Magia świata roślin - recenzja "Pokarmu bogów"

Autor: Kormak
14 maja 2007

Zmarły w 2000 roku Terence McKenna, pisarz, filozof, etnobotanik i znawca szamanizmu, to jedna z najbardziej fascynujących postaci kontrkultury XX wieku. Jego teorie czyniły z niego heretyka na polu nauki, ale do dzisiaj budzą wielkie zainteresowanie i wywierają wpływ na ludzi z całego świata. On sam zresztą nie postrzegał siebie jako naukowca, a raczej szamana, którego idee trudno zweryfikować empirycznie. Książka Pokarm bogów jest doskonałym wprowadzeniem do tematu, który zajmował McKennę przez jego całe dorosłe życie: jaką rolę substancje halucynogenne czy narkotyki i używki w ogóle miały i nadal mają na historię, kulturę, a nawet ewolucję człowieka jako organizmu.

Jak w paru słowach streścić hipotezę dotyczącą ludzkiej ewolucji, którą McKenna nazwał teorią naćpanej małpy? Badacz ten był przekonany, że do naszego rozwoju znacząco przyłożył się kontakt z grzybami halucynogennymi. Nasi praprzodkowie zeszli z drzew w Afryce i wyszli na pastwiska, gdzie trafili na magiczne grzybki, rosnące na krowich odchodach. Rezultaty zdaniem McKenny były bardzo poważne: psylocibyna w zależności od dawki poprawiała wzrok (plus dla myśliwych), była afrodyzjakiem (wzmagając płodność plemienia), ale także pomogła wykształcić język mówiony, pomagając w komunikowaniu między osobnikami jednego gatunku. Dowodów na poparcie swojej teorii autor każe szukać w prastarych kulturach płaskowyżu Tassili (Algieria) czy neolitycznego miasta Çatal Hüyük (Turcja). Informacje, które przytacza na temat niezwykłych, przekraczających rozumowe pojmowanie, relacji między światem roślin i ludzi są lekturą fascynującą.

To jednak dopiero początek przygody, w którą zabiera nas Terrence McKenna. Przedstawia on fascynującą historię narkotyków (czasem zwanych używkami) i pokazuje, że towarzyszły one człowiekowi praktycznie w każdej epoce, pod każdą szerokością geograficzną. Zmieniało się do nich podejście, bo początkowo chwalone za lecznicze właściwości substancje (kokaina, opium czy heroina) delegalizowano lub na odwrót. I nie miało to nigdy powodów czysto medycznych, ale polityczne. Chodzi o zysk i utrzymanie kontroli nad społeczeństwem. Kiedy łatwiej okiełznać ludzi: dając im poszerzające świadomość psychodeliki czy otępiające, pobudzające i uzależniające fizycznie używki, w rodzaju nikotyny i alkoholu? Nawet tak niewinne substancje jak cukier, czekolada czy kawa mają swoją mroczną stronę - nie tylko jeśli o efekty, jakie wywierają na nasze zdrowie, ale także na dzieje całych państw. Pod tym względem Pokarm bogów jest lekturą otwierającą oczy. Wielu czytelników z pewnością będzie zaskoczonych wglądem w tę tajną historię. McKenna nie zapomina także o najnowszym zjawisku, czyli narkotykach elektronicznych. Telewizja silnie uzależnia (w to chyba nikt z nas już nie wątpi) i jest idealnym narzędziem sprawowania kontroli społecznej, szerzenia dezinformacji, odwracania uwagi od prawdziwych problemów i kreowania sztucznych. Możemy się tylko domyślać, co McKenna miałby do powiedzenia w 2007 roku o internecie.

Myliłby się ten, kto widziałby w autorze (zwolenniku legalizacji narkotyków) zdemoralizowanego ćpuna. Nie jest on zwolennikiem tzw. twardych narkotyków, które dzięki obróbce chemicznej z dobroczynnych roślin (mak czy koka) stały się istnymi narzędziami zagłady i plagą gnębiącą cały świat. Przewidział np. pojawienie się na rynku metamafetaminy (crystal meth), która w USA stała się zmorą jeszcze gorszą od cracku. Optuje za ścisłą kontrolą państwa nad rynkiem narkotyków, co nie tylko przyniosłoby znaczne wpływy do budżetu (jak papierosy i alkohol), ale wyeliminowałoby olbrzymie zyski świata przestępczego. McKenna przestrzega przed kontaktem z każdą substancją, która niszczy komórki mózgowe, preferując specyfiki roślinne, które towarzyszą ludziom od tysięcy lat. W kontakcie z psychodelikami widzi też szansę dla ludzi na powrót do raju utraconego, odbudowanie relacji z Naturą, przebudzenie się naszej świadomości i dalszy rozwój gatunku ludzkiego. Może wielu czytelnikom wydać się to naiwne. Ale patrząc na to, co dzieje się za oknem, każdy z nas musi przyznać szczerze, że coś na Ziemi jest zepsute. Odrzucanie szansy na poprawę tej sytuacji jest szaleństwem. Pokarm bogów to nie rojenia naćpanego hipisa, a przesiąknięte do głębi humanizmem dzieło, które prowokuje do myślenia i zrzuca klapki z oczu.

Pokarm bogów

Autor: Terence McKenna
Okładka: Wojciech Benicewicz, Joanna John
Tłumaczenie: Dariusz Misiuna
Wydawnictwo: Okultura
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 4/2007
Tytuł oryginalny: Food of the Gods
Rok wydania oryginału: 1992
Liczba stron: 320
ISBN-13: 978-83-88922-13-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 45,80 zł


blog comments powered by Disqus