(Nad)zwyczajne fantasy - recenzja książki "Smoki ze Zwyczajnej Farmy"

Autor: Mirosław Skrzydło
Korekta: Bool
4 października 2010

"Smoki ze Zwyczajnej Farmy" Tada Williamsa i jego żony, Deborah Beale, to jeszcze jeden przykład sagi fantastycznej przeznaczonej dla nastoletniego czytelnika. Czym recenzowana pozycja różni się od innych opowieści z tego przeżywającego swą drugą młodość gatunku? Czy możemy mówić o powiewie świeżości, czy wyłącznie o wtórnym wykorzystaniu ogranych patentów? Zapraszam do recenzji.

Tad Williams wykorzystuje podobne rozwiązania fabularne, jakie zastosował C.S. Lewis w cyklu Opowieści z Narnii. Mamy zatem: opuszczone przez najbliższych, zagubione w skomplikowanym świecie dzieci, które z powodu przebywania w niesprzyjającym środowisku niezwykle szybko dojrzewają, sforę magicznych stworzeń (fauny, jednorożce, smoki) oraz spory zestaw mistyki i uśpionego w każdym z nas zła.  
Dostajemy również całą masę intrygujących zagadek. Jakie sekrety skrywają tajne zapiski szalonego konstruktora, Octavio Tinkera? Dlaczego upiorna czarna wiewiórka nieustannie śledzi Tylera? Nad czym w samotności pracuje wujek Gideon i jakie niebezpieczeństwa czyhają na wścibskie dzieci w starym silosie? I najważniejsze - w jakim celu Tyler i Lucinda pojawili się na Zwyczajnej Farmie? Aura tajemniczości unosząca się nad całą magiczną posiadłością jest jednym z najważniejszych elementów decydujących o atrakcyjności owego dzieła i powodem do kontynuowania przygody z opowieścią autora trylogii fantasy "Pamięć, Smutek i Cierń".  

Pierwsza część planowanego na pięć tomów cyklu obfituje w szereg bogato "zdobionych" postaci. Sam Octavio, którego poznajemy z rozmów bohaterów oraz dzienników, jawi się jako człowiek renesansu na wzór Leonarda da Vinci czy Thomasa Edisona. Ponadto pogodny staruszek o małych stópkach, pan Dobrochodzki - zarządca całej farmy, gosposia Patience Needle, jej buntowniczy syn Colin oraz potężny Ragnar (do znudzenia przypominający samego gajowego Hagrida) i, rzecz jasna, ekscentryczny wujek głównych bohaterów, Gideon Goldring, to wyborny zestaw barwnych osobowości, przy których nie sposób się nudzić. Wszyscy mieszkańcy Zwyczajnej Farmy ukrywają przed dwójką młodych przybyszy swe prawdziwe tożsamości, które z czasem zostaną odkryte. Jeśli natomiast chodzi o niesforne dzieciaki, to są one typowymi przedstawicielami pokolenia wychowanego na początku XXI wieku – Lucinda jest po uszy zakochana w gwiazdach telewizji, Tyler zaś uzależniony od gier elektronicznych.

Nie sugerujcie się dziecinnie brzmiącymi tytułami poszczególnych rozdziałów ("Rozbrykane bułeczki" czy "Skrzydełka na ostro") oraz iście bajkowymi ilustracjami Grega Swearingena. "Smoki ze Zwyczajnej Farmy" to świetnie napisana powieść przygodowa z dużą dawką grozy oraz science-fiction (podróże w czasie oraz alternatywne rzeczywistości), której nie powstydziłby się niejeden autor książek dla dorosłego czytelnika.

Głównym antagonistą jest chciwy miliarder Stillman - potomek samego Octavio, który zamierza przejąć Zwyczajną Farmę z wszystkimi jej sekretami. Można śmiało powiedzieć, że wrogiem mieszkańców Farmy nie jest jakiś demoniczny potwór w stylu Voldemorta czy Białej Czarownicy, tylko "porządni" mężczyźni w nienagannych garniturach. Świat konsumpcjonistyczny zostaje tutaj zestawiony z rzeczywistością fantasmagoryczną i magiczną, co bez wątpienia odróżnia tę pozycję od innych książek o zbliżonej tematyce.

"Smoki ze Zwyczajnej Farmy" to świetne rozpoczęcie nowej serii dla młodzieży. Powieść na pograniczu fantastyki, science-fiction, przygody, a nawet grozy. Znajdą tu coś dla siebie, zarówno młodzi czytelnicy, jak i ci nieco starsi.

Zwyczajna Farma #1 - Smoki ze Zwyczajnej Farmy

Autor: Deborah Beale, Tad Williams
Tłumaczenie: Jarosław Rybski
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 6/2010
Tytuł oryginalny: Dragons of Ordinary Farm
Rok wydania oryginału: 2009
Liczba stron: 400
Format: 130x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375103656
Wydanie: I
Cena z okładki: 33,90 zł


blog comments powered by Disqus