"My, mężczyźni i nasz świat" - recenzja książki


 

Marzenia nic nie kosztują
 
Niezdarna kakofonia My, mężczyźni i nasz świat zaczyna się mocną nutą: oto historia piętnastoletniego Roberta i jego pierwszej szczenięcej miłości do Aliny. Miłości z gwałtem w tle. Gwałtu nie nazywa się tu co prawda po imieniu, a sama ofiara kwituje to krótko słowami kiedy w nocy się obudziłam, on był we mnie i przechodzi nad sprawą do porządku dziennego, nie zmienia to jednak faktu, że stosunek narratora do całej sytuacji jest policzkiem w twarz norm społecznych. Kontrapunktem dla tej uroczej anegdotki jest pogadanka, którą główny bohater wygłasza do samego siebie – nieznośnie mentorski ton, jakim jest przepełniona, ostro kontrastuje z jej banalną treścią, a zdania-potworki w stylu Te cholerne krzyki są z pewnością symptomatyczne dla wszystkich aglomeracji – pomyślał wywołują dziwny dysonans. Wyjaśniają przy tym jedną zagadkę: jeśli obudzony w środku nocy mężczyzna naprawdę ubiera myśli w takie właśnie słowa, nie powinno dziwić, że to kobiety rzadziej popełniają samobójstwa.
 
Debiut Waltera Jana Smyczka to książka z gatunku tych, które są w stanie sprowokować zastępy feministek do złapania za widły i pochodnie. Autor prawdopodobnie próbował w nieudolny sposób sportretować męską wrażliwość, efekt jest jednak groteskowy – postaci kobiece są tu równie płytkie, jak te męskie, wszyscy bohaterowie sprawiają wrażenie samobieżnych genitaliów, opętanych tylko jednym pragnieniem: kopulacji za wszelką cenę. Marzenia tego nie realizują jednak – być może ze względu na przyzwoitość – tak często, jak by chcieli, pozostaje im więc rozpaczliwa czynność zastępcza: rozmowy o seksie. 
 
Ton, w jakim narrator wygłasza swoje mądrości na temat bliskości, stosunków seksualnych, potrzeb i relacji między kobietą a mężczyzną, przypomina niebezpiecznie filmy edukacyjne, którymi dręczy się do dnia dzisiejszego młodzież na lekcjach wychowania do życia w rodzinie. Na nieszczęście dla odbiorcy okazuje się, że główny bohater – ten sam Robert, jedynie starszy o kilka dekad – jest psychologiem i w swojej (także zagranicznej, niemieckiej – tu bezpośredni ukłon w stronę biografii autora) karierze miał szczególnie często do czynienia z problematyką seksualną kobiet i mężczyzn. Na tle beskidzkiego krajobrazu trwa zatem niekończący się wykład na temat męskich problemów z intymnością, seksualnością, okazywaniem uczuć, który – niestety – nie przekonuje. Nawet student po zaliczeniu kursu z podstaw psychologii domyśli się, że autor nie ma naukowej wiedzy z zakresu poruszanych przez siebie zagadnień – być może to wina zlekceważenia researchu podczas pisania książki, ale analiza męskiej psychiki w wykonaniu Roberta przypomina raczej zawartość poradnika z truizmami zamieszczonego w kolorowym magazynie niż rzetelną wiedzę praktykującego psychologa.
 
Smyczek nie wymienia niestety swoich literackich inspiracji, jednak wnikliwe oko czytelnika może doszukać się w kreacji głównego bohatera (głównie w sposobie bycia i manierze wypowiedzi) pewnych podobieństw do Pana Samochodzika, właściciela wehikułu z kultowej serii Zbigniewa Nienackiego. O ile jednak tam historyczne mini-wykłady dobrze korespondowały z pedagogicznymi zapędami sympatycznego pana Tomasza, tutaj czytelnikowi towarzyszy narastający niepokój – bo dlaczego właściwie ten aż nazbyt miły psycholog jest tak monotematyczny? Dlaczego tak chętnie spędza czas z dwójką nastolatków, których przyłapał, można powiedzieć, in flagranti? I dlaczego – to frapuje najbardziej – ta dziwna para zwierza mu się z detali własnego młodzieńczego pożycia? Smyczek nieudolnie usiłuje oddać atmosferę swobody, wzajemnego zaufania i porozumienia, jednak efekt jest daleki od zamierzeń: sztuczne dialogi i dorabianie na siłę ideologii do wszystkiego, co rzekomo robią i mówią mężczyźni po prostu męczą i zniechęcają do dalszej lektury.
 
