Więcej niż tylko horror - recenzja książki "Wszystko jest względne"

Autor: Kormak
11 maja 2008

Wznowiony przy okazji premiery filmu 1408 tom czternastu krótkich opowiadań Stephena Kinga to okazja do poznania pisarza od innej strony. Jego książki potrafią straszyć nie tylko zawartością, ale i objętością – wystarczy rzucić okiem na cegły takie, jak chociażby To czy Bastion. Na kilkuset stronach o wiele łatwiej stworzyć duszną, przerażającą atmosferę i przekazać wszystko, co się chciało powiedzieć czytelnikowi. Opowiadania nie oferują autorowi takiego luksusu, dlatego musi on cyzelować każde słowo i trzymać swoje zapędy na wodzy. Jak nietrudno przewidzieć, King znakomicie sprawdza się także w krótszych formach.

Wszystko jest względne to dobra okazja dla słabo znających jego twórczość do przekonania się, że łatka mistrza horroru jest dla Kinga krzywdząca. Krzywdząca w tym sensie, że ogranicza jego wszechstronność. Na czternaście propozycji w tym tomiku jako klasyczne opowiadania grozy zaklasyfikować można ledwie cztery, no, może pięć. W innych autor pokazuje, co jest jego siłą, a mianowicie kreślenie uderzająco trafnych, pogłębionych portretów psychologicznych i przedstawianie skomplikowanych relacji międzyludzkich. Teoria zwierząt domowych LT i Obiad w Gotham Cafe to bolesne studium rozpadających się związków między kobietą i mężczyzną, a Wywiozą ci wszystko, co kochasz czy Szczenśliwa moneta to historie rozpaczliwie samotnych ludzi. W Śmierci Jacka Hamiltona King wziął się z kolei za odbrązowienie mitu Johna Dillingera, jednego z najsłynniejszych bandytów w historii Stanów Zjednoczonych, który podobnie jak Elvis Presley czy Jim Morrison w oczach wielu fanów oszukał wszystkich i dożył spokojnej starości gdzieś z dala od zgiełku sławy i stróżów prawa. Czy pisze o pokojówkach, znużonych życiem obwoźnych sprzedawcach chłamu, rewolwerowcach, pisarzach, dziennikarzach, prostych robotnikach, czy nastolatkach i dzieciach, widać wyraźnie, że ukochał swoich bohaterów i włożył w stworzenie każdego z nich wiele pracy, aby nie były to płaskie postacie, ale osoby, które tętnią życiem, chociażby na chwilę, na papierze.

Trzeba oczywiście przyznać, że kiedy King już chce nas przestraszyć, to udaje mu się to z łatwością. Tak się jakoś składa, że niemal zawsze jego książki czytam w pojazdach publicznego transportu i podobnie jak w przypadku np. Smętarza dla zwierzaków, opowiadania z tomu Wszystko jest względne przyprawiły mnie o szybsze tętno, mrowienie na karku i groźbę przegapienia swojego przystanku. Drogowy wirus zmierza na północ - o morderczym, zmieniającym się obrazie, wspomniane już 1408 - o nawiedzonym pokoju hotelowym, słynna Jazda na Kuli (napisana w czasie rekonwalescencji po groźnym wypadku i jednocześnie pierwsze opowiadanie Kinga opublikowane komercyjnie w internecie) będąca opisem przejażdżki samochodem, którym kieruje umarły oraz Człowiek w czarnym garniturze, relacja spotkania małego chłopca z Diabłem, to nic innego jak stare urban legends (czy może raczej rural legends) ubrane w nowe szaty. Każdy z nas słyszał od kogoś podobne historie, które przydarzyć się miały znajomemu znajomego czy wujkowi kuzyna brata naszej babci. Stephen King bez ogródek przyznaje się do tego, że nie stroni od brania się za oklepane do bólu tematy, ale już tylko jego talentowi zawdzięczamy to, że potrafi uczynić z nich coś interesującego.

Każde opowiadanie na początku lub końcu opatrzone jest komentarzem pisarza, objaśniającym genezę jego powstania - tutaj doskonale widać, jak najbardziej błahe z pozoru rzeczy w oku pisarza mogą przekształcić się w ciekawy pomysł. Te refleksje są równie przyjemne w czytaniu, jak same teksty – to samo tyczy się wstępu, gdzie King m.in. ubolewa nad ginącą sztuką, jaką jest właśnie opowiadanie (zastanówmy się chwilę, a przyznamy mu rację) czy zdradza, jaką udręką okazało się sprzedawanie swojej twórczości online. Nie spotkałem się z żadnym innym autorem, którego refleksje na temat własnej twórczości czytałbym równie chętnie. Oczywiście nie za każdym razem Stephen King trafia w dziesiątkę. Siostrzyczki z Elurii to mój pierwszy kontakt z wykreowanym przez niego uniwersum znanego z cyklu Mroczna wieża i już teraz wiem, że ostatni. W sali egzekucyjnej to średnio udana i w sumie banalna wycieczka w rejony, których penetrowanie powinno się raczej zostawić naśladowcom Roberta Ludluma.

Te potknięcia nie przekreślają jednak bardzo pozytywnego wrażenia, jakie zostaje po przeczytaniu tej książki, którą na swojej półce powinni postawić nie tylko fani grozy i Stephena Kinga. Jeśli wierzyć jej autorowi, o dobre opowiadanie jest coraz trudniej...

Wszystko jest względne. 14 mrocznych opowieści

Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2009
Tytuł oryginalny: Everything's Eventual: 14 Dark Tales
Rok wydania oryginału: 2002
Liczba stron: 472
Format: 140 x 200 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-7648-073-2
Wydanie: III
Cena z okładki: 32


blog comments powered by Disqus