Recenzja książki "Srebro"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Wiktor "Inferre" Dynarski
10 kwietnia 2010

Centrum Londynu. Plac Pigalle w Paryżu. Tel Awiw w słoneczne popołudnie. Dziesięć innych wielkich stolic, rzesze turystów, zalane promieniami słońca place w centrach najludniejszych dzielnic. Trzynastu Brytyjczyków na tych właśnie placach w tym samym momencie oblewa się benzyną. Trzynastu Brytyjczyków, w centrach trzynastu wielkich miast Europy, w tej samej chwili dzwoni do trzynastu największych dzienników i wygłasza proroctwo. Trzynaście osób dokładnie o 15:00 podpala się na oczach tysięcy ludzi i setek kamer, zapowiadając czterdzieści dni i czterdzieści nocy śmierci, po których nastąpi koniec wszelkiej wiary.

Tak zaczyna się akcja „Srebra”, najnowszej powieści Stevena Savile’a. Wybuchowy początek oparty jest na niemniej wybuchowych przesłankach. Cofnijmy się o niemal dwa tysiące lat. Judasz składa pocałunek na policzku Jezusa. Pojmany Mesjasz oddala się w stronę swojego przeznaczenia... Tak, znana historia. Steven Savile proponuje czytelnikom inną jej wersję. Jego Judasz był najwierniejszym z apostołów, najlepszym przyjacielem Jezusa. Stanęła pomiędzy nimi dopiero Maria Magdalena, kochana przez nich obu... żona Judasza. Jezus wybaczył przyjacielowi, nie mógł jednak nie prosić Judasza o największe poświęcenie – wydanie kapłanom. Po swoim czynie, odrzucony przez wszystkich, rozdarty między obowiązkami wobec żony, a świadomością zdrady, jakiej dokonał na życzenie Jezusa, myślał o samobójstwie, jednak najpierw dosięgła go sprawiedliwość apostołów – został przez nich powieszony. Zdążył jednak przekazać brzemiennej Marii Magdalenie przeklęte 30 srebrników... Ona z kolei dała je, jako spadek, swemu synowi, on swojemu, a ten wykuł z nich srebrny sztylet, symbol zemsty i nowego porządku.

Dwa tysiące lat później, po samobójczych aktach samozwańczych proroków, tajna komórka MI6 przystępuje do śledztwa. Zapowiedziane przez samobójców zamachy w berlińskim metrze i Rzymie wprowadzają ogólnoświatowy terror. Groźba śmierci papieża dopełnia dzieła, na świat pada blady strach. Spisek, jak ukazuje śledztwo, sięga aż do starożytnej sekty sykariuszy, spadkobierców prawdy o Judaszu... Czy uda im się na czas powstrzymać zamachowców? Jak głęboko dotarli zdrajcy, jak blisko najwyżej na świecie postawionych osób są tajemniczy asasyni?

Wiele powstało lepszych lub gorszych książek sensacyjnych. Za najlepsze uznaje się te autorstwa Roberta Ludluma. „Srebro” sytuuje się raczej pośrodku skali. Dlaczego? Do zalet tego tomu należy na pewno wartka akcja, tocząca się chwilami z zawrotną prędkością. Fabuła, jak widać powyżej, też jest niebanalna i stawia przed czytelnikiem wiele pytań. Co więcej, widać, że autor – zafascynowany odkrytą kilka lat temu „Ewangelią” Judasza – dokonał wielu badań i poparł swoje tezy, przekazywane ustami poszczególnych postaci, popularną, ale sprawdzoną w źródłach wiedzą. Operuje nią w bardzo atrakcyjny sposób, ukazuje odbiorcy wiele twarzy herezji i przedstawia zupełnie inny punkt widzenia na chrześcijaństwo. Ujął to wszystko w zgrabny sposób, prowadząc narrację sprawnie i bez większych zgrzytów. Co do samego wydania, Replika postarała się o bardzo przyjemną dla oka szatę graficzną – jakkolwiek by to nie brzmiało, książka jest ładna i doskonale leży w ręku.

Tym, co spycha „Srebro” w stronę środka skali dobrych i złych sensacji jest przede wszystkim sztampowość jej bohaterów. Oddział naszych tajnych agentów tworzą dwaj mięśniacy, były rosyjski agent bezpieki, który uciekł z ZSRR, śródziemnomorska piękność – pół Włoszka, pół Szwedka – która większość swojego trzydziestoletniego życia spędziła w Izraelu – oraz geek komputerowy o tak stereotypowej aparycji, jak to tylko możliwe. Wywołuje to u każdego czytelnika szeroki, radosny uśmiech. Również czarne charaktery mają, w rozliczeniu zabawne, cechy charakterystyczne. Władczy generał broni sił zbrojnych Izraela okazuje się mieć kompleks na punkcie zmarłej żony. Jeden z największych przedsiębiorców, który zbił majątek na handlu bronią i finansowaniu wojen oraz zamachów, kolekcjonuje miecze świetlne i miniaturki robotów z filmów sci-fi. Pojedynczy z tych elementów nie raziłby zbytnio, ale zebrane w jednym miejscu denerwują. Do tego dochodzi nieumiejętne budowanie dialogów lub niezbyt profesjonalny przekład. Recenzowane wydanie zawiera wiele błędów i literówek, a niektóre kwestie bohaterów i narratora są wyjątkowo nieporadne.

W ostatecznym rozrachunku „Srebro” warte jest zakupu – o ile lubi się literaturę sensacyjną aspirującą do roli kolejnego „Kodu Leonarda da Vinci”. Ładne wydanie, ciekawa fabuła i sporo frapujących faktów – idealna lektura na chłodne kwietniowe wieczory przy szklance herbaty lub długie podróże pociągiem.

Srebro

Autor: Steven Savile
Wydawnictwo: Replika
Miejsce wydania: Zakrzewo
Wydanie polskie: 3/2010
Tytuł oryginalny: Ogmios Team Adventure: Silver
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 500
Format: 145 x 205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-76740-19-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 9,99 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus