Recenzja książki "Awatarzy tom I: Tak to się kończy"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Wiktor "Inferre" Dynarski
4 listopada 2010

Kiedy nagle twój świat się rozpada, ulice pustoszeją, na niebie pojawiają się kryształowe potwory, a ty zostajesz zupełnie sam, masz prawo czuć się zagubiony. Doświadczyła tego piątka nastolatków, którzy w ciągu kilku sekund znaleźli się na całkowicie pustych, groteskowo odmienionych kontynentach. W Nowym Jorku Kali stara się odnaleźć swój dom, mimo wrogości ze strony strażników z kryształu. W Chile Tigre odzyskuje przytomność w środku lasu pełnego niesamowitych, wynaturzonych stworzeń. Wenus i Gus uciekli z walącego się teatru w Los Angeles i ruszają w podróż przez puste Stany. Tylko Amon z Egiptu zdaje się nie przejmować całą sytuacją i dąży do sobie tylko wiadomego celu.

Tak właśnie rozpoczyna się pierwszy tom cyklu „Awatarzy”. Dość niezwykły początek jak na książkę dla młodzieży – nie pamiętam takiej, która wita nas końcem świata... Takie to hitchcockowskie.

Jak przystało na książkę dla nastolatków, na dodatek tych amerykańskich, bohaterowie są w wieku idealnym, aby młody czytelnik mógł się z nimi identyfikować. Ich przygody podejrzanie przypominają to, co znamy z utworów Verne’a czy Londona – podróże przez nowe, nieznane światy, tubylcze plemiona, ucieczka przed śmiercią, a wszystko to podlane fantastycznym sosem, na dodatek ze szczyptą moralizatorstwa. Autorka najwyraźniej starała się stworzyć powieść awanturniczo-przygodową w nowoczesnej, modnej formie rodem z Harry’ego Pottera. Cel szczytny, jednak osiągnięty tylko połowicznie.

Mimo tak wybuchowego początku, fabuła powieści strasznie się dłuży. Bohaterowie są do siebie podobni – młodzi, pełni problemów typowych dla nastolatków, naznaczeni piętnem jakiejś niezwykłości. Ich charaktery również są zbliżone – odważni, zdecydowani, inteligentni i szybko dostosowujący się do nowych sytuacji, jednak w obecności płci przeciwnej rumienią się jak piwonie. Niesamowitemu szczęściu zawdzięczają ratunek ze szponów kryształowych bestii, laboratoriów zwariowanych lekarzy, powodzi... Akcja również nie przedstawia się zbyt wciągająco, szczególnie na początku. Jednakże im bliżej końca tomu, tym bardziej się rozkręca. Jest jednak przewidywalna, szybko można się znudzić. Tym bardziej, że narracja nie porywa – autorka używa prostego, dość obrazowego języka, mało skomplikowanych zdań i metafor...

Jeśli jednak przeprowadzimy mały eksperyment i podczas lektury przypomnimy sobie, jak to było te kilka-kilkanaście lat temu, nasze zdanie diametralnie się zmieni. Wynik doświadczenia zaskoczy każdego, kto ma odrobinę wyobraźni. Oczytany młodzieniec czy dziewczę poniżej piętnastego roku życia przeczyta taką powieść w dwa wieczory. Pierwsze spostrzeżenia byłyby zapewne takie same: początkowo książka nie wciąga, jednak rozkręca się w miarę trwania akcji. Z drugiej strony, każdy małoletni fan fantastyki będzie „Awatarami” bardzo zainteresowany. Spodobają mu się bohaterowie oraz to, że „szybko się czyta”, a także zaskakujące – przynajmniej dla niego – zakończenie pierwszego tomu. Co więcej, śmiem podejrzewać, że zażyczy sobie udostępnienia tomów kolejnych.

Wniosek jest prosty – książka idealna dla swojego targetu. „Młodszej młodzieży” spodoba się na pewno. W końcu to lekka, podszyta fantazją powieść przygodowa. Ba, pani Sutherland była na tyle przewidująca, że wprowadziła nawet delikatne wątki romantyczne – na tyle subtelne, aby nie razić chłopców, ale jednak atrakcyjne dla dziewcząt. Można więc z czystym sercem polecić tę powieść jako prezent dla młodszego rodzeństwa w wieku gimnazjalnym, jakkolwiek czytanie jej samemu, kiedy ma się za sobą większą biblioteczkę i więcej lat, nie jest wskazane.

Awatarzy #1 - A więc tak to się kończy

Autor: Tui T. Sutherland
Tłumaczenie: Anna Klingofer
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 4/2008
Tytuł oryginalny: Avatars: So This Is How It Ends
Rok wydania oryginału: 2006
Liczba stron: 356
Format: 140x210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-10-11453-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł



blog comments powered by Disqus