Recenzja książki "Star Wars - Ręka sprawiedliwości"

Autor: Nild
Korekta: Hagath
13 grudnia 2013

Niedawno wydana w Polsce powieść Timothy'ego Zahna opowiada historie zarówno dobrze nam znanych postaci tego autora, jak i nowszych tworów, choćby tytułowego oddziału szturmowców-dezerterów zwanego Ręką Sprawiedliwości. Na dodatek uzupełnia to wszystko szereg istot znanych nam z filmów. Chociaż można tu znaleźć wątek główny, w który wplecione są wszystkie inne, to nietrudno zauważyć, że przez strony powieści przewija się istny legion postaci. Pozostaje tylko jedno pytanie: czy owa wielogłowa hydra znacząco rozwija uniwersum Gwiezdnych Wojen, czy też jest próbą odcinania kuponów przez Zahna, o co zresztą oskarża go wielu fanów.

Wszystkie wątki rozpoczynają się równocześnie, przedstawiając z pozoru swoje własne historie. Mamy okazję obserwować komandora Pellaeona służącego na mostku niszczyciela Chimera oraz Lorda Odo, który jest pasażerem o wielkim znaczeniu na pokładzie tego okrętu. Po chwili zostajemy wprowadzeni w kolejne wątki: kapitana Thrawna i jego misji eliminacji zagrożenia ze strony watażki z Nieznanych Regionów, Nuso Esvy. Gdyby tego było mało, dochodzą Han, Leia, Luke i poszukiwania bazy dla Rebelii; szturmowcy-dezerterzy i ich krucjata przeciwko złu; oraz Mara Jade i jej wymierzanie sprawiedliwości w imię Imperium.

Warto nadmienić, że dość mylący jest tutaj polski tytuł Ręka Sprawiedliwości, bowiem wątek poznanych w Posłuszeństwie szturmowców pełni tutaj rolę jedynie uzupełniającą. Oryginalny tytuł, Choices of One, dużo lepiej oddaje duch książki i znaczenie działań jednostek. Trudno zarazem w całej powieści znaleźć jeden wątek, któremu Zahn poświęcałby więcej uwagi.  Każda pojedyncza historia kreuje nam obraz tej głównej. Chociaż taki zabieg potrafi bardzo pogorszyć jakość książki, zdaje się, iż Zahn wychodzi z tego obronną ręką. Niestety, oznacza to tylko sprawność rzemieślniczą.

Trzeba równocześnie powiedzieć, że każda postać jest tutaj wykreowana w dający się polubić sposób. Mamy tutaj prawdziwego chłopca-z-farmy, który jeszcze nie do końca znajduje się w galaktyce i daleko mu do Jedi z późniejszych lat. Han i Leia przekomarzają się cały czas, budząc w czytelniku wspomnienia z Imperium Kontratakuje. Możemy też obserwować Pellaeona w roli imperialnego oficera i jego dociekania na temat pasażera okrętu, na którym pełni służbę, który to wątek naprawdę zasługuje na uwagę. Każda postać dostaje akurat tyle „czasu ekranowego”, abyśmy byli zaciekawieni jej losami, a przeplatające się watki sprawiają, że książkę chce się czytać pomimo jej pewnych wad.

Kolejnym przyjemnym, a zarazem nieco irytującym elementem, są nawiązania, których świat Gwiezdnych Wojen jest ostatnio pełen. Chociaż nie znajdziemy tutaj aż tak daleko sięgających powiązań jak w The Clone Wars i Przeznaczeniu Jedi, to jest ich niemało. Ręka Sprawiedliwości stara się wytłumaczyć pewne wydarzenia z Imperium Kontratakuje oraz mruga do nas porozumiewaczo podczas rozmowy Thrawna z Imperatorem na temat składu garnizonu na Endorze. Dużym plusem jest także to, że książka nie jest oczywista. O ile wiadomo, że główni bohaterowie przeżyją i nikt nie próbuje tutaj dokładać sztucznego dramatyzmu, to Zahn skutecznie buduje napięcie i odsłania przed nami różne wydarzenia. Szkoda może, że brak jest tutaj opowiadania, w którym został zakończony wątek Nuso Esvy - w oryginale zostało ono dołączane do Dziedzica Imperium w jego niedawnej reedycji z okazji 20-lecia premiery.

O wadach niestety też trzeba wspomnieć, a tych trochę jest. Postać Mary Jade, imperialnej agentki od zadań specjalnych  jest zbyt... idealna. Trudno tutaj doszukać się naprawdę zgubnego wpływu, jaki mógłby mieć na nią Imperator. Jedyna scena pokazująca, że Mara jest bezwzględną zabójczynią, jest zwyczajnie nieprzekonująca i szybko się o niej zapomina. Kreacja postaci Thrawna  również zostaje tutaj mocno ograniczona i dużo traci, jeśli czytelnik nie zna pozostałych książek Zahna. Na stronicach książki znajdziemy także wiele podejrzanie znajomych zdarzeń, które mogą zdenerwować osoby lubiące tego autora. Można to uznać za ukłon w stronę poprzednich dzieł, jednak jest tego zwyczajnie nieco za dużo, a w przypadku Troukreech staje się to zbyt oczywiste. Zahn zdaje się nie umieć oderwać od swoich sprawdzonych motywów i zdarzeń, wplatając je w każdą kolejną książkę. Można tutaj też wtrącić drobną uwagę na temat okładki, która cierpi na pewne niedostatki grafika wspierającego się komputerem. Polecam w tym momencie przeanalizowanie anatomii rudowłosej Mary.

Ręka Sprawiedliwości jest książką budzącą dwojakie odczucia. Z jednej strony czyta się ją łatwo i przyjemnie, a zawarte tam knowania wystarczają, aby zapewnić czytelnikowi miły czas. Zahn, z drobnymi wyjątkami, buduje postacie realistycznie, tak samo jak wydarzenia w które są wplecione. Niestety, możemy znaleźć tu także elementy, które nie każdemu będą odpowiadać, zaś sama książka nie stanowi pozycji w pełni samodzielnej, co negatywnie wpływa na jej odbiór w obliczu nieznajomości innych dzieł Zahna.

Ręka sprawiedliwości nie zapada niestety głęboko w pamięć, nie można jednak powiedzieć, że jest zła. Niektóre fragmenty oraz motywy wybijają się ponad resztę, lecz jako całość książka prezentuje się dość przeciętnie.

Star Wars - Ręka sprawiedliwości

Autor: Timothy Zahn
Wydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 10/2013
Tytuł oryginalny: Star Wars: Choices of One
Rok wydania oryginału: 2011
Liczba stron: 384
Format: 125x190 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324147953
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,80 zł



blog comments powered by Disqus