Recenzja książki "Maximum City. Bombaj"

Autor: Mateusz "Noktowizor" Straszewski
2 lipca 2011

Chyba się nie mylę twierdząc, że przeciętny Europejczyk ma wiele stereotypowych wyobrażeń związanych z Indiami. To dla niego kraj tajemniczy i egzotyczny, w którym trudno byłoby mu żyć. Książka Maximum City. Bombaj tych stereotypów nie burzy, a wręcz przeciwnie – w wielu przypadkach może je wzmocnić.

Dziennikarz Suketu Mehta wyemigrował z Indii jako nastolatek. Opuścił Bombaj, by po 21 latach zastać Mumbaj. To brutalny powrót do miasta, którego metamorfoza sięgnęła znacznie głębiej niż tylko do jego nazwy (ta została zmieniona w 1995 r. przez nacjonalistyczną partię Shiv Sena na znak odcięcia się od brytyjskiego kolonializmu). Autorowi ciężko jest odnaleźć to, do czego tak bardzo przez te wszystkie lata tęsknił. Jest przerażony i rozczarowany zmianami, które tam zaszły. Czuje się w Bombaju jak obcy. Musi stawić czoło nowemu wizerunkowi pogrążonej w chaosie metropolii, która w niczym nie przypomina tej, którą opuszczał. Chce zrozumieć fenomen miejsca, dla niego wręcz odstręczającego, do którego codziennie przybywają setki ludzi z nadzieją na lepsze życie. Rusza w miasto, by tropić jego paradoksy, rozmawiać z ludźmi, słuchać historii, które pomogą mu na nowo odkryć jego magię.

„Nowy” Bombaj jest mocno okaleczony przez ostatnie dwie dekady swojej historii. To konglomerat niespełnionych marzeń; dziwaczny moloch, który zamiast upaść sponiewierany rozruchami, atakami terrorystycznymi i wojnami gangów wciąż się rozrasta i rozwija. Dziennikarz dociera do polityków, płatnych zabójców związanych z m.in. z D-Company, mafijnym przedsiębiorstwem najsłynniejszego indyjskiego gangstera Ibrahima Dawooda. Obnaża ścisłe związki świata polityki, filmu i biznesu z bombajskim podziemiem. Może to nasuwać skojarzenia z Gomorrą Roberto Saviano (choć ta światową premierę miała 2 lata po Maximum City…) z tą różnicą, że Mehta po publikacji swojej książki nie dostał od mafii wyroku śmierci. Wręcz przeciwnie. Chociaż dotarcie do niektórych bohaterów często pochłaniało masę czasu, to zwykle byli oni jednak bardzo otwarci. Pojawia się pytanie: czy w rzeczywistości mówią oni o sobie, czy też starają się pokazać kim chcieliby być? Suketu jest przecież z Nowego Jorku, pisze artykuły i scenariusze filmów bollywoodzkich. Może fantazjują, bo po cichu liczą, że będą potem mogli odnaleźć swoje historie na wielkim ekranie?

Mimo antagonizmów muzułmańsko-hinduskich i krwawych rozgrywek między gangami, częste są sytuacje, kiedy to wszystko przestaje mieć znaczenie. Liczy się bliźni i pomocna dłoń skierowana w jego stronę. Silne poczucie wspólnoty przewija się przez całą lekturę Bombaju. Takim przykładem jest chociażby społeczność zamieszkująca slumsy. To często są ludzie, którzy mają pieniędze, by móc zamieszkać w przyzwoitych warunkach. Boją się jednak, że gdy opuszczą „swoje” miejsce stracą łącząca ich więź z innymi. Stawiają ją ponad stały dach nad głową czy dostęp do czystej wody.

Zdarzają się w książce tej sytuacje, kiedy autor zbytnio zbliża się do swoich bohaterów. Poznaje ich historie, zaczyna nimi żyć. Wykracza poza model kronikarz – bohater. Tak jest, gdy poznaje tancerkę nocnych klubów, Monalisę – nie ukrywa swojej fascynacji tą kobietą. Z jednej strony opisuje ją w sposób bardzo subtelny, z drugiej chełpi się tym, że ta się w nim podkochuje. Podczas lektury można zacząć podejrzewać, czy ich relacja nie jest czymś więcej niż tylko przyjaźnią…

Na sam koniec opowieści Mehta wycisza rozedrgane emocje czytelnika. Obserwuje bogatą rodzinę, która zdecydowała się na dikszę, rodzaj religijnej inicjacji. Ci ludzie z dnia na dzień wyzbywają się majątku i decydują na przywdzianie skromnego stroju mnicha i życie w ascezie. To robi na pisarzu znacznie większe wrażenie niż wszystko inne, co opisał wcześniej. Nie próbuje jednak tego zrozumieć. Stara się raczej oddać klimat duchowego uniesienia, którego dostąpili ci ludzie. Zazdrości im, że potrafią podejmować tak radykalne decyzje, by odnaleźć swoje szczęście i spełnienie.

Maximum City. Bombaj to lektura bardzo gęsta, naszpikowana sugestywnymi opisami i emocjami. Mimo swojego rozmachu i imponującej galerii postaci pozostawia jednak pewien niedosyt. To nie jest pełny obraz Bombaju. To raczej jego przedmieścia, brudne zakamarki i ciemne uliczki. Mehta skupił się przede wszystkim na „ciemnej stronie miasta”. Może słusznym posunięciem byłoby skierowanie swoich kroków również do wielkich korporacji czy na bombajską giełdę… Tam pewnie też nie brakuje niesamowitych historii oraz ciekawych ludzi. Byłoby to doskonałe uzupełnienie tego, i tak, rewelacyjnego portretu pełnego kontrastów ludzkiego mrowiska.

Maximum City. Bombaj

Autor: Suketu Mehta
Tłumaczenie: Marta Bręgiel-Benedyk
Wydawnictwo: Namas
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 2011
Liczba stron: 640
Format: 145x200mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-62537-02-0
Cena z okładki: 41,9 zł


blog comments powered by Disqus