Przypowieść o czasie

Autor: Mirosław Skrzydło
26 sierpnia 2008

Dla niektórych jest wyznacznikiem nudy. Dla innych przekleństwem. Inni znowu pilnują, by nie zmarnować ani jednej jego minuty. Są też tacy (do których z dumą należę), którzy traktują go po macoszemu, nie przejmując się zbytnio jego nieubłaganym upływem. Chodzi, rzecz oczywista, o czas. To właśnie czas, a dokładniej: pani Czas jest bohaterką, wokół której toczy się akcja kolejnej książki z serii „Świat Dysku” brytyjskiego satyryka Terry’ego Pratchetta.

"Złodziej Czasu" to trzecia, błyskotliwa pozycja ze Śmiercią i jego surową wnuczką Susan w rolach głównych. Laur chwały przypada tu jednak komuś zupełnie innemu, niepozornemu sprzątaczowi ze Świątyni Mnichów Czasu. Lu–tze ma około ośmiuset lat. Jest krzepkim staruszkiem, kierującym się w swym życiu Drogą niejakiej pani Cosmopilite (nie mylić ze świętą Drogą filozofów i mędrców). Jego komentarze odnośnie otaczającej rzeczywistości, spraw ważnych i ważkich są kwintesencją Pratchettowskiego humoru. Ukazują one niezwykłą mądrość brytyjskiego humorzysty, któremu trafnych wywodów pozazdrościłby zapewne niejeden myśliciel.

Cała intryga w "Złodzieju Czasu" rozpoczyna się od wizyty tajemniczej pani LeJean w warsztacie precyzyjnego zegarmistrza i wybitnego nudziarza, Jeremy’ego. Lady daje mu bardzo kuszące zlecenie – stworzenie najdokładniejszego zegara na całym Dysku. Realizacja owego zadania może wywołać katastrofalne w skutkach zjawisko. Powstrzymać Audytorów, którzy za tym stoją, mogą wyłącznie: Lobsang Ludd – tajemniczy młodzieniec, tak szybki, że wokół niego znikają różne przedmioty, jego mistrz Lu-Tze oraz Susan. Sam Śmierć ma inne, równie trudne, a może nawet ciut trudniejsze zadanie do wykonania. Musi zebrać pozostałych jeźdźców Apokalipsy, jak przy wcześniejszych końcach świata. Epizodycznie pojawia się także Niania Ogg, która w historii odgrywa znaczącą rolę.

Interesujący wydaje się przede wszystkim wątek ze stopniowym budowaniem własnej tożsamości przez niematerialnych dotąd Audytorów, którzy realizując swą misję, przyjmują ludzkie postacie.

Terry Pratchett z wielkim talentem z pozornie absurdalnych, nieprawdopodobnych postaci czyni całkowicie realne odbicia naszych pragnień, marzeń, a przede wszystkim słabości. Jest niczym krzywe zwierciadło, doskonale prezentujące nasze prawdziwe, nieco tylko karykaturalne oblicza.

Brytyjski bajarz świetnie rozumie zarówno świat nas otaczający, jak i ten fantastyczny (wywodzący się z dawnych legend, wierzeń, bajek i baśni). I profesjonalnie, a zarazem niedostrzegalnie potrafi połączyć je w spójną całość.

Twórca Świata Dysku z mistrzowską precyzją konstruuje swe nowe opowieści, które zaskakują płynną narracją, wartką akcją i odpowiednią dawną komizmu. To bezprecedensowe kamienie szlachetne, obok których trudno przejść obojętnie.

"Złodziej Czasu" zasługuje na mocną piątkę z plusem. Wyśmienita lektura na ostatnie ciepłe, letnie dni. Gorąco polecam!

Mirosław Skrzydło

Świat Dysku #26 - Złodziej czasu

Autor: Terry Pratchett
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2007
Tytuł oryginalny: Thief of Time
Rok wydania oryginału: 2001
Liczba stron: 320
Format: 140x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7469-576-3
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł


blog comments powered by Disqus