Recenzja książki "Teatr dla aniołów. Życie jako religijny eksperyment"

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Wiktor "Inferre" Dynarski
9 sierpnia 2011

Sytuacja Kościoła katolickiego w Czechach przypomina sytuację tonącego, więc ksiądz Tomáš Halík – kierując się mądrością starego powiedzenia – szuka swojej brzytwy i znajduje ją w stwierdzeniu, że możliwa jest „wiara bez wiary”.

Trudno o inne założenia w jednym z najbardziej zsekularyzowanych państw Europy. Ciekawa jednak jest strategia, jaką czeski Kościół przyjmuje w swej defensywie. Strategia, trzeba zaznaczyć, oparta na dwóch filarach.

Pierwszy filar polega na wyniesieniu zwątpienia jako stanu szczególnego, świadczącego o wewnętrznej żarliwości i intelektualnej żywotności. Oczywiście umysł przywiązany do wiedzy jest sam w sobie zaprzeczeniem wiary, więc wątpienie wpisane jest w naturę katolickiej (czy może każdej innej) religii. Halík stara się ukazać zwątpienie właśnie w ten sposób – nie jako dramat człowieka wierzącego, ale jako okazję do dialogu z wartościami.

Drugi filar, jaki dostrzegam w defensywnym myśleniu Halíka, opiera się na sugestii ówczesnego kardynała Ratzingera (dziś papieża Benedykta XVI), aby ludzie niewierzący „żyli, jak gdyby Bóg istniał”. Przy czym to zwięzłe, niemal aforystyczne twierdzenie nasuwać może wiele interpretacji. Halík wierzy, że zakotwiczenie ateistów w katolickiej moralności i kulturze sprawi, że będą oni lepsi. Idzie jednak znacznie dalej, starając się zatrzeć różnicę pomiędzy człowiekiem wierzącym a takim, który zachowuje się „jak gdyby Bóg istniał”. Autor zakłada, że osoba, której postępowanie jest zgodne z wytycznymi Kościoła, to de facto osoba wierząca, bez względu na przekonania. Autor po raz kolejny przeciwstawia rozum wierze, wykazując ich dialektyczny charakter.

Słowo jest dla Halíka sprawą kluczową. Co ciekawe, jego praca nawiązuje do nietzscheańskiego rozróżnienia na apollińskość i dionizyjskość, stosując je do typów wiary i wykazując wyższość dionizyjskiej żywiołowości (implikującej zwątpienie). Halík stara się interpretować na gruncie katolickim twierdzenie „Bóg umarł”, zapominając jednak, że Nietzsche był przede wszystkim filozofem słowa (i filologiem). Polemika z niemieckim myślicielem wypada kiepsko. A to dlatego, że – w przeciwieństwie do autora „Tako rzecze Zaratustra” – Halík wierzy w skryty za słowami sens, który objawia się w porządku istnienia i przeciwstawia absurdalności (jaką ostatecznie należałoby przypisać ateistom).

Książka „Teatr dla aniołów” nie zachwyca. Zyskuje wartość jedynie w silnie krytycznym ujęciu, jako przykład pewnego sposobu mówienia o wierze w czasach nie-wiary. Sposobu, który chce objąć katolickim dyskursem nie tylko inne religie, lecz także ludzi niewierzących, ateistów. Jeśli przyjąć marksistowską definicję religii jako opium dla mas, to Halík powtarza za Marilynem Mansonem: „We're all stars now in the dope show”.

Teatr dla aniołów. Życie jako religijny eksperyment

Autor: Tomáš Halík
Tłumaczenie: Andrzej Babuchowski
Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 5/2011
Tytuł oryginalny: Divadlo pro anděly
Liczba stron: 238
Format: 135 x 190 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324015931
Cena z okładki: 34,90 zł


blog comments powered by Disqus