Recenzja książki "Panowie i Damy"


Panowie i damy to jedna z bardzo nielicznych książek z cyklu o Świecie Dysku, która w bezpośredni sposób wiąże się z innymi, o czym autor uprzedza od razu na wstępie. Jest to bowiem kontynuacja wydarzeń opisanych w Wyprawie czarownic, lepiej więc czytać powieści w tej właśnie kolejności, chociaż jak zwykle Pratchett stworzył zamkniętą całość, więc raczej nie ma obaw, że nawet mało zorientowany czytelnik się pogubi.

Podstawową kwestią poruszaną w tej części cyklu jest podejście do czarownictwa, które bardzo się różni nawet wśród samych czarownic. Dobrze nam znane bohaterki, niania Ogg i babcia Weatherwax, choć w znakomitej większości spraw życiowych różnią się diametralnie, w tym przypadku podzielają pogląd, że wszystko polega na głowologii. Po co, na przykład, zmieniać człowieka w żabę marnując cenną energię, jeśli można go zwyczajnie przekonać, że jest żabą? Efekt jest bardzo podobny, a nawet bardziej komiczny. Również do zasad zaklęć nie trzeba się stosować dosłownie. Jedno zioło można zastąpić innym, a czasem nawet trawą, rezultat zależy tylko od woli czarownicy. W ogóle te dwie panie najchętniej stosują magię tylko w wyjątkowych przypadkach, wiedząc, że jej nadużywanie może być szkodliwe. Trzecia czarownica, Magrat Garlick, która w tej powieści wprawia się już w byciu królową, zawsze uważała czarowanie za coś bardzo romantycznego.Ale i ona przejęła część pragmatycznego podejścia od swoich doświadczonych przyjaciółek, więc mimo posiadania obfitych zapasów ksiąg o magii oraz worka amuletów, nie przesadza z jej stosowaniem.

Nadchodzi jednak nowe. Kilka okolicznych szesnastolatek zaczęło się interesować czarowaniem. W ich wizji wiąże się to z pragnieniem posiadania mocy, która nie każdemu jest dana. A jak wiadomo, niedoświadczone umysły spragnione takiej władzy bardzo łatwo poddają się czyjejś manipulacji. Pech chciał, że jest ktoś, kto potrafi manipulować i ma odpowiednią siłę. I kto potrzebuje bramy do naszego świata, aby wrócić do krainy, którą niegdyś rządził. To elfy, u Pratchetta wprawdzie klasycznie piękne, ale tylko zewnętrznie (i tylko kiedy są przytomne). Charaktery mają wyjątkowo paskudne, a ludzie dla nich nie są warci nawet tyle co zwierzęta. Elfy nie są miłe. Elfy są złe.

W tej powieści należącej do wątku o czarownicach pojawiają się również bohaterowie innych książek z cyklu o świecie Dysku. Nadrektor Niewidocznego Uniwersytetu okazuje się być starym znajomym babci Weatherwax, a że wybiera się do Lancre na ślub króla, tych dwoje się oczywiście spotka. Towarzyszy mu również bibliotekarz w postaci małpy, jeden z najbardziej charakterystycznych bohaterów pratchettowych, który bardzo się przyda, ponieważ okaże się odporny na urok elfów. Ze smaczków: niania Ogg zażywa kąpieli, przy czym cała okoliczna ludność chowa się gdzie może, a poza tym daje się uwieść Casanundzie, drugiemu największemu kochankowi na świecie, który przypadkiem jest krasnoludem. Król Verence dostaje książkę o sztuce militarnej, chociaż zamawiał poradnik sztuki mi... zresztą, sami się domyślcie.

Traktowanie Pratchetta tylko jako humorysty to poważny błąd. Owszem, pierwsze książki tego cyklu są bardzo lekkie i zabawne, w kolejnych wyraźnie jednak widać ewolucję autora. Nie rezygnując z przymrużonego oka, tworzy prawdziwie współczesne bajki, które mówią o motywach ludzkiego postępowania i sięgają w ludzką psychologię głębiej, niż mogłoby się wydawać przy pobieżnej lekturze. Bohaterowie pomyślani z początku jako dowcipne karykatury pewnych stereotypów nabierają wielowymiarowości, zaczynają wręcz żyć własnym życiem. Miałam niekiedy wrażenie, że cykl Świata Dysku wymknął się nieco autorowi spod kontroli, ale takie stwierdzenie ma bardzo negatywny wydźwięk. Tymczasem jest to jeden z bardzo nielicznych przypadków w literaturze, kiedy takie wymknięcie się wyszło książkom zdecydowanie na dobre. Złudzenie, że autor naprawdę ma możliwość wejrzenia w inny świat (zdumiewająco zresztą podobny do naszego) jest pełne. A w dodatku potrafi ten inny świat opisać w wyjątkowo fascynujący sposób.

Świat Dysku #14 - Panowie i damy

Autor: Terry Pratchett
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2002
Tytuł oryginalny: Lords and Ladies
Wydawca oryginalny: Corgi
Rok wydania oryginału: 1992
Liczba stron: 288
Format: 142x202
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788376483474
Cena z okładki: 29,91 zł


blog comments powered by Disqus