Kupa kart z historii – recenzja książki "Wspomnienia kombatanta"

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Dawid "Fenrir" Wiktorski
22 października 2012

W zasadzie nigdy o niczyim życiu nie da się powiedzieć, że było nudne, bo to kwestia względna. Co innego, kiedy o życiu próbujemy opowiadać. Tu można uczynić bardzo wiele – historię prostą oszlifować niczym brylant lub utopić świetny materiał w mule mętnych rozważań. Wydawcy i redaktorzy „Wspomnień kombatanta" o tej prawdzie zapomnieli. Szkoda, gdyż zapiski Przybylskiego to kawał mało znanej historii Polski widzianej z ciekawej perspektywy.

Wiele mówi się o antykomunistycznym podziemiu po II wojnie światowej, o zbrodniach stalinizmu, o ofiarach, represjach… i słusznie! Bo stanowczo zbyt długo o tym milczano. Wciąż zbyt mało wiemy, poza tym, jak wyglądały aresztowania, dochodzenia, wyroki. A nawet i to nie do końca, bowiem reminiscencje Przybylskiego dowodzą, że bywało różnie.

Wspomina on, jak to w głębokiej młodości jako uczeń liceum utworzył z kolegami „tajną podziemną organizację” – grupę Czarnych Skautów. Mieli „walczyć z systemem”. W ramach „dywersji” rozklejali ulotki, wysadzali po lasach znalezione niewybuchy, strzelali ze „zdobycznej” broni. Ot, takie „wygłupy”. Był to jednak początek lat pięćdziesiątych. Władza „ludowa” już okrzepła i była niezwykle czujna. Dzielnie walczyła z wszelką „reakcją”, upodlając ludzi niewierzących w obiecywaną im świetlaną przyszłość.
Nic dziwnego że Skauci szybko znaleźli się na celowniku. Jako że chłopcy obmyślili jednak wszystko bardzo sprytnie, a ojciec Przybylskiego miał niezłe „dojścia”, wytoczona im sprawa rozeszło się w zasadzie po kościach, pomimo absurdalnych żądań prokuratorów. Do kryminału trafił jedynie autor. I o tym pisze – co widział i co przeżył.

Systematycznie toczy opowieść od początków – narodzin idei i stworzenia organizacji – poprzez działania, po konsekwencje, jakie on sam poniósł w stopniu największym. To ciekawa historia, osadzona w niezwykle sugestywnie zarysowanych realiach, które ostatnimi czasy zwykliśmy z lekka mitologizować.

Mity te, głównie dotyczące aparatu represji, szczególnie wobec ludzi młodych, retrospekcje Przybylskiego gdzieniegdzie potwierdzają, kiedy indziej wyraźnie im przeczą. Ale to już pewnie kwestia indywidualnych doświadczeń. Nie wszyscy mieli tyle szczęścia, co on. Być może właśnie przez łaskawość losu, jak również z uwagi na wiele lat dzielących go obecnie od tamtych wydarzeń, opisuje je z tak chłodną precyzją, bez jednoznacznego zabarwienia emocjonalnego. Rzec można, iż jest wręcz beznamiętnie obiektywny w ujęciu zagadnień, z którymi wielu nie radzi sobie bez solidnej dawki wylanej żółci.

Pomimo szumnego tytułu książki, Przybylski i jego Skauci nigdy nie byli wielkimi bojownikami, którzy wywarli jakieś piętno na dziejach Polski. Jednak ich postawa, sam pomysł powołania organizacji, wiele mówi o ówczesnych nastrojach. Podobnie interesujące są różnorodne portrety prezentowanych tu ludzi – rodziny, znajomych, nauczycieli, wreszcie bezimiennych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa.

Niestety, wielka zaleta tych wspomnień, jaką jest niewiarygodna wręcz szczegółowość opisu miejsc ludzi i zdarzeń, stanowi niestety również olbrzymią ich wadę. Przez tę niesamowicie rozbudowaną warstwę bardziej brnie się, niż czyta z przyjemnością. Szkoda, bo akcja i detal to aspekty jakie należało rozdzielić. Pełne wspomnienia, bezcenne dla historyków i badaczy, winny trafić do archiwów, a wersja zgrabnie zredagowana, przycięta co najmniej o połowę – w ręce czytelników. Wówczas opowieść ta nabrałaby werwy i dynamiki, stając się przyjazną i pouczającą. A tak pozostanie przyciężkim, długaśnym dokumentem, który zmęczą tylko najtwardsi. I może jeszcze kochający Toruń czy inne prezentowane przez autora równie wyczerpująco okolice.

Docierając do końca dowiadujemy się co stało się z przywódcą Czarnych Skautów, ale tylko do roku 1959. A co potem? Co z innymi? Cóż, przy takiej namiętności do drobiazgowych opisów, ich losy trzeba by pewnie pomieścić w jakiejś wielotomowej sadze. A tymczasem chodziło tu tylko o kilkunastostronicową puentę…

Wspomnienia kombatanta

Autor: Włodzimierz Przybylski
Wydawnictwo: Novae Res
Wydanie polskie: 3/2011
Liczba stron: 458
Format: 120 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788377221457
Wydanie: I
Cena z okładki: 32,90 zł



blog comments powered by Disqus