Recenzja książki "Panowie i Damy"

Autor: J.A.G.

... Panowie i Panie, Ladies and Gentelmen, Damen und Herren! Posłuchajcie Historii Nie Za Długiej i Nie Za Krótkiej o Terry'ego Pratcheta książce...
Panowie i Damy to kolejny utwór, którego fabuła toczy się w Świecie Dysku. Tytuł związany jest po pierwsze: ze sztuką, wystawianą przez grupę wiejskich rzemieślników z Lancre z okazji ślubu króla Verence'a (byłego błazna) i Magrat (dość naiwnej czarownicy); po drugie  jest to także jedno z określeń mających zastąpić słowo "elfy", bowiem tak się składa, że lubią one zjawiać się, gdy nieopatrznie i w nieodpowiednim momencie przywoła się nazwę ich rasy.
Tym, którzy czytali Trzy Wiedźmy, główne postacie, czyli: babcia Weatherwax, niania Ogg i MagratGarlic są już doskonale znane. Zapewniam jednak, że tym razem szykują dla Was naprawdę wiele niespodzianek. Tych, którzy dopiero zaczynają swą podróż do świata utworów Pratchetta zapewniam, że można z powodzeniem czytać Panów i Damy bez wcześniejszej znajomości poprzednich tomów (choć z pewnością nie zaszkodziłoby do nich sięgnąć).
Trzy wiedźmy próbują uchronić świat ludzi przed okrucieństwem elfów. Z pomocą przychodzi im paru magów, jeden krasnolud - zawodowy kłamca, który w chwilach zagrożenia twierdzi, że jest olbrzymem tyle, że ... po chorobie, pewien orangutan, który jest bibliotekarzem w Niewidocznym Uniwersytecie i Lancrański Zespół Tańca Morris, który w zasadzie jest przyczyną całego zamieszania. Ale, jak to zwykle bywa, kiedy mężczyźni "przypadkiem" zaleją się w trupa akurat "przypadkiem" znajdując się w pobliżu kręgu kamiennych Tancerzy, strzegących wstępu do świata ludzi i gdy "przypadkiem" cała hałastra elfów wraz ze swąniezwykle ambitną królową przedostanie się do królestwa Lancre, do akcji muszą wkroczyć kobiety i posprzątać cały ten bur... znaczy się bałagan ( i nie myślcie sobie , że jest to książka walczących feministek). Jak mówi stare dobre przysłowie: "Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle". Wiedźmy muszą "tylko" dopilnować, by świat nie zaczął wyglądać tak jak wtedy, gdy przebywały w nim elfy. " Życie było wtedy o wiele ciekawsze, ale zwykle dlatego, że było krótsze. I barwne, jeśli ktoś lubił barwę krwi."
Grzechem byłoby opowiadać najciekawsze fragmenty lub zdradzać zakończenie. Mogę jedynie powiedzieć, że jest dość ... nieoczekiwane.
Staruszek Pratchet swobodnie czerpie z najbardziej znanych Europejczykom źródeł kultury. Nawet przeciętnie spostrzegawczy czytelnik bez trudu zauważy, pod warunkiem, że nazwisko Shakespeare obiło mu sięwcześniej o uszy , że książka ta jest właściwie parodią (oczywiście z mnóstwem ciekawych "dodatków") "Snu nocy letniej". Postacie zarysowane kreską doświadczonego karykaturzysty wzbudzają sympatię czytelnika nawet jeśli mają, delikatnie rzecz ujmując, sporo "za uszami". Fabuła, początkowo spokojna, a momentami nawet nieco nudnawa,  po jakimś czasie staje się na tyle wciągająca, że doprawdy żal odłożyć książkę nie doczytawszy jej do końca. Właściwie trudno określić, w którym momencie następuje punkt kulminacyjny; można by rzec, że rozciąga się na ? książki.
Możecie liczyć, jak zawsze, na - oględnie mówiąc - specyficzny typ humoru. Miłośnicy Pratchetta wiedzą o czym mówię. Dla zdecydowanych sięgnąć po tę książkę mam tylko jedną radę: nie czytajcie jej w miejscach publicznych, ponieważ tzw. "normalni" ludzie z niezrozumieniem i dziwnym politowaniem w oczach patrzą na nieopanowane wybuchy śmiechu.
Jak zwykle u tego autora znajdziecie także nieco pokrętne teorie pseudonaukowe, w których co prawda można się czasem zgubić, ale to tylko dodaje imuroku. W żadnym wypadku jednak nie można powiedzieć, że autor posługuje się językiem niezrozumiałym, nawet zapalony humanista wie przecież co to jest continuum czasoprzestrzenne, czyż nie?
Zabawy słowami, a szczególnie ich wieloznacznością, stanowią dla Pratchetta chleb powszedni ("Elfy są urocze. Rzucają urok. Elfy są czarowne. Splatają czary. Ich uroda powala. Strzałą.").
W zasadzie samo nazwisko autora jest dla tej książki wystarczającą reklamą i wydawca z pewnością nie będzie narzekał na wyniki sprzedaży. Ja jednak we własnym imieniu do jej przeczytania ZACHĘCAM.

Świat Dysku #14 - Panowie i damy

Autor: Terry Pratchett
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2002
Tytuł oryginalny: Lords and Ladies
Wydawca oryginalny: Corgi
Rok wydania oryginału: 1992
Liczba stron: 288
Format: 142x202
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788376483474
Cena z okładki: 29,91 zł


blog comments powered by Disqus