My, mężczyźni i nasz świat sprawia wrażenie wielkiej, rozbudowanej fantazji erotycznej mężczyzny w średnim wieku, który próbuje przekonać czytelnika (a może czytelniczkę?) że stosunek z 50-latkiem jest tym, czego młoda dziewczyna potrzebuje najbardziej. Dydaktyczny smrodek, jaki unosi się nad poradami domorosłego psychologa, jest odczuwalny tym silniej, że podczas lektury od razu rzuca się w oczy to, w jaki sposób mówią bohaterowie, mianowicie: wszyscy tak samo. Język nastoletnich Zosi i Zbyszka wolny jest od swobody wypowiedzi typowej młodemu pokoleniu: wszystkie zdania są piękne i krągłe, bez śladów mowy potocznej, jakby były wyuczonymi na pamięć kwestiami. Nic dziwnego, że Robert świetnie się z nimi dogaduje – ostatecznie używa tych samych słów i podobnych konstrukcji zdań. 
 
Debiut Waltera Jana Smyczka zniesmacza i zniechęca z wielu powodów, wśród których na czoło wysuwa się nieznośny, irytujący główny bohater, będący uosobieniem dobrego wujka, który spieszy każdemu z dobrą radą – tym chętniej, o ile ową radę można w jakiś sposób powiązać z seksem. Gdyby książka była thrillerem, psycholog okazałby się zapewne groźnym maniakiem i dewiantem, niestety aż do samego końca pozostaje on miłym (i atrakcyjnym, co jest kilkakrotnie podkreślane) panem po czterdziestce, który na urlopie lubi zaczepiać młodzież i wypytywać ją o łóżkowe upodobania. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której dwójka dziewiętnastolatków wylewnie dzieli się z napotkanym w lesie dwukrotnie starszym mężczyzną detalami swojego pożycia i przez kilka dni z entuzjazmem zaspokaja jego ciekawość (i to w stanie względnej trzeźwości!), odpowiadając na zaskakujące pytania… Jednak – jak wiadomo – w fantazjach erotycznych wszystko jest możliwe i nie należy od razu potępiać autora za mieszanie świata realnego z fantastyką erotyczną. Ostatecznie każdy ma prawo do marzeń. 
 
Grupa przyjaciół wędruje po górskich szlakach, a nad nimi – jak seksualny Duch Święty – unosi się Robert, psycholog, który o tym, co dzieje się pod kołdrą, wie dosłownie wszystko. Niestraszne mu zagadki kobiecości i męskie ego, można strzelać w ciemno, że problemy z potencją jada na śniadanie, a do orgazmu doprowadzić potrafi każdą panią za pomocą li tylko spojrzenia. W wolnych chwilach czytuje Baczyńskiego i polską poezję religijną okresu wojennego, jednak jego myśli zajmują przede wszystkim kwestie związane z seksem, którym bezustannie próbuje przydać wymiaru niemalże mistycznego, przekonując (najbardziej chyba samego siebie) o tym, że mężczyźni też czują. Jeśli tak właśnie wygląda "męski świat", to tym bardziej cieszę się, że jestem kobietą.

My, mężczyźni i nasz świat

Autor: Walter Jan Smyczek
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Wydanie polskie: 2/2013
Liczba stron: 96
Format: 120x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788378053262
Wydanie: I
Cena z okładki: 28 zł


blog comments powered by Disqus