Recenzja - "Historia podboju kosmosu"

Autor: Greg K1ler
28 marca 2006

"Nasz hołd wyrażamy wiarą, że sprawa, której służyli, była warta Ich ofiary. Gdyby miało być inaczej, ludzkość nie powinna przekraczać progów Przestrzeni"

- pamięci załogi Promu Kosmicznego STS 107/Columbia



"Historia podboju kosmosu". Tytułowy podbój to na pewno zbyt dużo powiedziane. Póki co ludzkość kosmos co najwyżej lekko głaszcze. Z obawą podchodzi do przestrzeni kosmicznej, jak do wielkiego kota. Historia też nie za bardzo, gdyż nasze marzenia w tym zakresie spełniają się dopiero od około 1920 roku. Marne osiemdziesiąt kilka lat. Niemniej jednak książka ma coś wspólnego ze zdobywaniem - bezapelacyjnie podbiła moje serce. I przeszła dzięki temu do historii.

Ściągasz obwolutę, chwytasz za twardą oprawę, patrzysz na wahadłowiec na tle gustownej czerni. Otwierasz, zaczynasz czytać, dziwisz się, fascynujesz i wciągasz w wir wydarzeń. Tak to właśnie wygląda. Siła przyciągania stalowych kolosów z napisem NASA na kadłubie jest naprawdę wielka, a Tim Furniss, autor książki, wiedział jak połączyć informację z niebanalnym sposobem jej przekazania. Słuchasz o pierwszych rakietach, wojnie, nieustającym rozwoju. Wspominasz ofiary, astronautów, którzy oddali swe życie w imię nauki. Uczestniczysz w rosyjsko-amerykańskim wyścigu, a w końcu masz okazję zastanowić się nad przyszłością kosmicznych lotów.

Mam ostatnio huśtawkę nastrojów, kiepskie książki gonią niesamowite i na odwrót. Tej pod względem wydawniczym nie można nic zarzucić. Liczba literówek minimalna, tłumaczenie idealne, bez baboli. Czytelnik jest zarzucony toną świetnych kolorowych zdjęć, przedstawiających przełomowe momenty w historii podboju przestrzeni kosmicznej. Niektóre fotosy to prawdziwe symbole naszej wędrówki do gwiazd: pierwszy człowiek na księżycu, wschód Ziemi znad satelity, kosmiczny spacer Edwarda White'a. Wiele ilustracji koncepcyjnych, artystycznych wizji misji, sprzętu i wydarzeń. A to wszystko na kredowym papierze w albumowym formacie. Nic dodać, nic ująć. Pozycja zwala z nóg już od okładki.

Książka jest rarytasem dla miłośników astronomii, kompendium wiedzy, ale i świetnym wprowadzeniem dla osób, które z tymi zagadnieniami nigdy nie miały wiele wspólnego. Mają pewność, że nic ciekawego, co się wydarzyło, nie umknie ich uwadze. Stanowi ciekawe uzupełnienie domowej biblioteki - szybko można w niej znaleźć informacje potrzebne do krzyżówki, naukowej dyskusji czy wypracowania. A co najlepsze, nawet gdyby wyciąć z niej całość tekstu, to i tak opłacałoby się ją zakupić. Właśnie ze względu na wartość estetyczną. Powtórzę jeszcze raz - zdjęcia rządzą!

Zapraszam więc do wędrówki przez krótkie dzieje kosmicznych lotów. Od rakietowych przedbiegów, poprzez broń dalekiego zasięgu, aż do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Pomimo dwóch lat od wydania "Historii podboju kosmosu" w Polsce i czterech od edycji w oryginale, nie zestarzała się. Naniesiono odpowiednie poprawki, uwzględniono nowości w astronomii i astroinżynierii. Brak tu amerykańskiej buty, jeśli już, to widać w tej pozycji odrobinę rozczarowania. Smutku po zakończeniu niektórych programów i braku jasno sprecyzowanych planów rozszerzenia rubieży ludzkiej cywilizacji. Słowem: kawał dobrej literatury popularnonaukowej, który oczywiście gorąco polecam. Do zobaczenia w obcych światach.

 

Historia podboju kosmosu

Autor: Tim Furniss
Tłumaczenie: Małgorzata Królikowska-Sołtan, Andrzej Sołtan
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2004
Tytuł oryginalny: A history of space exploration
Rok wydania oryginału: 2002
Liczba stron: 192
Oprawa: twarda
ISBN: 83-7391-322-X
Wydanie: I
Cena z okładki: 59,90 zł


blog comments powered by Disqus