Recenzja książki "Spowiedniczka"

Autor: Girwan
Korekta: Przemek Szymczak
26 sierpnia 2009

„Spowiedniczka” to jedenasty, ostatni tom cyklu „Miecz Prawdy”, którym Terry Goodkind zasłynął w świecie literackim. Czy ostatnia część zaoferuje nam ciekawy finał? Rzućmy okiem.

Autor przygotowywał nas na zakończenie snutej przez siebie opowieści już od dziewiątego tomu. „Spowiedniczka” jest więc podsumowaniem zarówno całej historii, jak i końcowej trylogii. Podczas lektury odniosłem wrażenie, że pisarzowi ciężko było rozstać się z wymyśloną przez siebie historią. Dowodem na to są trzy części poświęcone zamknięciu cyklu, jak również to, że ostatni, jedenasty tom spisany został na prawie 600 stronach. „Miecz Prawdy” zaczynał się jako przyjemne fantasy, a skończył jako prawdziwa pisarska telenowela.

Richard Rahl, człowiek wychowywany przez leśników, otrzymuje Miecz Prawdy. Staje się Poszukiwaczem i władcą krainy, która, jak to w tego typu powieściach bywa, została zaatakowana przez złego sąsiada. Obecni w świecie czarodzieje, czarownice, demony i kapłanki Boga Śmierci snują intrygi, w wyniku których świat, jaki zna Richard, odmieni się na zawsze. Trzeba przyznać autorowi, że ilość wątków jakie się przeplatają w całej historii, jest imponująca. Jednym z najważniejszych jest miłość pomiędzy Richardem a Kahlan, czarodziejką i kapłanką o imponującej mocy, która jest również Matką Spowiedniczką. Ostatnią jaka żyje. Mnogość wątków sprawia, że autorowi brakuje miejsca na elementy łączące poszczególne sceny, co powoduje przenoszenie akcji z miejsca na miejsce bez wyjaśnień jak, kiedy i po co. Powstaje chaos, z którym czytający musi sobie sam poradzić, dopowiadając coś, co tak naprawdę powinien przekazać autor.

Ostatnie trzy tomy poświęcone zostały czarowi chainfire, który spowodował wymazanie informacji o istnieniu Kahlan z pamięci prawie wszystkich ludzi. Nikt z wyjątkiem kilku osób na całym świecie nie wie, że ktoś taki żyje, a jeśli nawet znajduje się koło kapłanki, to po prostu jej nie zauważa. Czar rzucony przez czarownice miał pomóc Spowiedniczce w zdobyciu trzech szkatuł, w których została zamknięta magia Ordena – moc równa boskiej. Trzeci tom końcowej trylogii opowiada o tym, jak Richard próbuje odwrócić działanie czaru, znajdując się jednocześnie w niewoli Imperatora Jaganga, który pragnie narzucić całemu światu swoją wiarę w Imperialny Ład. W typowo amerykańskim stylu niewolnik porywa za sobą innych współwięźniów oraz niektórych żołnierzy wrogiej armii do walki ze złym najeźdźcą.

Przez całą treść „Spowiedniczki” emanuje jednak zmęczenie autora wymyślaniem długiej opowieści. Duża ilość wątków, które musiały znaleźć swoje zakończenie spowodowała, że autor zastosował skróty. Powodują one, że momentami opowieść traci swą ciągłość. Sytuacji nie poprawiają długie wypowiedzi bohaterów, którzy czasami powtarzają to, co wcześniej zostało już przekazane czytelnikowi. Zostajemy zapoznani z teoriami magii subtraktywnej, strukturalnej, pola neutralnego i innymi aspektami czarowania w świecie stworzonym przez Terry'ego Goodkinda. Duży szacunek należy się autorowi za stworzenie tych teorii i przelanie ich na papier. Szkoda tylko, że zostało to wykonane mało zrozumiale. Zawikłane podstawy magii przedstawiono w sposób nudny, niezachęcający do głębszego ich zrozumienia.

Jak przystało na Wielki Finał, bohaterowie są prawdziwymi herosami. Sam Richard jako mag, generał, strateg, mistrz Zen i niepokonany szermierz staje się w końcu bogiem i tworzy nowy świat, do którego przenosi ludzi niewładających magią. Lord Rahl przedstawiony został jako postać kryształowa, uczciwa, sprawiedliwa, pałająca słusznym gniewem. Lista epitetów mogłaby być dłuższa, bo autor wybielił walczącego o wolność swego kraju władcę do maksimum. Oczywiście inne postaci również są jasno określone: dobre lub złe, co niestety nie służy dobrze powieści. Problem tkwi również w tym, że Goodkind nie rozłożył równomiernie akcji. Momentami przedłużające się dyskusje bohaterów powodują znużenie. W innym miejscu książki dynamiczna akcja powoduje, że nie możemy oderwać się od lektury, czekając na dalszy rozwój wypadków. Całość przedstawia się jak typowa amerykańska produkcja czyli wielka miłość, czyste intencje, superbohater walczący ze Złem i happy-end. Pisarz nie zapomniał oczywiście o krwawych jatkach, bez litości uśmiercając na koniec wiele postaci, które zdobyły sympatię czytelnika.

Widoczny jest tu co prawda profesjonalny warsztat literacki autora, który swój przekaz realizuje przy pomocy pięknie zbudowanych zdań, nie ratuje to jednak „Spowiedniczki” przed oceną co najwyżej dostateczną. Szkoda, bo początek „Miecza Prawdy” zapowiadał się dobrze.

Miecz Prawdy #11 - Spowiedniczka

Autor: Terry Goodkind
Tłumaczenie: Lucyna Targosz
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 7/2008
Tytuł oryginalny: Sword of Truth: Confessor
Rok wydania oryginału: 2007
Liczba stron: 544
Format: 130x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7510-152-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 43,90 zł


blog comments powered by Disqus