"Sztuka życia dla mężczyzn" - recenzja książki

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Agata "Bulehithien" Wiśniecka
30 czerwca 2013



Żyć ciekawiej


Na polskim rynku wydawniczym jest trochę poradników dla mężczyzn. Niezbyt dużo (w porównaniu do rynku amerykańskiego, na przykład), ale jeśli zagubiony w kulturze masowej (konsumpcji) mężczyzna chciałby znaleźć mapę swych genderowych powinności, to na księgarskich półkach coś dla siebie znajdzie. Tyle, że – jak mawiał zapomniany przez Polaków ojciec semantyki, Alfred Korzybski – mapa to nie terytorium. Większość z tych poradników, czy to ogólnych, czy skupiających się na szczegółowych zagadnieniach, mówi wprawdzie, jak się ubrać/zachować/upić, ale wykłada się całkowicie na kwestii tego, czemu właśnie tak, a nie inaczej. Daje wytyczne, których spełnienie ma wypracować pewną postawę, ale ani tej postawy konkretniej nie definiuje, ani nie kwapi się do jej uzasadniania. A jeśli podążasz za czyimiś poleceniami, nie zastanawiając się nawet co i po co robisz, to jest to mało męskie.

Po co w ogóle uprawiać sztukę życia? Po co przejmować się całym tym naddatkiem, przestrzegać zasad czy chociaż posiadać świadomość ich łamania? Po co wprowadzać jakiś porządek, porządek estetyczny, bo przecież nie funkcjonalny? Bo w ten sposób można poszerzyć granice swojego poznania, nie tylko chłonąc nowe doświadczenia, ale przede wszystkim otwierając się na nowe bodźce, znajdując wartość w tym, co wcześniej nie przyciągało uwagi. Bo, jak się wydaje, innej drogi nie ma. Możesz uprawiać sztukę życia lub nie żyć wcale. Nie oznacza to śmierci biologicznej, bo pozostaje jeszcze jednostajna, a w zasadzie jednostajnie szara egzystencja, którą życiem nazwać jakoś tak głupio, bo dyskredytuje to życie.

Sztuka życia dla mężczyzn
Szczepana Twardocha i Przemysława Bociągi to taka piguła mówiąca o tym, jak męskie życie uczynić ciekawszym i bogatszym (w sensie ilości i jakości doświadczeń, a nie zasobności materialnej). W zasadzie "męskość" takiego życia jest dyskusyjna, bo dlaczego kobiety miałyby nie żyć ciekawie i bogato? Ale panowie piszący poradnik muszą przynajmniej wydawać się wiarygodni i pisać o znanych sobie doświadczeniach. Dobierają więc tematykę poszczególnych rozdziałów tak, jakby palenie cygara i picie wykrzywiających mordę alkoholi było kwintesencją męskości. Nie udają jednak, a przynajmniej nie za bardzo, że męskość faktycznie do tego się sprowadza, i próbują przemycić pewien, całkiem zasadny, model zachowania przystojący mężczyźnie w XXI wieku. Choć w zasadzie ponadczasowy, tyle że obecnie słabo promowany.

Problem w sposobie, w jaki to robią. W samej warstwie językowej. Nieustanne obrażanie czytelnika po prostu denerwuje. Nie dlatego, że trafia w czułe punkty (zwykle nie trafia), ale właśnie przez swoją intensywność, przewidywalność i płytkość. Nie ma tego w Smaku Nabytym (blog Przemysława Bociągi), i czyta się go dużo lepiej, dużo przyjemniej. W Sztuce życia dla mężczyzn natomiast kpiarski ton wydaje się nieco opadać w późniejszych rozdziałach. Równoważy go też umiarkowana ilość ciekawych informacji i anegdot, przez co całość staje się bardziej strawna, co nadal nie znaczy, że przyjemna.

Mimo wszystko warto sięgnąć po Sztukę życia dla mężczyzn. Warto zapoznać się nie tyle z modelem męskości, za którym opowiadają się autorzy, ale przede wszystkim z proponowanym przez nich sensem życia, w ujęciu nie filozoficznym, a właśnie estetycznym. Przypomina to trochę postulaty sprzed 120 lat, ale ich ponowne przemyślenie z pewnością nikomu nie zaszkodzi.
 

Sztuka życia dla mężczyzn

Autor: Przemysław Bociąga, Szczepan Twardoch
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce wydania: Ożarów Mazowiecki
Wydanie polskie: 4/2013
Liczba stron: 336
Format: 135x215 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788327302908
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł


blog comments powered by Disqus