"Ślepa plama" - recenzja książki

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Bartek 'barneej' Szpojda
8 listopada 2013

www.gildia.pl
Ślepa plama.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 27,90 zł 39,90 zł
dodaj do koszyka

Nie takie promieniowanie straszne, czyli jak przeżyć w Zonie

Ostatnimi czasy tematyka postapokaliptyczna (z naciskiem na motyw radiacji we wszelkich postaciach) jest wyjątkowo modna. Wystarczy wspomnieć, jakie triumfy święci Uniwersum Metro 2033, zapoczątkowane przez rosyjskiego dziennikarza Dmitra Glukhovskyego. Najwyraźniej zachęcone sukcesem tego typu literatury wydawnictwa postanowiły konkurować z Insignisem (polskim wydawcą Uniwersum). 8 listopada ma miejsce premiera pierwszej książki z uniwersum S.T.A.L.K.E.R. od Fabryki Słów – Ślepa plama.

Autor pochodzi z Ukrainy, z Charkowa i po przeprowadzce do Niemiec wydał kilkadziesiąt powieści. Na szczęście widać, że jego styl – charakterystyczny dla rosyjskojęzycznych autorów – nic na zmianie kraju nie stracił. W Polsce możemy się z nim zetknąć się bodaj po raz pierwszy. Zanim jednak zagłębimy się w lekturę, należy zrobić mały research w świecie Zony, żeby nie stracić przyjemności z lektury.

Musimy cofnąć się do roku 1972. Dwaj bracia – Borys i Arkadij Strugaccy – wydali książkę, która przewróciła fantastykę do góry nogami: Piknik na skraju drogi. Wizja plam na powierzchni ziemi – Stref Lądowania, groźnego miejsca po lądowaniu tajemniczych obcych, które każdego przybysza wita promieniowaniem, niewytłumaczalnymi zjawiskami, ale także zdobyczami technologii, których nie znamy i nie rozumiemy – okazała się strzałem w dziesiątkę. Stworzona przez Strugackich postać stalkera – przemytnika nielegalnie wynoszącego ze Strefy artefakty i ryzykującego przy tym zdrowie i zmysły, na stałe zadomowiła się w literaturze i grach komputerowych (jeśli nie znacie serii gier S.T.A.L.K.E.R., najwyższa pora to nadrobić!).

Zona – czyli nasza Strefa Lądowania – w Ślepej plamie to jeszcze bardziej niebezpieczne, chociaż może nie tak tajemnicze jak w oryginale miejsce. Promieniowanie, wszędzie obecne anomalie wypluwające artefakty, mutanty wszelkiego sortu, w końcu bandyci i nie zawsze przyjazne wojsko tworzą z niej idealnie tło dla przygód stalkerów. W podróż zabiera nas Ślepy – stalker, który od heroizmu raczej stroni. Wynajęty przez naukowca Dietricha van de Meera do roli przewodnika po Zonie, stara się trzymać swojego podopiecznego od kłopotów. W międzyczasie okazuje się, że w hotelu Gwiazda – jednym z centrów przemytu poza Zoną, ale też miejscem zatrudnienia i zamieszkania wielu stalkerów, nazwijmy to, średniego szczebla – dochodzi do kradzieży. Ślepy, jego naukowiec oraz Kostik, ochroniarz z Gwiazdy, zostają wysłani, by złapać złodzieja. Znajdują go nagiego i martwego w dziwnej dolince, w której zanikają wszelkie sygnały radiowe, a tam...

Na tym skończmy opis fabuły. Czytelnik zapewne przekona się sam, co działo się dalej – bo książka, mimo że początkowo dość przeciętna, szybko wciąga i kolejne strony wręcz się połyka. Autor zgrabnie zabiera swojego widza w podróż po Zonie. Niemal pierwsza połowa książki to opis tego, jak wyglądają stosunki stalkerów z wojskowymi i z różnymi grupami między sobą, na cow Zonie uważać, czego nie robić. Widzimy to oczyma Ślepego, doświadczonego stalkera, który żyje z poszukiwania drobnych artefaktów. Ślepy – którego ksywka wzięła się z... jego daltonizmu – to szczery narrator, świetnie spełniający swoją literacką rolę. Z jednej strony – prosto i przystępnie opisuje nam (i Dietrichowi) rzeczywistość, z drugiej – dowcipnie komentuje wydarzenia, a z trzeciej – jest po prostu sympatyczny.

Oczywiście nie może się obejść bez uwag. Pierwsza to okładka. W wydaniu oryginalnym jest nie tylko bardziej atrakcyjna (co widać na załączonym na dole strony obrazku), ale też lepiej pasuje do treści książki. W polskim wydaniu okładka również jest dość ciekawa, jednak – poza nawiązaniem do strefy radioaktywnej – w żaden sposób nie oddaje treści. Dodatkowo można wyłapać w niej nieco nielogiczności. Drugą kwestią jest tytuł. Został przetłumaczony dobrze, jednak rosyjski oryginał – Cлепое пятно (slepoje pjatno – drugi człon oznacza zarówno plamę, jak i piętno) – jest o wiele bardziej wieloznaczny, szczególnie w kontekście daltonizmu Ślepego (istotnego dla fabuły), jego ksywki oraz kilku innych elementów w powieści. Oczywiście w języku polskim dosłowna konstrukcja ślepe piętno byłaby co najmniej niewskazana, jednak warto i tak o tym wspomnieć.

I to by było tyle. Ślepa plama to kawał dobrej powieści fantastycznej, którą świetnie się czyta i chętnie postawi na półce, czekając na kolejne. A będzie na co oczekiwać! W serii S.T.A.L.K.E.R. wyszło około 80 książek, Wiktor Noczkin ma na swoim koncie 30 różnych powieści. Trzeba tylko ostrzec wszystkich chętnych – powieść ma zupełnie inny charakter niż Metro 2033 czy Piknik na skraju drogi. Jednak definitywnie warto po nią sięgnąć!

S.T.A.L.K.E.R. - Ślepa plama

Autor: Wiktor Noczkin
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 11/2013
Seria wydawnicza: Fabryczna Zona
Liczba stron: 464
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375749885
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł



blog comments powered by Disqus