temat drugiego, nie opuszcza myśl o tym, co też Lovecraft, gdyby żył, mógłby napisać o poduszce samego Kinga. Snułby zapewne historie o koszmarach nawiedzających pisarza z Maine, znajdujących po przebudzeniu ujście na gęsto zapisanych kartkach papieru. A i pewnie natknąłby się na niejeden sen, który nieubłaganie molestował Kinga latami; wyszperałby pomysł na powieść, niezrealizowany przez dekady; odszukał w zakamarkach jaźni dziewięć setek zadrukowanych stron, opatrzonych tytułem „Pod kopułą”.

Nie da się owego molocha nazwać inaczej, jak mokrym snem Stephena Kinga – z każdego zdania i akapitu bije uwielbienie dla własnego dzieła. Amerykański król grozy napisał powieść, o której zawsze marzył. Ale, jak to mówią, uważaj, czego sobie życzysz, bo może się spełnić. „Pod kopułą” jest bowiem książką udaną, lecz niewyróżniającą się spośród całych legionów opowieści spłodzonych przez Kinga. Warto więc było spędzić miesiące na pisaniu, a teraz angażować czytelnika na długie godziny?

W „Pod kopułą” King wykorzystał ideę panopticum, przezroczystego więzienia, w którym ludzi, skłębionych jak mrówki, zbitych w małą społeczność, można dowolnie obserwować. Autor taką właśnie rolę wyznacza czytelnikowi, który śledząc koleje losów zamkniętych pod kopułą ludzi, jednym kibicuje, innych zniechęca, do jednych czuje sympatię, do innych nienawiść. Pisarz z Maine nadal jest mistrzem w operowaniu słowem, kreśleniu charakterów w sposób na tyle przekonujący, że mamy wrażenie obcowania z sąsiadami, znajomymi mieszkającymi po drugiej stronie ulicy. A przez niemal tysiąc stron powieści poznajemy ich wielu, każdy jeden z własną biografią, tłem, przeszłością, doświadczeniami. King w „Pod kopułą” dał upust swojemu pragnieniu napisania powieści, w której intryga będzie w gruncie rzeczy pretekstowa, w której centrum są zwyczajni ludzie i ich problemy, a nie nadnaturalna groza. Król horroru nieraz dał się poznać jako znakomity psycholog, teraz spróbował usiąść za biurkiem socjologa, zafascynowanego złem wywołanym przez żądzę władzy i niespodziewany brak ośrodka moralnego.

Nie ma większego sensu wymieniać wszystkich osób misternego dramatu uplecionego rękoma Kinga, wystarczy powiedzieć, że iście altmanowska narracja nie jest autorowi „Pod kopułą” obca. Trudno zliczyć, ilu bohaterów autor zatrudnił do swojej książki, na pierwszych jej stronach znajdujemy nawet spis mieszkańców, co już samo w sobie pozwala sądzić, że tym razem King swojej potrzeby kreacji ludzkich umysłów nie hamował. Esencja całej powieści kryje się właśnie w tytule – sam ogromny klosz, otaczający miasteczko Chester's Mill, nie jest ważny. Liczy się to, co dzieje się pod nim. Oczywiście nad książką nieustannie ciąży tajemnica pochodzenia klosza, jego funkcji, ale zarówno dla autora, jak i czytelnika, jest to sprawa marginalna, mająca jedynie ugłaskać potrzebę istnienia sensacyjnej tajemnicy.

Sprawnie napisana, intrygująca, po prostu kingowska, „Pod kopułą” nie zadziwi wielbicieli talentu mistrza, obytych z jego rozpoznawalnych stylem, literackim warsztatem. W porównaniu do dziesiątek innych książek Kinga nie jest dziełem wybitnym, lecz pamiętać trzeba, że przecież na książkę da się spojrzeć spoza kopuły, będącej zapisem wrażeń ze wszystkich przeczytanych powieści Amerykanina. Abstrahując więc od reszty dorobku Kinga i patrząc na „Pod kopułą” jako na tytuł  pozbawiony ciężaru nazwiska swojego autora, wypada tylko powiedzieć, że wszelakie kręcenie nosem można zapewne zrzucić na karb czepialstwa. Po zamknięciu książki przychodzi bowiem sadystyczny żal, że kopuły już nie ma.

Pod kopułą

Autor: Stephen King
Tłumaczenie: Agnieszka Barbara Ciepłowska, Tomasz Wilusz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2010
Tytuł oryginalny: Under the Dome
Rok wydania oryginału: 2009
Liczba stron: 928
Format: 140x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7648-349-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus