Recenzja książki "Czarne żniwa"

Autor: Anna Kołodziejska
Korekta: Dawid "Fenrir" Wiktorski
26 listopada 2011

Komu niedawno nadarzyło się „połknąć” pierwszą część serii „Porta coeli” autorstwa Susany Vallejo, ten ma okazję zaspokoić wilczy apetyt na dalsze tomy, gdyż kontynuacja pod postacią „Czarnych żniw” jakiś czas temu zagościła na polskim rynku. Co zaś tyczy się poziomu satysfakcji z lektury, trudno zmierzyć go obiektywnie , książka ta bowiem ma tylu sprzymierzeńców, co i przeciwników.

Tym razem charakterologiczną lukę pozostawioną przez Yerbę i Bernardo z „Bramy światów” wypełnia inna dwójka postaci: Veridiana da Sanabria i Enrique de Rascóna y Cornejo. Pierwszą z nich, młodą wdowę, przytłacza ciężar własnej przeszłości, a niezwykle moce, które w sobie odkrywa, w zależności od tego, jak zostaną użyte, mogą przyczynić się do upadku bohaterki i jej bliskich bądź nieoczekiwanego szczęścia. Enrique to z kolei tajny wysłannik Wielkiego Inkwizytora, mający za zadanie przeprowadzić śledztwo w sprawie tajemniczych zniknięć budowniczych katedry w Toledo. Nietrudno się domyślić, że trajektorie życiowe tych dwojga w pewnym momencie się przetną, owocując żarliwym uczuciem, co rusz podsycanym zazdrością ze strony mężczyzny.

Mistrzynią słowa Susanna Vallejo nie jest. Lapsusy stylistyczne, będące być może efektem niezbyt starannego przekładu, oraz brak polotu werbalnego dają się mocno we znaki. Ale nie zrażajmy się na samym początku. Bądź co bądź, pisarka potrafi nakreślić całkiem ciekawe tło dla swoich narracji. Wyobraźnia twórcza Vallejo powołuje do istnienia świat, w którym elementy zaczerpnięte z historii średniowiecza przeplatają się z pierwiastkiem magii i nadzwyczajnymi umiejętnościami bohaterów.

Na kanwie porównania obu części tetralogii, „Czarne żniwa” zdecydowanie wychodzą naprzeciw nie do końca spełnionym oczekiwaniom, jakie zrodziły się podczas lektury „Bramy światów”. Fabuła, jedynie miejscami nużąca, rozwija się prężnie, a wykreowany świat, będący tłem dla rozgrywających się wydarzeń, pochłania uwagę odbiorców. Także bohaterowie wypadają korzystniej, mniej w nich przysłowiowej papierowości, więcej zaś werwy i żywiołowości.

Prawdziwym chwastem na poletku literackim jest schematyzm. W powieściach z kręgu fantasy bardzo trudno go wyplewić. Także u Vallejo, niestety, natykamy się nań dość często. Przewidywalna do bólu historia miłosna Veridiany i Enrique nie jest w stanie niczym nas zaskoczyć. Gdzieniegdzie fabuła aż prosi się, żeby ją nieco powykręcać, wytarmosić i przekabacić.

Drugi tom historii powołanej do życia piórem hiszpańskiej pisarki jest bardzo nierówny. Przynosi tyleż radości, co i rozczarowania. Pomimo takiego impasu, jeśli jesteśmy nastawieni pozytywnie wobec konglomeratu klimatu średniowiecza i magii, warto sięgnąć po tę książkę, gdyż wszelkie uszczerbki nadrabia tutaj wspomniane tło – pomysłowo i ciekawie nakreślone. Sekrety Inkwizycji, choć spenetrowane dość powierzchownie, wydają się być na tyle mocnym atutem, że niejedno czytelnicze oko przymknie się na niedociągnięcia powieści.

Porta Coeli #2 - Czarne żniwa

Autor: Susana Vallejo
Tłumaczenie: Magdalena Olejnik
Wydawnictwo: Jaguar
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 5/2011
Tytuł oryginalny: Porta Coeli: Cosecha negra
Liczba stron: 350
Format: 135x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788376860572
Wydanie: I
Cena z okładki: 42,22 zł


blog comments powered by Disqus