Terry Pratchett "Ciemna strona słońca" - recenzja książki

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Beata Liwoch
26 kwietnia 2015

O pochodzeniu ras

Ciemna strona Słońca to jedna z wczesnych powieści Terry'ego Pratchetta. Napisana w 1976 roku wyprzedza cykl Świata Dysku, który przyniósł autorowi zasłużoną popularność. Pokazuje tym samym, że talent pisarski nie jest zwykłym darem, lecz kwestią pracy i wprawy. Ci spośród czytelników, którzy sięgną po Ciemną stronę Słońca, mając za sobą lekturę Muzyki duszy, Pomniejszych bóstw czy innych powieści ze Świata Dysku i stawiając jej podobne wymagania, rozczarują się niechybnie.

Już nawet gatunek literacki jest w tym przypadku inny od tych, do których przyzwyczaił nas sir Pratchett. Zamiast fantasy dostajemy powieść science fiction. Nie jest to jednak sf w stylu Długiej Ziemi (cyklu, jaki w późnej fazie swej twórczości Pratchett pisał wespół z Stephenem Baxterem). Tym razem we znaki daje się "typowy Pratchett" - całość utrzymana jest w tonie lekko parodystycznym, przerysowanym, świadomie tandetnym. Autor bawi się kliszami i eksploatuje tradycję, do której zresztą czyni rozmaite aluzje, między innymi w nazwach własnych.

Fabuła powieści nie jest przesadnie skomplikowana. Ogniskuje się wokół Dominikdaniela Sabalosa, w skrócie Doma - dziedzica rodzinnego koncernu farmaceutycznego, którego zamożność i wpływy oznaczają w praktyce władanie planetą. Dom ma objąć stanowisko prezesa/władcy, co trochę psuje mu szyki młodzieńczej beztroski. Zwłaszcza, że ktoś dybie na jego życie, a z obliczeń wynika, że dzień objęcia planety we władanie będzie jego ostatnim. Mając przeciwko sobie rachunek prawdopodobieństwa oraz nieskończenie wielką liczbę potencjalnych zabójców z wielu planet i ras składających się na uniwersum Doma, chłopak postanawia wyruszyć na poszukiwanie mitycznej prarasy - Jokerów. Wszystko to mieści się na mniej niż 200 stronach niewielkiego formatu, zatem akcja powieści jest naprawdę szybka. Nie ma tu miejsca na zbędne frazesy, nie ma czasu na dłużyzny.

Ciemna strona Słońca jest powieścią stawiająca podstawowe pytania egzystencjalne: kim jesteśmy? skąd pochodzimy? dokąd zmierzamy? Terry Pratchett odpowiednio je wywraca i aktualizuje, zaprawia odrobiną absurdu i doprowadza do niespodziewanych konsekwencji. Tak samo robi z paroma innymi konceptami o charakterze naukowym (jak choćby wspomniany rachunek prawdopodobieństwa, który znajduje swoje niespodziewane rozwiązanie). Wszystko to w duchu przewrotnego humoru, zapowiadającego późniejszy styl pisarza. Pewnych zbieżności jest zresztą więcej (JEŚLI WIECIE, CO MAM NA MYŚLI), choć raczej nie warto ich szukać. Chodzi o to, że jeśli nie nastawicie się na typowego Pratchetta, to kilka razy zostaniecie mile zaskoczeni, lecz jeśli w napięciu będziecie czekać na dyskowe zalążki, to szybko się rozczarujecie, a zasadnicza lektura umknie wam sprzed nosa.

W Ciemnej stronie... Pratchett daje się poznać jako pisarz o ogromnym potencjale, który jeszcze nie w pełni rozkwitł. Wydawanie tej powieści po tylu latach należy traktować raczej w ramach ciekawostki, interesujących archiwaliów, ewentualnie pozycji dla mniej wybrednych fanów, którzy w doborze (a czasem i ocenie) książki kierują się nazwiskiem. Jest to jednak ciekawostka krótka, szybko przyswajalna (w atrakcyjnej cenie), więc i warta sięgnięcia w wolnej chwili.

Ciemna strona Słońca

Autor: Terry Pratchett
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 6/2010
Liczba stron: 188
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375106084
Wydanie: III
Cena z okładki: 27,90 zł


blog comments powered by Disqus