Recenzja książki "Połamać kości"

Autor: Dawid "Fenrir" Wiktorski
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
11 grudnia 2012

Medialna sława tylko z boku wygląda pięknie, a wyznawcy medialnych gwiazd nawet w połowie nie zdają sobie sprawy z tego, jakie obciążenia psychiczne niesie za sobą takie uwielbienie. I ten właśnie schemat wykorzystał Stuart MacBride w swojej powieści "Połamać kości" - scenariusz, w którym sława obraca się przeciwko jednostce. Ceną w śledztwie jest życie porwanej matki i córki, a zmagania policji z przestępcami obserwuje cała Wielka Brytania.
 
"Połamać kości" to książka dość oryginalna - złożona i emanująca prostotą zarazem. Złożona pod względem fabuły - śledczy w drodze do celu wyraźnie poruszają się po omacku i chwytają wszelkie tropy, nawet te najbardziej absurdalne, na jakie wpadną. MacBride w swojej powieści w wiarygodny sposób porusza praktycznie każdy ze wspomnianych wątków, jednocześnie nie tworząc między nimi skomplikowanych, ciężkich do rozsupłania zależności. Wszystko obraca się wokół głównego wątku porwania - w mniej lub bardziej oczywisty sposób.
 
Obraz typowego gliny w powieści w niczym nie przypomina tego, co pokazują nam twórcy serialów o podobnej tematyce; w całej historii mocno zaakcentowane zostało prywatne życie policjantów - co i rusz wspominają o zobowiązaniach wobec bliskich przy okazji różnych sytuacji, w których się znajdują. Wielokrotnie widzimy walkę priorytetów - rodzina rywalizuje ze śledztwem i nierzadko jest to walka mocno chaotyczna: przełożeni wymagają, podobnie jak i rodzina.
 
Ciekawie prezentuje się bezpardonowość bohaterów książki - MacBride nie boi się szokować czytelnika za pomocą brutalnych, mocno zaakcentowanych scen w całej historii. Chociaż pisarz nie stara się za wszelką cenę tworzyć "brzydkich" obrazów, to sposób ich opisania wystarcza aż nadto, by wzbudzić niepokój. Obcięcie palców porwanej kilkulatce to jeden z najlepszych tego przykładów. Połączenie tego z typowym showbiznesem, w którym pieniądze mają większą wartość niż ludzkie życie, daje pełen zbiór cech, jakie najczęściej można odnaleźć w thrillerach zza oceanu - swojego rodzaju pogardę dla otoczenia, której atmosferę główny bohater wręcz roztacza wokół siebie, a także ironiczny, niekiedy podły humor. Krótko mówiąc, żaden z elementów "Połamać kości" nie został przez autora w jakimkolwiek stopniu upiększony - wszystko przypomina naszą szarą, nieciekawą rzeczywistość. Książka szkockiego autora zdecydowanie różni się od skandynawskich thrillerów, gdzie całość jest raczej umowna.
 
Wspomniana wizja świata bez upiększeń, realistycznego aż do bólu i przesączonego ludzką niepewnością to najmocniejszy atut "Połamać kości" - nic nie jest tutaj idealne, wszystko obraca się wokół znanych nam z życia obrazów i scen. Widać to zwłaszcza podczas śledztwa, gdy oficerzy poznają bardziej mroczne sfery życia gwiazd showbiznesu, a także mroki obracania się w takim biznesie.

"Połamać kości" to dość nietypowy przedstawiciel europejskiego thrillera - całość nacechowana jest bezwzględnością, brutalnością rzeczywistości. Nie ma w tej książce upiększonych scen rodem z prozy Clancy'ego, w których jeden człowiek jest w stanie wykryć i powstrzymać każdy spisek, nie ponosząc przy tym najmniejszych strat. Tutaj bohaterowie walczą nie tylko z wrogami systemu, ale także z fanami porwanych gwiazd, mediami, własnymi rodzinami czy w końcu porywaczami, a każda z poszlak prowadzi w ślepy zaułek. "Połamać kości" to thriller dobry - brakuje mu sporo do ideału, ale zapewnia porządną porcję godziwej rozrywki podczas lektury.

Logan McRae #7 - Połamać kości

Autor: Stuart MacBride
Wydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2012
Liczba stron: 400
Format: 130x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324140411
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,80 zł



blog comments powered by Disqus