Recenzja książki "Obiekt R/W0036"

Autor: Wojciech Kobza
Korekta: Bool
30 września 2009

Debiutancka powieść Tomasza Bukowskiego wpisuje się w nurt literatury mocno inspirowanej Powstaniem Warszawskim, bowiem akcja książki rozgrywa się w jego trakcie. Należy jednak wspomnieć o bardzo małym szczególe (takim siedmiometrowym): tym razem przyjdzie nam obserwować zmagania bohaterskich powstańców nie tylko z hitlerowcami, ale z jeszcze jednym przeciwnikiem.

W ostatnim czasie panuje moda na przetwarzanie motywów ze zrywu powstańczego poprzez dodawanie do tej historii najróżniejszych wątków. „Obiekt R/W0036” nie jest wyjątkiem. Na początku może dziwić tytułowy obiekt, lecz z każdą kolejną przeczytaną stroną okazuje się, że jest on jak najbardziej naturalny dla powieści, a umiejscowienie go w tym punkcie historycznym jest nowatorskie i odświeżające.

Cała historia zaczyna się w 1582 roku, kiedy to pewien rzezimieszek, miast pójść pod katowski topór za zabicie jednego ze szlachciców, zostaje wysłany do podziemi Warszawy z misją zabicia mitycznego bazyliszka. Okazuje się, że istota wcale nie jest tak mityczna, jak by się zdawało, o czym szybko przekonuje się ów łotr. Po jego nieudanej misji wejście do piwnicy, w której rezyduje zwierz, zostaje zasypane. Potwór wydostaje się na wolność dopiero wieki później, podczas Powstania Warszawskiego, przez czysty przypadek, gdy artyleria i bomby niszczą wcześniejsze zabezpieczenia. Bazyliszek morduje Niemców i Polaków sprawiedliwie, nie patrząc na przynależność do którejkolwiek ze stron konfliktu. Do walki z nim stają porucznik Andrzej Nowakowski ze strony AK i major Paulsen z SS, a dokładniej z instytutu Ahnenerbe. Co prawda bohaterowie ci znajdują się po dwóch różnych stronach barykady, ale walcząc z tak niecodziennym przeciwnikiem…

Książka składa się z krótkich rozdziałów, w których wpierw obserwujemy kolejne poczynania bazyliszka i jego powoli wracające siły. Są to w sumie krwawe obrazki kolejnych mordów i rzezi dokonywanych przez zwierzę. Raz na jakiś czas pojawiają się także główne osoby dramatu, dowiadujące się coraz więcej na temat swojego prawdziwego przeciwnika.

Autor niekiedy zmienia fakty historyczne, szczególnie tyczy się to dat, by dopasować je do historii, lecz zawsze zaznacza, jakie zmiany zostały wprowadzone i kiedy dane wydarzenie miało miejsce w rzeczywistości.

Akcja prze naprzód niczym sam bazyliszek i nie można powiedzieć, by było nudno. Oczywiście kogoś w końcu mogą znużyć opisy kolejnych ciał rozdzieranych przez tytułowy „Obiekt R/W0036”, lecz tych, którzy przemogą w sobie odrazę, czeka dość ciekawe zakończenie, zresztą na tyle otwarte, że autor spokojnie może kontynuować temat w przyszłości.

Debiutancka powieść Tomasza Bukowskiego napisana jest z pomysłem i rozmachem. Nie brakuje w niej żadnych elementów tworzących dobrą literaturę wojenno-fantastyczną. Oczywiście nie każdemu może podobać się mieszanie w historii, ale takich malkontentów odsyłam do książek stricte historycznych. Natomiast reszcie polecam „Obiekt R/W0036” gdyż to kawał dobrej rozrywki w krwawym stylu.

Obiekt R/W0036

Autor: Tomasz Bukowski
Wydawnictwo: SOL
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2009
Seria wydawnicza: War Book
Liczba stron: 314
Format: 140x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788392916246
Wydanie: I
Cena z okładki: 32 zł


blog comments powered by Disqus